Od samego początku wspomniana misja kosmiczna musiała zmagać się z przeciwieństwami. Jej start był kilkukrotnie przekładany, jednak ostatecznie w nocy z 15 na 16 listopada udało się wystrzelić rakietę Falcon 9 z załogą na pokładzie. Wedle informacji podanych przez agencję start zakończył się sukcesem, a załoga po kilku minutach znalazła się w przestrzeni kosmicznej. Rakieta z kapsułą Crew Dragon wystartowała z kosmodromu Kennedy Space Centrum w Cape Canaveral na Florydzie w niedzielę o godz. 19.27 czasu lokalnego, czyli w poniedziałek o 1.27 polskiego czasu.

- To kolejna historyczna noc. Chcę pogratulować zespołowi NASA oraz ekipie SpaceX niesamowitej pracy, którą zdołali wykonać. Kamieniem milowym jest to, że odchodzimy od testów i przechodzimy do lotów operacyjnych - mówił podczas konferencji prasowej Jim Bridenstine, administrator NASA.

W skład załogi Resilience wchodzą dowódca Mike Hopkins, Victor Glover i Shannon Walker, specjalistka w zakresie astrofizyki. Oprócz trojga Amerykanów jest w niej japoński astronauta Soichi Noguchi, dla którego jest to już trzeci lot w kosmos.

Start rakiety był niezwykle ważnym wydarzeniem w USA, a wiele znanych osób wykorzystało okazję, by podzielić się z opinią publiczną swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi kosmicznego przedsięwzięcia. Jedną z nich był urzędujący prezydent USA Donald Trump, który na Twitterze zamieści swoją opinię, w której stwierdził, że „NASA była bliska katastrofy, kiedy doszliśmy do władzy. Teraz jest znowu "najgorętszym", najbardziej zaawansowanym centrum kosmicznym na świecie".