The United Nations Of Fine Spirits to jedna z organizacji, która co roku wyłania najlepsze – swoim zdaniem – whisky. Takich wyborów nie ma sensu traktować jako wyroczni, bo ilu jurorów, tyle werdyktów, ale warto się z nimi zapoznać. Chociażby po to, aby podczas kolejnych zakupów pamiętać o mniej oczywistych trunkach.

I taki też, to znaczy mało oczywisty, jest wybór wspomnianej organizacji. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w podobnych konkursach wygrywa trunek ze Szkocji, Irlandii, Stanów Zjednoczonych lub ewentualnie Japonii. A tu niespodzianka, bo triumfatorem jest whisky francuska. A konkretnie – Bellevoye Noir z destylarnie Les Bienheureux, która znajduje się w Cognac. Whisky jest blendem trzech single maltów pochodzących z różnych regionów Francji (Bretanii, Alzacji i Nowej Akwitanii). Po wymieszaniu trunek spędza od trzech do ośmiu lat w nowych, dębowych beczkach. Po wyjęciu z beczki „zachowuje przypalony bursztynowy odcień, emanując aromatami dojrzałych owoców, które równoważą dąb i pikantność jego przedłużającego się finiszu”.

Czy francuska whisky rzeczywiście jest najlepsza na świecie? Cóż, biorąc pod uwagę jej cenę, która w europejskich sklepach nie przekracza kilkudziesięciu euro, trudno w to uwierzyć. Warto jednak przekonać się o tym samemu, bo przecież Francuzi swoje o alkoholach wiedzą. Nawet, jeśli na co dzień są kojarzeni z innymi ich rodzajami.

Niedawno swój ranking najlepszych whisky 2020 roku opublikował magazyn „Whisky Advocate”. Zwyciężył w nim Larceny Barrel Proof – bourbon z Kentucky. W czołowej dziesiątce nie znalazła się ani jedna francuska whisky.