Liverpool - mistrzowie przez duże „M"

Wielu ekspertów od angielskiej piłki podkreślało, że ten sezon może się tak zakończyć. Piłkarska maszyna stworzona przez Jürgena Kloppa już w zeszłym sezonie weszła na pułap nieosiągalny dla większości drużyn (wygrana Liga Mistrzów) i nic nie wskazywało, by chciała się zatrzymać. W przedsezonowym oknie transferowym nie sprzedano istotnych zawodników, co tylko zwiększyło szanse, że drużyna z Liverpoolu będzie do ostatnich chwil liczyła się w walce o mistrzostwo.

Szybko okazało się jednak, że piłkarze Kloppa wybrali taktykę doświadczonego boksera, który zaraz po rozpoczęciu walki oddał kilkanaście celnych ciosów, a następnie spokojnie parował uderzenia przeciwnika i czekał na końcowy gong. Jeszcze nigdy w historii sprawa mistrzostwa Premier League nie rozwiązała się tak wcześnie (7 kolejek przed końcem). Przez dużą część sezonu wydawało się nawet, że The Reds będą mogli wyrównać rekord Arsenalu Londyn, który przebrnął przez cały sezon bez porażki. Niestety dla miłośników piłkarzy Kloppa, kres niepokonanej serii Liverpoolu położyli piłkarze Watfordu, którzy sezon zakończyli w gronie trzech najsłabszych drużyn i kolejne rozgrywki rozpoczną na poziomie Championship. 

Zawodnik sezonu – Kevin de Bruyne (Manchester City)

Wszyscy miłośnicy Premier League czekali na taki sezon w wykonaniu Belga. Od dawna wiedzieliśmy, że stać go na rzeczy wielkie, ale wielokrotnie na drodze do bicia rekordów stawały mu kontuzje. Tym razem było inaczej. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że większość ofensywnego potencjału The Citizens to wynikało z poczynań de Bruyne. Oczywiście, szczególnie w momentach wykończenia akcji mógł liczyć na pomoc kolegów, szczególnie Raheema Sterlinga, Gabriela Jesusa i Riyada Mahreza, ale to on był motorem napędowym działań drużyny. Efekt? 20 ligowych asyst i wyrównanie rekordu Thierry'ego Henry'ego.

Rozczarowanie sezonu – drużyna Bournemouth AFC

Początkowo planowałem umieścić w tej sekcji sylwetkę jednego konkretnego zawodnika, ale po dłuższym namyśle uznałem, że to „wyjątkowe" miejsce należy się całej drużynie z południa Anglii. Z drużyny, która w poprzednich sezonach imponowała konsekwencją w grze i wykorzystywaniem swoich mocnych stron, pod koniec tegorocznych rozgrywek stali się chłopcami do bicia. Wydaje się, że momentem przełomowym dla drużyny Eddie'ego Howa była wymuszona przez pandemię przerwa w rozgrywkach. To właśnie od momentu wznowienia meczów ligowych, wszystko zaczęło się walić. Brakowało napastnika zdolnego strzelać bramki, a obrońcy w zasadzie w każdym meczu popisywali się karygodnymi błędami. Nie wiadomo, co wydarzyło się w czasie przerwy i co było przyczyną tak negatywnej zmiany. Jedno jest pewne – odpowiedzi na to pytanie gracze Bournemouth będą musieli poszukać w Championship. 

Odkrycie sezonu – Mason Greenwood (Manchester United)

Przed rozpoczęciem sezonu kibice Manchesteru United mieli powody do zmartwień, a wiele z nich wynikało z tego samego problemu – brak skuteczności w ofensywie. Anthony Martial po przebojowym wejściu do zespołu kilka lat temu osiadł na laurach, Romelu Lukaku został sprzedany, a Marcus Rashford nie był w stanie ciągnąć całego zespołu na swoich barkach. Pocieszeniem miał być transfer młodziutkiego Daniela Jamesa, który w pierwszych meczach sezony wyróżniał się na tle zespołu. Jednak pewnie niewielu wierzyło, że jednym z ważniejszych ogniw drużyny w drugiej części sezonu będzie wychowanek akademii „Czerwonych Diabłów" Mason Greenwood. Dość powiedzieć, że przed sezonem młody napastnik wyceniany był na zaledwie 7 milionów euro, a w Fantasy Premier League (grze dla miłośników angielskiej piłki) był jednym z najtańszych zawodników do kupienia. W grze Greenwooda imponuje szczególnie połączenie przebojowości i skuteczności po bramką, która w tym sezonie pozwoliła mu na zdobycie aż 10 bramek. 

Transfer sezonu – Bruno Fernandes (Manchester United)

To była jedna z najłatwiejszych do obstawienia sekcji. Od bardzo dawna nie widzieliśmy w Premier League zawodnika, który w zasadzie od pierwszego dnia po transferze miałby tak ogromny wpływ na drużynę. Bruno strzelał, podawał i konstruował akcje, a Manchester United z drużyny trudnej do oglądania stał się jednym z najpiękniej grających zespołów całej ligi. Zawodnicy United podkreślają, że to Bruno wniósł do zespołu nie tylko umiejętności stricte piłkarskie, ale też zupełnie nowe nastawienie. „Czerwone Diabły" zaczęły czerpać przyjemność z gry i to widać! 

Jedenastka sezonu

Jamie Vardy (Leicester City) – Danny Ings ( Southampton) – Raul Jimenez (Wolves)

Chrisitian Pulisic (Chelsea) – Bruno Fernandes (Manchester United) – Kevin de Bruyne (Manchester City)

Ben Chillwell ( Leicester City) – John Egan (Sheffield United) – Virgil van Dijk (Liverpool)  – Trent Alexander-Arnold (Liverpool)

Nick Pope (Burnley)

CZYTAJ: Robert Lewandowski: jak wyglądały początki jego kariery? Kilka faktów z życia RL9, których dotąd nie znaliście

ZOBACZ TEŻ: Od amatora do zawodowca - jak zacząć uprawiać profesjonalnie piłkę nożną

ELLE MAN POLECA: Czas wrócić na boiska! Sprawdź, co przyda ci się podczas powrotu do piłkarskiej formy