Oczywiście w tym momencie snucie planów podróżniczych należy przeprowadzać bez planowania konkretnej daty. Zdają sobie z tego sprawę również redaktorzy popularnego pisma poświęconego podróżom - tegorocznej edycji popularnej listy towarzyszy hasło “Dream now, go later”, które doskonale podsumowuje obecną, pandemiczną sytuację na świecie.

Nie zmienia to faktu, że lista przygotowana przez magazyn zawiera kilka naprawdę ciekawych i jednocześnie niebanalnych miejsc z całego świata. Warto je zapamiętać i wziąć pod uwagę, gdy świat wróci do stanu sprzed 2020 roku. Postanowiliśmy się skupić na propozycjach z naszego kontynentu - jest ich 8, natomiast cała lista liczy 25 pozycji.

Swanetia (Gruzja)

Swanetia to górzysty rejon Gruzji, który uchodzi za najmniej dostępną część tego kraju. Zamieszkujący go Swanowie przez długi czas pozostawali odizolowani od pozostałej części ludności Gruzji, dzięki czemu zachowali swój odrębny język, a także dawne zwyczaje. Przebywając na miejscu można przekonać się o ich gościnności, a także przejść się jednym z wielu pieszych szlaków oraz przejechać fragment kolejowej linii transkaukaskiej.

Vitoria-Gasteiz (Hiszpania)

Chociaż z Krajem Basków kojarzy się przede wszystkim Bilbao, to stolicą tego regionu jest Vitoria-Gasteiz. Miasto to, znane kibicom piłkarskim jako siedziba klubu Deportivo Alaves ma silne związki z muzyką jazzową (co roku odbywa się tu poświęcony jej festiwal). Jeśli dodamy do tego ciekawe zabytki otrzymujemy nieoczywisty kierunek podróży, który warto rozważyć w niedalekiej przyszłości.

England Coast Path (Anglia)

Coś dla tych, którzy lubią spędzać wolny czas w ruchu (choć niespiesznym) i raczej trzymać się na dystans od innych ludzi. England Coast Path to liczący niemal 4,5 tysiąca kilometrów pieszy szlak, który wiedzie wzdłuż brytyjskiego wybrzeża. Składa się on z czterech mniejszych szlaków (północno-wschodniego, północno-zachodniego, południowo-wschodniego i południowo-zachodniego). Jeśli ktoś gustuje w długich, pieszych wędrówkach (a polskie wybrzeże jest mu dobrze znane), to wyprawa do Anglii z pewnością będzie dobrym pomysłem.

Hortobagy (Węgry)

Pierwszy węgierski park narodowy (został założony w 1973 roku) jest idealnym miejscem do trzymania społecznego dystansu. Ten teren o powierzchni ponad 82 tysięcy hektarów jest największym stepem w Europie, który tu określa się mianem puszty. Główną atrakcją jest tu możliwość obcowania z naturą, ale na tym możliwości się nie kończą. W Hortobagy aktywna jest społeczność kowbojów, tu nazywanych csikos, który chętnie demonstrują swoje umiejętności przywodzące na myśl woltyżerkę.

Transylwania (Rumunia)

Region ten został wręcz unieśmiertelniony przez pisarza Brama Stokera, który uczynił go ojczyzną swojego najsłynniejszego bohatera książkowego, czyli hrabiego Drakuli. Pisarz opisał Transylwanię jako miejsce dość ponure i złowrogie, co oczywiście działa na wyobraźnię, ale nie oddaje charakteru tego miejsca. Siedmiogród (bo taka jest druga nazwa tego regionu) to przede wszystkim ogromna liczba większych i mniejszych miast i miasteczek o specyficznym, staroeuropejskim klimacie. Swoje robi też bliskość Karpat, w których nie brakuje szlaków zarówno dla mniej, jak i bardziej doświadczonych piechurów i wspinaczy.

Alonisos (Grecja)

W porównaniu z niezwykle popularnymi wyspami Grecji, takimi jak chociażby Rodos, Kreta czy Zakynthos, Alonisos wydaje się miejscem niemal zupełnie anonimowym. Ma to oczywiście swoje niewątpliwe plusy - na wyspie panuje nieporównywalnie większy spokój niż w popularnych kurortach. Alonisos to nie tylko doskonałe miejsce, aby poznać tę zdystansowaną od komercji część Grecji, ale także spróbować swoich sił w nurkowaniu.

Kopenhaga (Dania)

Duńska stolica zwróciła uwagę redaktorów „NG” głównie z powodu swojego „zielonego” podejścia. Władze tego miasta chcą osiągnąć neutralność emisyjną do 2025 i wydaje się, że są na dobrej drodze – po Kopenhadze już teraz jeździ pięć razy więcej rowerów, niż samochodów. Oczywiście na tym atrakcyjność duńskiej stolicy się nie kończy – można odwiedzić między innymi słynną Christniannię i zjeść w uznanej za najlepszą na świecie restauracji Noma. Ewentualnie odwiedzić lokal Barr – menu to zasługa Rene Rezepiego (czyli szefa kuchni Nomy), ale ceny jakby przystępniejsze.

Freiburg (Niemcy)

Freiburg, a właściwie Fryburg Bryzgowijski również znalazł się na liście ze względu na swoje „zielone” klimaty. I to dosłownie – tereny zielone pokrywają aż 40% powierzchni miasta, a ono samo leży na zachodnich stokach pasma górskiego Schwarzwald. Jeśli dodamy do tego liczne zabytki, otrzymujemy niezbyt odległy, a jednocześnie interesujący cel podróży.