Pandemia koronawirusa na całym świecie wymusiła na wielu markach inne podejście do biznesu. Lockdown w USA pokazał gigantowi z Redmond, że nie ma już większego zapotrzebowania na sklepy fizyczne. Stąd Microsoft zamierza skupić się na sprzedaży poprzez internet. A ta generuje coraz większe przychody. Marka jest też tak rozpoznawalna, że nie ma potrzeby promować się za sprawą placówek stacjonarnych.

Jedynie w czterech lokalizacjach – w Nowym Jorku, Sydney, Londynie i Redmond – pozostaną otwarte punkty, ale zostaną one zmienione w „centra doświadczeń” i nie będzie można w nich kupić żadnego produktu. Przejście Microsoftu na cyfrową obsługę to coś, o czym specjaliści branży technologicznej pisali już od jakiegoś czasu, ale to koronawirus dał firmie impuls potrzebny do wprowadzenia tak ogromnej zmiany.

To co w tym wszystkim jest najistotniejsze, to fakt, że firma nikogo nie zwolni. Zatrudnieni pracownicy wciąż będą wykonywać swoją pracę, ale zdalnie. Już wkrótce na stronie internetowej Microsoftu mają pojawić się nowe usługi jak pomoc w formie wideo chatu, online'owe filmy instruktażowe oraz wirtualne warsztaty.

„Nasza internetowa sprzedaż wzrosła, ponieważ portfolio produktów ewoluowało w dużej mierze do oferty cyfrowej. Nasz utalentowany zespół świetnie sprawdził się w obsłudze klientów poza fizyczną lokalizacją” – powiedział David Porter, wiceprezes Microsoftu. „Celowo zbudowaliśmy zespoły o wyjątkowych umiejętnościach, które mogłyby służyć klientom z dowolnego miejsca. Pokazaliśmy, że możemy nadal obsługiwać klientów różnej wielkości, gdy najbardziej nas potrzebują” – dodał.

Podejście Microsoftu jest o tyle ciekawe, bowiem posiadanie sklepu stacjonarnego od zawsze wiązało się z prestiżem. Ale w tak trudnych dla ludzkości czasach pewne rzeczy mogą ulec przewartościowaniu. Apple pozamykało wcześniej swoje placówki, później je otworzyło, ale teraz znowu zamknie część z nich. To tylko udowadnia, że tego typu biznes do czasu wynalezienia szczepionki może nie mieć większej racji bytu.

ELLE MAN POLECA: iPhone 12. Nowe modele mogą być podobne do iPada Pro i ikonicznego poprzednika

CZYTAJ: Marzyliście o systemach multimedialnych w zabytkowych autach? Porsche staje na wysokości zadania

ZOBACZ: Nowe iPhone’y mogą dorównać wydajnością laptopom