Piotr Stramowski - od "Pitbulla" do najważniejszej roli życia

Piotr Stramowski ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Po studiach przez 3 lata pracował w teatrze w Bydgoszczy. Jako młody aktor z zazdrością spoglądał na kolegów z roku, którzy dostawali pierwsze poważne propozycje filmowe. Na wielkim ekranie pojawiali się już Dawid Ogrodnik, Kuba Gierszał, Mateusz Kościukiewicz. Dla Piotra to była lekcja pokory i cierpliwości. Musiał się nauczyć czekać na kolejne propozycje i rolę, która odmieni jego życie. Ale było warto. Kiedy w końcu zadzwonił Patryk Vega, od razu zaproponował mu główną rolę w swoim filmie „Pitbull. Nowe porządki”. Po drodze młody aktor napotkał jednak jeszcze jedno rozczarowanie. Właśnie ze strony Vegi:

„Udało mi się dostać na casting do jego wcześniejszego filmu „Służby specjalne”. Wtedy powiedział mi, że nic dla mnie nie ma, bo wszystko jest obsadzone, ale będzie o mnie pamiętał przy następnej produkcji. Dotrzymał słowa. Zadzwonił do mnie: „Cześć tu Patryk Vega, obiecałem, że się odezwę. I będę miał dla ciebie coś dużego”. Rzadko się zdarza, że reżyser pamięta i dzwoni od razu z główną rolą. Nie spodziewałem się, że na starcie da mi tak duży kredyt zaufania.”

Od tej rozmowy zaczął się jego podbój wielkiego ekranu. Najpierw była rola Majamiego w wspomnianym „Pitbullu”, potem druga jego część („Pitbull. Niebezpieczne kobiety”) i kolejne głośne filmy Vegi: „Botoks” i „Kobiety mafii”. Ostatnio aktor pojawił się jako Tomek Janicki w filmie bokserskim „Fighter”. Wciela się tam w postać zawodnika MMA, który w wyniku kilku złych decyzji traci wszystko. Najważniejsza rola jego życia zaczyna się jednak dopiero rozkręcać. Piotrowi i jego żonie Kasi Warnke urodził się właśnie synek.

Piotr Stramowski - męskość i siła aktora

W każdym kinowym wcieleniu, z jakich znamy Stramowskiego, niezależnie od tego, czy gra dobrego policjanta, czy wkurzonego na świat zawodnika MMA, jawi się nam jako silny, ukształtowany i zdecydowany facet. Nie byłoby pewnie tego wrażenie, gdyby nie image aktora i niezwykle męska fizyczność, na którą musiał długo pracować. Przygotowując się do roli Majamiego zaczął regularne treningi na siłowni i wrócił do intensywnego uprawiania sportu. Na zdjęciach z początków kiery wyglądał raczej chłopięco, niekiedy nawet androgenicznie. Nie dziś. Piotr Stramowski A.D. 2019 to facet z krwi i kości, który doskonale wie, jak taki wizerunek utrzymać:

„Fakt jest taki, że jak zapuszczę brodę i pochodzę na siłownię, to po prostu wyglądam męsko. Taki typ. Ale wewnątrz mogę czuć się zupełnie inaczej. Kosztowało mnie trochę energii, żeby znaleźć tę równowagę i w moim samopoczuciu „dobić” do tego, jak wyglądam. Chciałem, żeby to było spójne. W końcu odnalazłem w sobie pierwiastek filmowego „twardziela” i czuję go do dziś.”

Piotr Stramowski - przepis na "twardziela"

Na ten pierwiastek „twardziela” pracuje także jego garderoba. Tę aktor wymienił po poznaniu swojej partnerki, a dziś już żony – także aktorki, Kasi Warnke:

„Śmieję się, że facet wyrabia się przy kobiecie, ale, rzeczywiście, coś w tym jest. Na pewno w jakimś stopniu swój obecny styl zawdzięczam mojej Kasi (Warnke, przyp. red.), która wpłynęła na to, że zebrałem się na odwagę, żeby nad stylem popracować. To nie tak, że zakładałem na siebie byle co. Swój styl zawsze miałem, ale kiedyś byłem „dresiarzem” – nosiłem luźne spodnie, bluzy, sportowe buty. Nie było to zachowawcze, bo potrafiłem wyjść w miasto w odjechanym czerwonym dresie. Lubiłem kolor i wyraziste ubrania, ale to żona namówiła mnie do poszukiwań w rejonie klasyki. Dostrzegłem, że mniej znaczy więcej. Uspokoiłem mój styl, stonowałem, no i sięgnąłem po bardziej eleganckie rzeczy.”

Piotr Stramowski - wielkie odkrycie

Wśród eleganckich, ulubionych dodatków aktora są też zegarki, które z czasem zdecydował się reklamować. Piotr w tym roku został ambasadorem linii zegarków Aztorin. Dlaczego wybrał właśnie tę markę? Okazuje się, że znał je na długo zanim przedstawiciele marki przyszli do niego z propozycją współpracy:

„Od razu mi się spodobały. Ja jestem fanem zegarków. Mimo że teraz godzinę możemy sprawdzić w telefonie, który zawsze mamy przy sobie, ja zegarki lubię, mam i noszę. Znam się trochę na zegarkach i powiem szczerze, że byłem bardzo zaskoczony jakością Aztorina.”

To zaskoczenie to efekt tego, że aktor długo nie mógł uwierzyć, że zegarki za tak przystępną cenę mogą reprezentować jakość i niezawodność, za jaką w przypadku światowych linii premium płaci się znacznie więcej:

„Zanim dokładniej poznałem markę, myślałem, że za taką cenę trudno zapewnić jakość z którą powinien się łączyć dobry zegarek. A tu, mimo że cena jest rozsądna, to oprócz świetnego designu jest bardzo dobra jakość – stal szlachetna, szkło szafirowe, automatyczny mechanizm, wysokiej klasy skórzany pasek – to naprawdę robi wrażenie. Miałem okazję przymierzyć kilkadziesiąt modeli Aztorina. I mówię to z pełną odpowiedzialnością – to są naprawdę bardzo dobre zegarki w bardzo dobrej cenie.”

Piotr Stramowski - przypadki nie istnieją

Co ciekawe, na długo przed tą współpracą do szafy Piotra trafiło kilka kupionych spontanicznie bransoletek. Dopiero ostatnio aktor postanowił sprawdzić, kto je wyprodukował:

„Co ciekawe, zanim zacząłem współpracę z Apartem i Aztorinem, szukałem męskiej biżuterii do filmu. Kupiłem parę rzeczy, które zresztą noszę do dziś. Niedawno sprawdziłem i okazało się, że mają logo… Aztorin. Przypadek? Nie sądzę (śmiech).”

My też mamy wrażenie, że przypadki to jedynie koncept wymyślony na potrzeby bajek i legend. I że Piotr Stramowski nie zdecydowałby się na reklamowanie zegarków marki Aztorin bez powodu. Szczególnie, że teraz czas w jego życiu gra zupełnie nową, nomen omen, rolę. I na pewno nie będzie odmierzał go przypadkowo wybranym zegarkiem.