Zima - czas kiedy śmieci można wyrzucić później, pies poczeka ze spacerem, zakupy można zamówić z dostawą itd. Z racji na ziąb (w tym roku nie aż taki straszny, o ile w ogóle nastąpi) sięgamy po energetyczne dopalacze i poprawiacze humoru. W końcu brak słońca należy sobie jakoś rekompensować. Znajomi wpadają na grzane wino, a po nim apetyt też większy i pobudzony. Na firmowych wigiliach i „śledzikach” głupio odmówić i zasłaniać się dietą pudełkową, nie spróbować makowca żony prezesa czy śledzia od babci kolegi. Restauracje i bary oferują same bomby kaloryczne - grzane wina z rozgrzewającymi przyprawami, gorące czekolady, miodowe herbaty zimowe. To bezkarny czas na popełnianie kulinarnych grzeszków. Skutek jest taki, że mamy więcej kalorii, zyskujemy nowe centymetry w pasie, ale też więcej radości ze spotkań, a nakarmione endorfiny odwdzięczają się tzw. bananem na twarzy. I to właśnie w zimie lubię najbardziej!

Kocham zimowy gwar w moich restauracjach, wesołe śpiewy gości, karmienie się z wzajemnością i czułością, debatowanie nad wyższością smaku musu chałwowego nad fiołkową bezą. Lubię kiedy starsi goście odkrywają na nowo smak udka z gęsi które konfituję w tłuszczu, by było miękkie i soczyste, a oni znają je w tradycyjnej odsłonie, po prostu smażone lub pieczone. Panowie szczęśliwie patrzą na talerze z dziczyzną, która zawsze powraca u mnie zimą w restauracyjnym menu. Carpaccio z jelenia z truflową oliwą lub pieczony comber z sarny z sosem Bordeaux i puree z topinamburu, które serwujemy, powodują, że co roku przyjeżdżają do nas moi stali goście. Te dania stały już się tradycją zimowej odsłony mojego restauracyjnego menu.

Zima to też wzmożony czas dla wszystkich gotujących. Pytany o szczegóły przygotowania dań patrzę w zaciekawione, szczęśliwe oczy i czuje się spełniony. „Panie Robercie, a jak doprawić grzybową?” „Szef, poradź co zrobić by mięso było kruche?” „Robcio, czy masz patent na pierogi?” Pytany przez maile, smsy, telefony, zaczepiany w sklepie staram się sprawić, by mała rada wpłynęła na smak znanych potraw i by na chwilę każdy stał się jak Kolumb - odkrył nowy, nieznany ląd.

Kupując kiszoną kapustę czy ogórki na Hali Mirowskiej debatuję o produktach, często sam jestem zaskakiwany pomysłami przekazanymi od babć; sprzedawczynie dzielą się ze mną przepisami wyniesionymi z domu. Bardzo to miłe. Rozmawiamy o marynatach, pieczeniu, a zakupy schodzą na dalszy plan. Czasem dostaję słoiczki z domową konfiturą do mięs, ogórkami męża i potem delektuje się tymi skarbami. Zimą chętniej sięgamy po nalewki, bo i jemy trochę cięższe potrawy, ostatnio otrzymałem w prezencie przepyszną domową dereniówkę, która na głowę bije wszelkie zakupione przeze mnie trunki tego rodzaju.

Co może zdziwić niejednego, zimą chętniej sięgam po azjatyckie smaki. Nie mogę sobie pozwolić na zmianę koncepcji swoich restauracji, więc często odwiedzam zaprzyjaźnione knajpki i bary, by delektować się gorącą zupą pho z kurczakiem, aromatycznymi wietnamskimi sajgonkami (te z wieprzowina lubię najbardziej) oraz pad thai (smażonym makaronem z jajkiem i przeróżnymi dodatkami- ja preferuje wołowinę lub krewetki). Nie tylko dobrze przyprawione dania rozgrzewają mnie w chłodniejsze dni, ale również panująca w nich atmosfera – ciepła, przyjazna, gwarna, towarzyska – czyli zimowa, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Mam w centrum Warszawy kilka takich miejsc i często po wieczornym serwisie lub po obfitych „śledzikach” z gośćmi jadę w nocy na aromatyczny bulion, który koi nadszarpnięte zdrowie. Nic również tak nie ratuje mnie z przeziębień jak porcja zupy z pobliskiego baru z dodatkiem marynowanego czosnku z imbirem.

Dbajcie więc o siebie zimą, zakładajcie szaliki i czapki… ale przede wszystkim jedzcie: smacznie, pożywnie i zdrowo. Delektujcie się ulubionymi smakami, grzeszcie ile wlezie, korzystajcie z pachnącej i smacznej kuchni i po prostu bądźcie zadowoleni. Podpowiada Wam to szczęściarz, który całe życie zajmuje się tym, co zrobić, żeby było jeszcze smaczniej.

---------

Robert Sowa -  kucharz, restaurator i autorytet w dziedzinie sztuki kulinarnej. Kreator menu największych wydarzeń kulturalno-kulinarnych w Polsce. Znany z programów telewizyjnych i audycji radiowych propagator kuchni polskiej w nowej odsłonie. Właściciel "N31 restaurant&bar" mieszczącej się przy ulicy Nowogrodzkiej 31 oraz „Fork Restaurant” ul. Wspólna 35 w Warszawie. Autor książek kulinarnych m.in „Uczta. Z restauracji wprost na Twój stół”, „Krok po kroku z Robertem Sową”, "Cztery pory roku", "Życie kocha jeść", "Esencja smaku", współautor „Księgi Szefów Kuchni”. Ambasador i doradca kulinarny marki Prymat, prowadzący program „Doradca Smaku” na antenie telewizji TVN. Laureat wielu nagród m.in Szef Roku 2017, Oskar kulinarny, Hermes, Profesjonalista Roku, Gentleman Roku, wyróżniony Złotym Medalem Polskiego Klubu Biznesu. Pozytywny pracoholik, który kocha gotować i …jeść.