Badania wskazują, że ryzyko wystąpienia zaburzeń depresyjnych u kobiet (20 – 25%) jest około dwukrotnie większe niż u mężczyzn (7 – 12%). W Polsce mężczyźni prawie sześciokrotnie częściej popełniają samobójstwa niż kobiety. Jednocześnie pojawiają się głosy, że objawy męskiej depresji są inne niż kobiecej. Uwzględniając te różnice naukowcy wskazali, że częstość występowania męskiej depresji jest porównywalna z częstością rozpoznawania jej u kobiet. Natomiast występowanie i natężenie objawów jest powiązane z tradycyjnymi normami i rolami przypisywanymi mężczyznom. 

Jak więc mężczyźni przeżywają depresję i jaki jest jej przebieg z męskiej perspektywy? Do rozmowy na ten temat, chociaż nie było to łatwe, zaprosiłam pięciu mężczyzn: Krystiana, Maćka, Marka, Piotra i Tadeusza. Są ucieleśnieniem stereotypu „facetów zwycięzców”. Reprezentują różne branże i różne zawody. Dobrze wykształceni, budzący respekt, zdecydowani i dynamiczni. Mający znaczące pozycje zawodowe – managerowie lub właściciele zarządzający dynamicznymi firmami, a elementem ich łączących jest choroba: zaburzenia depresyjne. 

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: O męskiej depresji: Skąd się bierze? Czym się objawia? Jak ją leczyć? [WYWIAD]

Męska depresja za rogiem 

Jak zaczyna się męska depresja? Jakie są jej pierwsze objawy? Z opowieści moich rozmówców wynika, że pojawiała się w różny sposób. Czasami jej źródłem było znaczące, jednorazowe wydarzenie. W innej, suma kilku sytuacji i przeżyć związanych, na przykład, z kryzysem rodzinnym lub zawodowym. Niekiedy to konsekwencja strategii życiowej przejawiającej się wysokim poziomem odpowiedzialności za siebie i innych. Swoje historie opisują w taki oto sposób:

„W moim przypadku to raczej ciąg zdarzeń, tak ustaliłem w czasie mojej terapii. Bardzo „dopomogło” mi, w zachorowaniu, głębokie poczucie odpowiedzialności wyniesione z domu. Kiedy byłem nastolatkiem moja mama uległa poważnemu wypadkowi, w konsekwencji przeleżała w łóżku kilka miesięcy. Mieszkaliśmy tylko we dwoje, więc siłą rzeczy spadły na mnie codzienne obowiązki, takie jak sprzątanie, gotowanie, zakupy itp. To sytuacja łatwa dla dorosłego, ale 14 - latek może mieć z tym trudność, zwłaszcza, jeśli trwa to kilka miesięcy. Do tego dochodził strach o zdrowie mamy. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze i wróciła do pełnej sprawności. Wiele lat później zachorowała na raka, a leczenie, jak to bywa w takiej chorobie, było długie i obciążające na wielu poziomach. Nakładała się na to odpowiedzialność za moją rodzinę, teściów i firmę. Potem dobiła mnie śmierć moich rodziców, kolejno mamy i ojca, w krótkim odstępie czasu.”

Inny wspomina: „W firmie pracuję od wielu lat. Zawsze dawałem radę wysokim wymaganiom moich przełożonych. Jednak przyszła kolejna zmiana i kolejny szef. Nie znał branży, przyszedł się do nas uczyć, niestety nie to było najgorsze. Kompletnie nie potrafił zarządzać. Wprowadzał zbędny chaos, wymagał nierealnych wyników. Był nieprzewidywalny i bardzo często podejmował niewłaściwe decyzje, uniemożliwiając nam wykonywanie dobrej roboty. Oczywiście nie chciał słuchać tego, co mieliśmy mu do powiedzenia, pomimo tego, że miał wokół siebie zespół bardzo doświadczonych ludzi. Na mnie spoczywała odpowiedzialność za zespół, a często dochodziłem do ściany. To trwało kilka lat. Jego styl zarządzania, doprowadzał do czegoś takiego, co można nazwać wewnętrznym wycofaniem i koniecznością ukrywania emocji. Chyba to była wisienka na torcie. Pewnie w tle były inne moje problemy.”

Miałem wypadek na motocyklu – wspomina kolejny - tyle szczęścia, że przeżyłem. Nieszczęście, bo musiałem spędzić w łóżku trochę czasu, a życie biegło dalej. Źle to znosiłem. Nie wiedziałem, czy będę w pełni sprawny.” 



Mężczyźni rzadko odczuwają i sygnalizują smutek, poczucie winy, bezradność czy beznadziejność. Z wywiadów przeprowadzonych przez Anne Cleary, z mężczyznami po próbie samobójczej, okazało się, że przed jej podęciem prawie wszyscy doświadczali bardzo wysokiego poziomu emocjonalnego cierpienia - bólu. Mieli trudność w dokładnym zidentyfikowaniu i opisaniu swoich emocji. Nie ujawnili tego otoczeniu i nie szukali pomocy.

Męska depresja – symptomy 

Symptomami męskiej depresji są m.in. agresja, wybuchy złości i nadużywanie substancji psychoaktywnych. Początkowymi sygnałami mogą objawy somatyczne: bóle głowy, zaburzenia gastryczne, problemy ze snem i ciągłe zmęczenie. Do tego dochodzi rozdrażnienie, rozkojarzenie i przygnębienie. Obrazu dopełnia rosnące poczucie braku sensu i wpływu oraz niezadowolenie z siebie. Jeden z moich rozmówców wspomina: „Ból. Nie wiedziałem, że to boli. To ból psychiczny, wyciskający łzy z oczu, bez ran na ciele”, „Nie wiedziałem co mi jest oprócz tego, że było źle. Czułem się fatalnie. Ciągły niepokój i zmęczenie.”, „Przez długi czas sądziłem, że to tylko przemęczenie i jak odpocznę to przejdzie. Wakacje, wyjazdy nie pomagały. Byłem wiecznie wewnętrznie smutny i przygnębiony. Zaczęło mnie to dodatkowo frustrować, miałem do siebie pretensje o takie „mazanie się”, ale nie widziałem wyjścia. Wreszcie poczułem się tak sfrustrowany, że musiałem coś zrobić, ale to nie był jeden impuls. Chyba musiałem dojść do swojej ściany.”

Męskie starcie z depresją

Mężczyźni chcą „po męsku” rozprawić się z chorobą i zdecydowanie rzadziej szukają pomocy u specjalistów. Jak wspominają ten czas moi rozmówcy?

„Zajęło mi to dużo czasu (poszukanie pomocy). Miałem wówczas wciąż przekonanie, że ta choroba to słabość, porażka i trudno było mi się do tego przyznać. Nie chciałem też obciążać żony moimi problemami. Jednak ciążyło mi to, że coś ukrywam i wiedziałem, że powinienem to powiedzieć.”

 „Depresja jest stanem pełnym sprzeczności: z jednej strony chce się być wśród ludzi, z drugiej ich obecność męczy. Czułem się bardzo osamotniony pomimo tego, że funkcjonowałem wśród ludzi i bliskich.”

„Sądzę, że wieloma mężczyznami w takiej sytuacji steruje strach przed przyznaniem się do tej choroby. Odbierają to jako słabość, porażkę i sądzą, że sami sobie poradzą. To droga do prawdziwej tragedii. Zaczynają się uzależnienia, które chwilowo pozwalają zapomnieć, ale tylko pogłębiają problem.”

Depresyjni mężczyźni zamykają się w sobie, odsuwają od bliskich, wycofują albo broniąc się przed własnymi emocjami, ranią innych, uciekają w zachowania autodestrukcyjne. Kamuflowali swój stan, dążąc do zachowania pozorów „normalności”. Robili wszystko, żeby było tak, jak kiedyś. Część z nich mówi o nadaktywności. Braniu na siebie dalszych obowiązków lub dążeniu do zwiększenia kontaktów towarzyskich, po to, aby nikt nie zauważył, że coś jest nie tak albo żeby nie mieć czasu na odczuwanie własnego stanu. 

W depresji się boisz, bo musisz funkcjonować normalnie i nie chcesz, aby otoczenie rozpoznało twoja chorobę. Więc musisz tak się zorganizować, żeby ukryć swój stan. Smutek zastępujesz aktywnością, osamotnienie spotkaniami biznesowymi.” 

Każdy z moich pięciu rozmówców sięgnął po specjalistyczna pomoc sam lub przy wsparciu rodziny i może dlatego mają dzisiaj możliwość i gotowość do rozmawiania o swoich doświadczeniach. Większość z nich nadal jest w procesie uzdrawiania, składającego się z farmakoterapii pod opieką psychiatry oraz indywidualnej psychoterapii. Motywacje do poszukiwania wsparcia były różne: strach i chęć odzyskania radości życia, lęk przed utratą pracy, rodziny albo stoczenia się w abnegację.

Jak wspierać mężczyznę w depresji?

Najczęściej otoczenie mężczyzn nie jest niestety gotowości na to, aby oni okazywali emocje lub zwierzali się ze swoich problemów. Mężczyźni, żeby się chronić reagują wrogością̨ i odrzuceniem bliskich, jednocześnie potęgując własny kryzys. Najbardziej obawiają się niezrozumienia lub zbagatelizowania ich stanu. Tego, że ktoś powie: „Nie przesadzaj, nie jest źle”, „Będzie dobrze”. 

Potrzebują od otoczenia akceptacji i zrozumienia choroby, wspierania poprzez uważność na potrzeby emocjonalne, zmiany nastroju, wyrozumiałości i otoczenia ich troską. Nie oczekują całkowitego zdjęcia z nich obowiązków, ale uznania ich słabości. 

Z wielu powodów, zaburzenia depresyjne doświadczane przez mężczyzn są nadal tematem tabu. Wielu z nich nie rozmawia ze swoimi partnerami i partnerkami, żonami, przyjaciółmi i przyjaciółkami o trudnościach związanych z emocjami i doświadczeniami. Trudność ta wynika z wciąż żywych stereotypów oraz z tego, że nie byli i często nadal nie są, uczeni rozmawiania na takie tematy. 

Męska depresja - stereotypy

Jaki czynnik ułatwiałby mężczyznom sięganie po pomocy specjalistyczną i mówienie o chorobie? Odpowiedzi są proste, a jednocześnie trudne do wprowadzenia, ponieważ sprowadzają się do zmiany przekonań i stereotypów. „Edukacja, edukacja i edukacja.” – mówi jeden z moich rozmówców. „Zmiana stereotypu „silnego” mężczyzny, ale nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe.”, „Stworzenie bardzo bezpiecznego otoczenia dla terapii. Dyskrecja jest tu kluczowa. Mężczyźnie będzie łatwiej, jeśli nikt go nie zobaczy wchodzącego do gabinetu psychiatry czy psychoterapeuty. Ja początkowo obawiałem się, że spotkam tam kogoś z biura albo klienta”. 

Kończąc rozmowy z mężczyznami dotkniętymi depresją prosiłam ich o przekazanie jakiego wniosku czy sugestii mężczyznom i ich partnerom, partnerkom, aby nieco łatwiej było im przetrwać chorobę. 

Chciałbym, aby moi bliscy zrozumieli, że to jest choroba, wymagająca leczenia i jak każda inna jest wyleczalna.”

„To nie jest powód do wstydu, ale kolejny element sprawdzenia siły.”

„Myślę, że poniosłem porażkę na własne życzenie. Powinienem wcześniej reagować, a brak wiedzy w tym zakresie jest czasem zabójczy.”

I to bodajże najważniejsze:

„Jeśli podejrzewasz, że masz zaburzenia depresyjne, idź do psychiatry lub psychoterapeuty, jeśli nie będziesz miał racji, to przynajmniej będzie to ten raz, kiedy twoja pomyłka będzie ma plus.”

Obyśmy w trosce o nasze drowie psychiczne takie pomyłki popełniali bez najmniejszych wyrzutów sumienia jak najczęściej.

---------

Anetta Wróblewska - psycholog i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji w oparciu o standardy EAGT.

ZOBACZ: Paweł Brudkiewicz w ELLE MAN: Dziś patrzymy na świat z lękiem, ale wierzę, że będziemy w stanie spojrzeć na przyszłość z ciekawością [WYWIAD]

CZYTAJ TEŻ: Stres – cyjanek dla Twojej psychiki. Jak z nim walczyć?

WIĘCEJ: Przyjaźń - męska rzecz, czyli dlaczego faceci potrzebują się nawzajem?