Limuzyna wciąż na propsie

Klasa A ma trafiać przede wszystkim w gusta młodych klientów, dla których jazda sedanem czy kombi, to dodanie sobie 15 lat do metryki urodzenia. Auto ma świetnie radzić sobie w mieście, być zwinne i poręczne, a w weekend przewieźć bagaże i sprzęt sportowy. Jednak stereotypowy kierowca Mercedesa nie musi się tłumaczyć z daty urodzenia, ma ustabilizowaną pozycję społeczną, a wolny czas spędza w miejscach pięknych i odległych, do których i tak poleci samolotem. Jego oko cieszy duża limuzyna stojąca na podjeździe przed domem i to właśnie sedan jest synonimem sukcesu w bardziej konserwatywnej rzeczywistości.

Trzeba przyznać, że nowa Klasa A limuzyna wygląda bardzo atrakcyjnie. Z jednej strony to klasyczny sedan, z drugiej jednak nie można odmówić mu elegancji i lekkości. Karoseria ma świetne proporcje, a samo auto wygląda na większe niż jest w rzeczywistości. Dodatkowo stylistyka tyłu i świateł zdradza nam wygląd tylnej części nowej Klasy S, która zadebiutuje w przyszłym roku.

Klasyka w dzień, dyskoteka w nocy

Wnętrze zdążyło się już opatrzyć i jest wierną kopią tego, co spotkamy w Klasie A hatchback, Klasie B, CLA, Klasie S, czy nawet monstrualnej Klasie G. Ktoś powie: nuda, ale oznaczać to będzie, że nie jeździł nigdy Mercedesem i nie zna filozofii tej marki. Jej klient przychodzi do salonu nie po kombinację literek, a po Mercedesa. Zadaniem doradcy jest dopasowanie modelu do preferencji klienta, a w rezultacie o to, by wyjechał z salonu zadowolony.

Podstawą komunikacji z autem jest System MBUX, bazujący na sztucznej inteligencji, a hasło „Hej Mercedes” jest kluczem do świata rozszerzonej rzeczywistości. Kolorystyka wnętrza jest bardziej konserwatywna, niż w hatchbacku, ale tylko do zachodu słońca. Po zmroku Mercedes rozświetla się niezliczoną liczbą kolorów, które można dowolnie ustawiać w rozbudowanym menu. Z resztą oświetlenie ambientowe w samochodach ze Stuttgartu to temat na oddzielny artykuł. 

Fotelom nie można niczego zarzucić, szczególnie w kategorii komfortu, choć oczami wyobraźni widzę, jak inżynierowie z Affalterbach przeobrażają niepozornego sedana w pogromcę autostrad. To mógłby być hit. Z tyłu najwygodniej będzie dwóm dorosłym pasażerom, którym nie powinno zabraknąć miejsca zarówno na wysokości głowy, jak i kolan. Jest tu znacznie wygodniej, niż w bliźniaczym CLA. Zaskakująco duży i ustawny jest także bagażnik. 410 litrów na papierze nie wygląda spektakularnie, ale bez problemu spakujemy się na dłuższy wyjazd, a i zakupy z marketu zmieszczą się z łatwością.

Po prostu Mercedes

Najważniejsze jest jednak schowane pod maską. Nasz egzemplarz testowy, to wersja 180d z półtoralitrowym dieslem o mocy 115 KM pod maską. Powiecie, ze mało? No rakieta to nie jest, ale nie takie jest jej zadanie. Samochód ma być królem oszczędności i muszę powiedzieć, że miałem ochotę popukać w szybkę wskaźnika poziomu paliwa, bo nie zmieniał w ogóle swojego położenia. Gdy zorientowałem się, że to przecież wyświetlacz, wpadłem na pomysł, by sprawdzić wskazania komputera, dotyczące zużycia średniego i chwilowego. I tu uwaga! Średnie spalanie w mieście wynosiło 3,4 l/100 km, a podczas jazdy z jednostajną prędkością 70 km/h komputer pokazywał chwilowe zużycie na poziomie 1,8 l/100 km. Takie wyniki w sedanie o długości ponad 4,5 metra podchodzą już pod opowieści science-fiction! A może być jeszcze lepiej, jeden z redaktorów testujących to auto przede mną osiągnął średni wynik 2,9 l/100 km w całym teście! Wygląda na to, że ja ze swoim marnym 3,4 l musiałem być w permanentnym trybie „radość z jazdy”.

Jak wspomniałem, A180d Limuzyna nie jest demonem prędkości, ale też wcale nie jest zawalidrogą. Pierwsze 100 km/h pojawia się na liczniku po 10,6 sekundy, a 7-biegowa skrzynia automatyczna pozwala na rozpędzenie auta do 206 km/h. Samochód jest dobrze wyciszony i do uszu pasażerów nie dociera zbyt wiele szumów opływającego powietrza. Prawdopodobną zasługą jest tu fantastyczny współczynnik oporu powietrza, który dla Mercedesa A180d limuzyna wynosi Cx=0,235. Inżynierom odpowiedzialnym za pracę zawieszenia przyświecał jeden cel: przekazać pasażerom maksimum komfortu. I to się udało. Podczas jazdy autostradą Klasa A po prostu płynie, a i ulica Karowa w Warszawie wydawała się jakby równiejsza.

Bałem się trochę o nadmierną podsterowność przednionapędowego Mercedesa, ale mój strach także okazał się bezpodstawny. Auto prowadzi się tak neutralnie, że trzeba by się naprawdę postarać, żeby wyprowadzić tego sedana z równowagi. Czy Klasa A limuzyna ma jakieś wady? Do mnie nie do końca przemawia kolorystyka i różna faktura tworzyw wykorzystanych do budowy deski rozdzielczej. Połączona z intensywnym oświetleniem ambientowym, pozwala poczuć się, jak na jarmarku bożonarodzeniowym na Spandau w Berlinie. Na szczęście możliwość personalizacji jest tak duża, że bez problemu znajdziecie idealne ustawienie. 

Czyli bez niespodzianek

Podsumowując, Mercedes Klasa A limuzyna dorównuje wymiarami użytkowymi legendarnemu W124, który jest bezdyskusyjnym królem taksówek. A180d jest komfortowy i oszczędny do granic możliwości, czy ma zatem szansę stać się godnym następcą swojego dziadka? Czas pokaże. Już dziś może jednak stać się ulubieńcem stałych klientów Mercedesa oraz flotowców, potrafiących przeliczyć koszty użytkowania takiego auta. Moim zdaniem jego sukces, to tylko kwestia czasu.

CZYTAJ: Premiery motoryzacyjne w dobie pandemii. Cztery wyjątkowe auta, które możecie już mieć

ZOBACZ TEŻ: Nowy motocykl Jamesa Bonda trafił do sprzedaży. Licencji na zabijanie nie ma w zestawie

ELLE MAN POLECA: BMW 745le iPerformance - Luksus z gniazdka