Na początku muszę zaznaczyć, że warunki do testowania McLarena GT miałem raczej słabe. Pod koniec sierpnia letnia pogoda w Warszawie zaczynała ustępować miejsca tej bardziej jesiennej, co zaowocowało opadami deszczu. Jak w takich warunkach sprawdził się sportowy, ale nie do końca McLaren GT?

McLaren GT – pierwsze wrażenia

Brytyjska marka tworząc model GT chciała wprowadzić do swojej oferty samochód bardziej wszechstronny. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowała z typowych dla siebie rozwiązań stylistycznych. Mijając McLarena GT nie sposób nie zwrócić na niego uwagi – samochód jest nisko zawieszony, a dzięki centralnie umieszczonemu silnikowi charakteryzuje się unikalną sylwetką. No i ma drzwi otwierane do góry, co robi wrażenie na każdym, niezależnie od wieku. Porównując go do innych modeli z gamy McLarena widzimy jednak, że jest to pod pewnymi względami samochód bardziej stonowany. Oczywiście, po bokach znajdują się ogromne wloty powietrza, ale już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z autem bardziej przyziemnym. Co nie oznacza, że wolnym, ale o tym za chwilę.

Znakomite wrażenie robi wnętrze, które wręcz krzyczy do kierowcy „premium!”. Nie tylko dlatego, że do wykończenia użyto materiałów wysokiej jakości, ale również ze względu na fakt, że do GT wsiada się (w porównaniu do innych supersamochodów) bardzo wygodnie. Wrażenie robi też duża przestrzeń w środku – auta sportowe zazwyczaj są zdecydowanie mniej komfortowe. Producent początkowo rozważał wprowadzenie do sprzedaży modelu GT w wersji czteroosobowej, ale ostatecznie się z tego wycofał, i dobrze. Tylne siedzenia w takich samochodach i tak są zbędne, a ich brak pozwolił na wygospodarowanie większej przestrzeni dla kierowcy i jedynego pasażera.

Nigdy wcześniej nie miałem okazji siedzieć za kierownicą McLarena, dlatego umiejscowienie niektórych ustawień wydało mi się dziwne. O ile do sterowania lusterkami położonego tuż obok zegarów można się przyzwyczaić, tak panel do zmiany parametrów fotela umieszczony po jego prawej stronie, w szczelinie między fotelem a tunelem środkowym jest rozwiązaniem dość niefortunnym – znalezienie odpowiedniego przycisku zajmuje nieco czasu. Sama konsola środkowa robi bardzo dobrze wrażenie, a układ nawiewów i przycisków sprawia wrażenie, jakby samochód wręcz uśmiechał się do użytkownika. No dobrze, ale jak się tym jeździ?

McLaren GT – wrażenia z jazdy

Po naciśnięciu przycisku Start silnik uruchamia się z wyraźnym pomrukiem, który wyraźnie daje kierowcy do zrozumienia, że drzemie w nim spora moc. O dziwo jednak silnik podczas jazdy po mieście nie daje o sobie zbytnio znać. Oczywiście, jeśli naciśniemy pedał gazu mocniej, to szybko przekonamy się o potencjale tego samochodu, ale gdy będziemy obchodzić się z nim tak, jak gdybyśmy jechali „zwyczajnym” pojazdem, to otrzymamy efekt… Cóż, może nie zwyczajności, ale jazda McLarenem GT jest zdecydowanie spokojniejsza, niż sugeruje to wygląd samochodu. Dodanie gazu powoduje, że samochód przyspiesza, a nie wystrzeliwuje jak z armaty. Układ kierowniczy jest precyzyjny, ale nie do przesady – nie trzeba co kilka sekund korygować ustawienia kierownicy co do milimetra, żeby zapobiec zboczeniu z ustalonego kursu. Mało tego – zawieszenie dzielnie radzi sobie z tłumieniem nierówności, a prześwit pozwala na bezproblemowy przejazd po większości progów zwalniających.

Sytuacja zmienia się oczywiście, gdy wybierzemy tryb jazdy torowej. McLaren GT wyostrza wówczas swoje zmysły – pedał gazu reaguje bardziej zdecydowanie, gdy go naciśniemy, zawieszenie się usztywnia, a kierownica staje się zdecydowanie bardziej czuła na ruchy. Bo McLaren GT, choć w wielu aspektach ucywilizowany, jest jednak supersamochodem z krwi i kości, gdy naciśnie się odpowiednie przyciski. Zbyt wiele na temat jego sportowych możliwości powiedzieć nie mogę – poruszałem się nim po ulicach Warszawy, a nie torze wyścigowym.

Dość zaskakującą rzeczą (i to zdecydowanie na plus), jest pojemność bagażnika McLarena GT. Brytyjska marka chciała, aby model ten mógł służyć nabywcom do jazdy na co dzień, przy czym nie ograniczyła się jedynie do usunięcia tych bardziej sportowo wyglądających elementów. GT posiada właściwie dwa bagażniki – jeden nad umieszczonym centralnie silnikiem, drugi w przedniej części pojazdu. I oba te bagażniki są zaskakująco pojemne! Z przodu GT zmieści całe 150 litrów bagażu, a z tyłu aż 420. I pewnie, sama przestrzeń jest inaczej rozłożona niż w standardowych samochodach, ale McLaren GT jest pod tym względem o wiele praktyczniejszy od swojej konkurencji.

McLaren GT – parametry techniczne

Sercem McLarena GT jest umieszczony centralnie silnik V8 o pojemności 4 litrów, który generuje moc 612 koni mechanicznych. Dzięki temu samochód jest w stanie rozpędzić się od zera do setki w 3,2 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 326 kilometrów na godzinę. I trzeba przyznać, że nawet przy dość spokojnej jeździe GT jest łakomy na paliwo – podczas jazdy po mieście nie udało się osiągnąć wartości niższej niż 20 litrów na 100 kilometrów.

McLaren GT – podsumowanie

McLaren chciał stworzyć samochód, który z jednej strony będzie oferował swojemu właścicielowi wygodne poruszanie się po dłuższych trasach, a z drugiej w razie potrzeby da frajdę ze sportowej jazdy. I trzeba przyznać, że marce ta sztuka się udała. McLaren GT zaskakująco dobrze radzi sobie w mieście – dzięki niezbyt sztywnemu (w trybie comfort) zawieszeniu dobrze tłumi nierówności, po zwiększeniu prześwitu wjedzie na krawężnik, a drzwi otwierają się węziej, niż mogłoby się wydawać, dlatego parkowanie jest raczej bezproblemowe.

Nie da się jednak ukryć, że McLaren GT jest samochodem dla człowieka z zasobnym portfelem – aby stać się jego właścicielem, trzeba się liczyć z wydatkiem w wysokości przynajmniej miliona złotych.