Oscar Dąbkowski: Przychodzi facet do lekarza… medycyny estetycznej i o co najczęściej prosi?

Dr Marek Pitucha: To prawda. Pojawiają się oni u mnie coraz częściej. Od kilku lat zauważam większe skupienie się na wyglądzie wśród mężczyzn i tym samym większą świadomość dotyczącą dbania o siebie. Wydaje się, że czasy, kiedy mężczyzna w sekrecie używał kremu swojej dziewczyny czy partnerki odeszły w zapomnienie. Mężczyzna jak się pojawi w gabinecie, najczęściej mocno ogólnie mówi, że chciałby lepiej wyglądać, mieć lepszą, zdrowszą skórę. Mężczyźni chcą, aby zabiegów było jak najmniej, najlepiej, żeby były bezbolesne, żeby nikt nie widział, że coś mieli robione no i żeby efekt najlepiej był widoczny już po pierwszym zabiegu. A to dla mnie duże wyzwanie. 

Ilu tych mężczyzn w drzwiach Pana gabinetów się pojawia? Nie pytam o liczby, lecz o proporcje.

Ta proporcja rośnie stale od kilku lat i w tej chwili waha się od 8 do 10 % wszystkich pacjentów. Zauważam też pewne wahania związane z porami roku, częściej przychodzą przed latem i ważnymi wydarzeniami, ale brakuje tu jeszcze pewnej konsekwencji i regularności, którą staram się wpoić moim pacjentom. 

A skro przychodzą to muszę zapytać, czy medycyna estetyczna faktycznie przestała był dla facetów tematem tabu? Potrafią rozmawiać o swoich potrzebach na tym polu? Wiedzą, czego konkretnie chcą i jak opisać swoje potrzeby?

Rosnąca świadomość i potrzeba dobrego wyglądu faktycznie wpływa na inne postrzeganie medycyny estetycznej przez mężczyzn. Dziś nie jest to już temat tabu, co nie zmienia faktu, że oczywiście łatwiej mężczyznom rozmawia się w zaciszu gabinetu i to w dodatku z lekarzem facetem, który ma podobne potrzeby i podobną skórę, a w dodatku wie jak o nią dbać i ma tego efekty. Trudniej facetom rozmawia się we własnym gronie, ale dbanie o swój wygląd nie jest już traktowane jako niemęskie. Rosnąca moda na dobry wygląd i dbanie o siebie, obecność atrakcyjnych mężczyzn dbających o siebie w mediach czy w świecie sportu zdecydowanie wpływa na inne podejście do estetyki. Jest to kolejny etap dbania o siebie. Jeśli najpierw zadbaliśmy o ciało i o dietę, to teraz najczęściej przychodzi czas na zabiegi medycyny estetycznej. 

Co zaś do rozmów w gabinecie, to potrzeby dotyczące wyglądu są bardziej ogólne w porównaniu z płcią piękną: częściej słyszę „chcę po prostu lepiej wyglądać”, „moja skóra źle wygląda, niech Pan coś z tym zrobi”. Z drugiej strony zauważalny jest trend wynikający z wpływu mediów, głównie Instagrama i Facbooka. Stąd też inne potrzeby, bardziej precyzyjne i konkretne: „chcę wyglądać bardziej męsko”, „chcę mieć mocniejszą brodę i żuchwę”, bo to uczyni mnie bardziej męskim i tym podobne. 

Co najczęściej skłania nas, mężczyzn, do skorzystania z medycyny estetycznej? Są to wymogi zawodowe, partnerka, która ma dosyć zaniedbanego partnera w domu, a może faceci sami wpadają na to, żeby coś zmienić w swoim wyglądzie?

Częściowo już o tym mówiłem przedstawiając wpływ mediów. Należy tu jednak wyróżnić dwie tendencje: dobrą i złą. Ich wpływ pozytywny ma miejsce wtedy, kiedy chcemy naśladować pewne wzorce w dbaniu o siebie, budowaniu większej świadomości i lepszego samopoczucia. Ten proces trwa od kilkunastu lat. Z drugiej strony obserwuję też wpływ negatywny: pokazywanie szybkiej drogi na skróty, zmienianie twarzy na bardziej męską z pominięciem tak ważnego aspektu jak codzienna pielęgnacja czy zabiegi regenerujące. Dotyczy to najczęściej młodych mężczyzn i stanowi część kultury „selfie culture”. Ta duża presja często jest przyczyną zaburzonej motywacji i potrzeb kłócących się z moją filozofią naturalnego piękna i holistycznego podejścia do medycyny estetycznej. Kanon piękna pokazany przez Leonandro Da Vinci czy Michała Anioła setki lat temu dalej jest aktualny i bardziej mi bliski niż „Instagram jaw lines” na zamówienie.

Inną motywacją jest status zawodowy. Dobry wygląd, zadbana skóra, podążanie za trendami w modzie stanowią ważny aspekt powodzenia w życiu zawodowym i prywatnym. Dotyczy to grupy nieco bardziej dojrzałych mężczyzn, którzy chcą dłużej utrzymać atrakcyjny wygląd, są świadomi swojego wyglądu i mocno stawiają na naturalne efekty, bo wiedzą, że zmarszczki są bardziej sexy, są również oznaką doświadczenia i, co za tym idzie, większej pewności siebie.

Nieoceniony tez jest wpływ partnerki. Przychodzi do mnie grupa mężczyzn ufających swoim partnerkom i chętniej poddających się zabiegom za ich namową, mężczyzn bardziej otwartych i mających w nich wsparcie.

Ok. Etap uświadomienia mamy już zatem za sobą. Pora na samą wizytę. Jak przygotować się do spotkania z lekarzem w klinice? Co jest kluczowe dla lekarza podczas konsultacji i ustalenia planu zabiegów?

Pierwsza wizyta konsultacyjna jest kluczowa zarówno dla pacjenta jak i dla mnie. Jak się do niej przygotować? Oczywiście warto zweryfikować doświadczenie i kwalifikacje lekarza tak, aby mieć pewność, że udajemy się do specjalisty w tej dziedzinie. W dobie Internetu jest to łatwe, choć oczywiście zalecam rozsądek i bazowanie na sprawdzonych portalach jak np. znanylekarz.pl. Warto też zapoznać się z ofertą danej kliniki tak, aby oswoić się z tematem. Sam prowadzę też swoją stronę internetową, która jest cennym źródłem wiedzy o nowościach w medycynie estetycznej i służy do kontaktu z pacjentami. Warto też zadać sobie pytanie, na czym mi zależy, co chce osiągnąć w perspektywie długofalowej

Kluczowe podczas wizyty, oprócz oceny stanu zdrowia, jest też dokładna ocena stanu skóry twarzy i ciała. Ważnym etapem jest rozmowa na temat potrzeb pacjenta - tego, na czym mu zależy i co nim kieruje. To pozwala na dokładne opracowanie indywidualnego planu terapeutycznego dostosowanego do potrzeb skóry i oczekiwań pacjenta, które też podczas wizyty są weryfikowane i przekładane na realne propozycje zabiegów. Indywidualny plan terapeutyczny dla mnie to droga, która prowadzę pacjenta, aby uzyskać pożądany efekt.

A Jakie zabiegi medycyny estetycznej cieszą się ostatnio szczególną popularnością wśród mężczyzn?

Stwierdzenie, że coś jest w modzie w medycynie estetycznej dla mnie nie jest zbyt trafione i jako pacjent unikałbym „modnych” zabiegów. Zdecydowanie wolę podążać za postępem wynikającym z wiedzy medycznej i nowych technologii opartych na mniejszej inwazyjności i właśnie to proponuję swoim pacjentom. Moda się pojawia i przemija. Często wynika z trendów i kreowania zewnętrznego, może też mijać się z autentycznymi potrzebami pacjenta.

Wśród zabiegów chętnie wybieranych przez mężczyzn są zabiegi rewitalizujące skórę takie jak mezoterapia czy osocze bogatopłytkowe. Chętnie też poddają się laseroterapii, która daje wyraźny efekt odbudowy skóry na długi czas. Podanie toksyny botulinowej też jest coraz bardziej popularne, pod warunkiem, że zapewni zmniejszenie a nie całkowitą likwidację zmarszczek, bo to wiąże się ze zmianą ekspresji i charakteru twarzy. Naturalny, świeży wygląd jest tym, czego oczekują mężczyźni.

Kluczowe jednak jest zrozumienie, że skóra i twarz męska różni się od kobiecej – to pozwala na zastosowanie innych technik, produktów i rodzaju zabiegów zapewniających naturalny i oczekiwany efekt.

Zdarzyło się Panu kiedyś odmówić jakiemuś mężczyźnie zabiegu, bo jego fascynacja medycyną estetyczną szła za daleko, a zabieg, który zamówił prędzej by go oszpecił niż upiększył?

Tak, oczywiście. W tym przypadku młody mężczyzna chciał mieć wypełnione usta, nawet pokazał mi instagramowe zdjęcie osoby, która wykonała nadmierne wypełnienie ust. Efekt był nienaturalny a nawet monstrualny. Czy to była fascynacja tego młodego mężczyzny medycyną estetyczną czy presja i chęć upodobnienia się do kogoś innego tylko po co, żeby mieć więcej „lajków”? Tu oczywiście ważna jest etyka wykonywanego zawodu i uczciwość lekarza wobec pacjenta i siebie. Taki zabieg mógłbym wykonać i sporo na nim zarobić, ale to by było sprzeczne z etyką zawodu i bym temu pacjentowi bardziej zaszkodził niż pomóc. 

I jaka była jego reakcja?

Zajęło mi sporo czasu zanim wyperswadowałem pacjentowi wykonanie tego zabiegu. Oczywiście na początku była złość i niedowierzanie, że spotyka się z tak wyraźną odmową, po dłuższej rozmowie stwierdził, że mam rację i że jego naturalne usta są naprawdę proporcjonalne i pasują do reszty twarzy. Często jestem zmuszony być psychologiem i poprzez poznanie prawdziwej motywacji pacjentów staram się zmienić ich potrzeby. Zdarzają się przypadki, kiedy namawiam, wręcz zalecam wizytę u psychologa lub psychiatry, szczególnie kiedy problem postrzegania własnego ciała może dotyczyć głębszych warstw psychiki i wymaga specjalistycznej opieki.

Czy Pana zdaniem w przyszłości rynek usług medycyny estetycznej będzie się nadal rozwijał, czy widząc, jak niektórzy przesadzają z ilością (i jakością) jej zabiegów, nauczmy się kochać takimi, jakimi jesteśmy? 

Zawsze podkreślam ze prawdziwe piękno mamy w sobie, a zadbana i rozświetlona skóra jest tego dopełnieniem. Przyszłość medycyny estetycznej widzę w jasnych barwach, tym bardziej, że obecny trend, którego jestem absolutnym wyznawcą, to medycyna estetyczna dążąca do naturalnego wyglądu, do cofnięcia upływającego czasu, ale poprzez zadbanie i przebudowę struktury skóry, poprzez cały szereg zabiegów biostymulujących. To, co jest tak widoczne, czyli te monstrualne usta, zbyt mocno wypełnione policzki, zabiegi totalnie zmieniające wygląd pierwotny twarzy to tylko niewielka część zbiegów, niestety mocno widoczna i świetnie „klikająca się” w Internecie. Z drugiej strony są lekarze, którzy chętnie te zabiegi wykonują, bo tak są nauczeni, bo nie podążają za najnowszymi trendami, bo tak łatwiej i szybciej uzyskać efekt, bo to daje szybsze dochody. Rozsądek, umiar i zwykła uczciwość zawsze się obronią. Może te wartości nie są tak krzykliwe i rzucające się w oczy, ale są obecne, a efekty takich zabiegów widać u dużej części pacjentów nowoczesnej medycyny estetycznej.

Konkludując, dla kogo medycy estetyczna nie jest w wskazana?

Z czysto medycznego punktu widzenia jest szereg przeciwskazań do tych zabiegów, choćby choroby nowotworowe, autoimmunologiczne czy inne i ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa pacjentów zabiegów się nie wykonuje. No i jest aspekt etyczny, czyli kiedy zacząć, jakie zabiegi, czy wypełnienie wszystkiego, co się da na twarzy pacjenta lub zmiana rysów twarzy na wyraźne żądanie pacjenta jest etyczna czy nie, czy za presją na wykonanie zabiegu nie stoi zaburzone postrzeganie własnego ciała i poczucie konieczności korekty defektu, którego nie ma. Tu granica jest już bardziej płynna i bardzo indywidualna a pełna odpowiedzialność powinna być po stronie lekarza wykonującego zabiegi.

A jeśli pacjent z takiej grupy nalega na przeprowadzanie zabiegu mimo przeciwwskazań, co Pan mu wtedy mówi?

Z przeciwskazaniami medycznymi się nie dyskutuje, bo tu chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta. W tym przypadku rzetelne wyjaśnienie tych aspektów wystarczy do przekonania pacjenta, zresztą odmowa zabiegu jest jedyną drogą. Gorzej jest, kiedy pacjent nalega, bo czuje presję z otoczenia, chce zmienić się na siłę, upodobnić do kogoś, kim nigdy nie będzie lub widzi defekt, którego nie ma. Tu jestem stanowczy, choć dzięki empatii i wrażliwości potrafię przekonać i sprowadzić na właściwą według mnie drogę. Tym bardziej, że wierzę w to, co robię, a dobro pacjenta jest dla mnie najważniejsze. 

ZOBACZ: Dobry krem do twarzy dla mężczyzn: jaki wybrać? Co powinien zawierać? Które kupisz w sieci?

CZYTAJ TEŻ: Masz wysokie czoło i zakola? Te 3 męskie fryzury dodadzą ci pewności siebie

WIĘCEJ O MĘSKIEJ PIELĘGNACJI: Gładko poszło, czyli męska depilacja. Z jakich zabiegów korzystać?