Gdy kilka miesięcy temu Gortat przechodził z Washington Wizards do Los Angeles Clippers, nikt nie spodziewał się, że jego przygoda z "miastem aniołów" potrwa tak krótko. Nieoficjalnie mówi się, że Clippersi odpuszczają ten sezon i skupiają się na budowaniu drużyny, która w przyszłości powalczy o mistrzowski pierścień. Decyzja zrozumiała tylko połowicznie, w końcu drużyna z Los Angeles wciąż zajmuje 8 miejsce, gwarantujące grę w playoffach już w tym sezonie.

Kontrakt Marcina Gortata na sezon 2018/2019 opiewał na kwotę blisko 14 milionów dolarów brutto. Klub ma wypłacić mu pieniądze zawarte w umowie i zwolnić z obowiązków zawodnika drużyny. Wraz z 35-letnim łodzianinem z Los Angeles Clippers odchodzi inny weteran - Milos Teodosic.

Marcin Gortat - czy pozostanie w NBA?

Jak stwierdził w trakcie nocnej transmisji meczu Boston Celtics - Los Angeles Lakers Wojciech Michałowicz (ekspert NC+) - Gortata czeka teraz... czekanie na propozycje. Przez najbliższe 48 godzin polski center będzie widniał na liście zwolnionych zawodników i będzie mógł go zatrudnić każdy klub NBA. Ta opcja wydaje się jednak być mało prawdopodobna, ponieważ koszykarz musiałby być przejęty razem z kontraktem, a ten jest relatywnie wysoki nawet jak na realia najlepszej ligi koszykówki na świecie.

Po 48-godzinach Gortat stanie się "wolnym agentem" i to wtedy rozstrzygnie się jego przyszłość, bo drużyny będą mogły negocjować wysokość kontraktu. Choć w NBA od dawna odchodzi się od klasycznych centrów, eksperci spekulują, że Polaka będą chciały pozyskać kluby nastawiające się na długie batalie w playoffach. Marcin Gortat już teraz jest kojarzony z broniącymi tytuły Golden State Warriors, ale tę informację należy na razie traktować jako plotkę.

Trzymamy kciuki, żeby łodzianin zaliczył jeszcze nie jeden mecz na parkietach NBA!