Programy lojalnościowe w założeniach są całkiem ciekawym pomysłem, bo nagradzają klientów za swoistą „wierność” – a to danej sieci sklepów, a to kawiarni, a to stacji benzynowych. Niestety w praktyce korzystanie z nich jest dość uciążliwe – w przeszłości wiązało się z noszeniem w portfelu kilku dodatkowych kart, teraz oznacza konieczność instalowania kolejnych aplikacji w smartfonie, które najczęściej samoistnie wylogowują użytkownika w najmniej dogodnym dla niego momencie.

I choć sam pomysł zbierania punktów, aby potem wymienić je na nagrody nie jest niczym nowym, to jeszcze nigdy swojego programu lojalnościowego nie miał cały kraj. Sytuacja zmieniła się niedawno za sprawą Malediwów. To wyspiarskie, położone na Oceanie Indyjskim państwo postanowiło wykorzystać tę popularną koncepcję, aby nakłonić turystów do odwiedzin. Efektem jest program o nazwie „Maldives Border Miles”. Działa on w następujący sposób: po zarejestrowaniu się użytkownik rozpoczyna zbieranie punktów. Można je otrzymać za różne aktywności na Malediwach – za przekroczenie granicy przysługuje 50 punktów, przybycie z okazji rocznicy ślubu lub zaręczyn oznacza 30 punktów, odwiedzanie określonych lokalnych atrakcji 10, każda doba 5 i tak dalej.

Po zebraniu pewnej liczby punktów otrzymuje się określony status. Twórcy programu ustalili trzy progi punktowe: przekroczenie granicy 500 oznacza status Aida (brązowy), 2000 to Antara (srebrny), natomiast 4000 Abaarana (złoty).

A na co można liczyć po zebraniu określonej liczby punktów? Cóż, z racji na fakt, że program dopiero wystartował, gratyfikacje dla lojalnych turystów nie są zbyt okazałe. Na stronie programu możemy przeczytać, że ci, którym udało się osiągnąć status Antara lub Abaarana „będą uprzywilejowani dzięki bezproblemowym usługom imigracyjnym w dniu przyjazdu i podczas wyjazdu”. Nie robi to zbyt wielkiego wrażenia, ale pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości sytuacja ulegnie zmianie. I w międzyczasie zająć się zbieraniem punktów – jeśli oczywiście sytuacja na świecie na to pozwoli.