Wrócimy więc do korzenia. Ulice Rzymu to nie tylko cudowna architektura, wyśmienite jedzenie i piękne Słońce, które koi zmysły. Imperium Romanum pozostawiło naukę, która – pomimo upływy wieków – doskonale opisuje człowieka… Także współczesnego. „Dziel i rządź” – metoda ta znana już była w świecie antycznym, a mistrzami w stosowaniu tej doktryny byli właśnie Rzymianie. Wzbudzanie wewnętrznych konfliktów oraz próba występu jako zbawca zwaśnionych stron zawsze przynosiła zamierzony skutek. Minęło przeszło dwa tysiące lat, a nami sterują wciąż tą samą metodą. Zmieniła się technologia, Świat poszedł do przodu, ale polityka, wciąż brudna i okrutna, próbuje nas skłócić. Polaryzacja społeczna w kraju jeszcze nigdy nie była tak silna. Za pomocą wzniosłych haseł i idei zadbano o to, byśmy idealnie podzielni stali się łatwi, posłuszni, sterowalni, by odwrócić naszą uwagę i nastawić przeciwko sobie.

Reguła mniejszości od zawsze nazywana matką asymetrii. Ta mniejszość staje się zawsze bezkompromisowa i ryzykuje wszystko, by reszta populacji wchłonęła jej credo. Dominacja większości to niestety złudzenie optyczne, którego nie dostrzegamy. Nie szukając znaczków pisanych drobnym maczkiem, nie wykrywając symboli, stajemy się postacią w sztuce Moliera. Nagle odkrywając, że przez lata działo się wokół nas zjawisko, którego nie dostrzegaliśmy niczym jak w "Mieszczanin szlachcicem"…

Całe nasze życie to wieczna asymetria wyborów. „Uczciwy człowiek nigdy nie popełni przestępstwa, ale przestępca bez trudu angażuje się w legalne działania”. Od kilku lat widzimy te asymetrie każdego dnia w codziennym życiu społecznym. Serwowana nam dawka informacji przyprawia o zawrót głowy. Nie trzeba podróżować, by za pomocą pilota być w Kuwejcie, a dwa kliknięcia dalej przenieść się w stan regularnej wojny, panującej od kilku lat w Syrii. Przekaz medialny, nami steruje. Manipulacja społeczna urosła do rangi absurdu i szczucia ludzi do poziomu walk w Colosseum.

Pobudzono w nas instynkty które sprawiają, że potrafimy nienawidzić i nie dostrzegać. Agresja, ignorancja i nietolerancja wobec innego spojrzenia na rzeczywistość, niszczy ludzi i rozdziela ich więzi. Odmawiamy pomocy potrzebującym i sobie nawzajem. Od kilku lat święta nie są już takie same. Znak pokoju, splamiony sodomą i gomorą kościoła, odpycha nas od niego i od siebie. Zapominamy, jak wspólnie świętować bez rozmów o polityce, jak być ze sobą a nie obok siebie. Stajemy się coraz bardziej zamknięci, nie potrafimy nawiązać dialogu. Ustąpić…

Czy to na pewno są nasze wybory?

Psychika cierpi, druga fala pandemii dopiero przed nami. Trudna próba relacji międzyludzkich za plecami okresu, który nie był dla nas łatwy. Rozterki światowej ekonomii są na wirażu, w kierunku którego nabieramy coraz to większej prędkości. Pandemia stała się przykrywką do cynicznej gry politycznej i osiągania własnych korzyści. Najwięksi tego świata, w swoich kosmicznych kombinezonach, odlecieli do innej galaktyki zgromadzonego kapitału. Rankingi pokazują, że nikt tak bardzo nie wzbogacił się na COVID-19, jak wielcy gracze globu.

Świat przez ostatnie dekady w standardach europejskich nie był aż tak bezwzględny. Poszerzające się patologie, wynikające ze skrajnej biedy i różnic społecznych, sprawiają, że nie jesteśmy ich wstanie przeskoczyć. Pojawiają się bariery psychiczne, które ustawiono dla osiągnięcia własnych celów politycznych. Żyjemy w świecie napędzanym ludzką tragedią, ale i statystykami, które uwielbiamy oglądać. Kolejne rekordy, tysiące zachorowań nie przekładają się jednak na powagę sytuacji i szacunek dla społeczeństwa. Polityka stała się nieetyczna i wyzuta ze skrupułów…

Wulgarność protestantów stała się zasadna w dobie kryzysu moralności tych, którym brakować jej nie powinno. Z zasady, misji i potrzeby kultu – tego się od nich oczekiwało. Młodzi ludzie przebudzeni stają się kulą śnieżną nie do zatrzymania. Wyrwani z letargu, gotowi są na wszystkie nieprzespane noce protestów. Rozpoczyna się walka o tę największą wartość życia; „Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem”.

Zachłyśnięci standardami Europy i marzeń bez granic, chcemy być obywatelami Świata. Stając się wojownikami Marka Aureliusza, których nikt nie powstrzyma, wycinamy z kartonów nową polską rzeczywistość. Nadszedł czas wielkiej próby, w której sztafeta pokoleniowa nabiera coraz większego tempa. „Wisła to grząskie bagno”, ale podstawowe wartości człowieka znowu zwyciężyły nad obłudą i kłamstwem. Potrzeba walki o swoje zdrowie, wolność wyboru, równe traktowanie oraz szacunek porwała żywioł. Ogień wtargnął na ulicę i wypala gangrenę nienawiści i hejtu. Świata nie naprawimy od razu, ale Polskę możemy próbować.

--------------------------------------------

Maks Behr – model, przedsiębiorca, dziennikarz, prezenter. Z rynkiem mody związany od 7 lat. Swoją pasję do dziennikarstwa ujawnił już w marcowym wywiadzie dla ELLE MANA. Interesuje się psychologią i problemami współczesnej generacji młodych ludzi. Jako nasz felietonista pragnie inspirować do przemyśleń nad tematami związanymi z socjologią, antropologią i modą pojmowaną jako nieodzowna sfera życia każdego z nas. Założyciel marki odzieżowej Balloon.