Zanim nastąpiła era powszechnej awiacji oraz produkcji samochodów osobowych na dużą skalę, podróże po Europie odbywały się przede wszystkim za pośrednictwem pociągów. Ludzie o wysokim statusie materialnym mogli wówczas podróżować w iście luksusowych warunkach. Najbardziej znanym przedstawicielem dalekobieżnych pociągów o wysokim standardzie jest oczywiście kursujący pomiędzy Paryżem a Stambułem Orient Express, ale tego typu pociągów jeździło po Europie więcej. Rozwój motoryzacji oraz zwiększenie liczby połączeń lotniczych sprawiły, że te kolejowe straciły nieco na znaczeniu. Obecnie nadal kursują, ale są traktowane raczej jako atrakcja turystyczna niż środek transportu sam w sobie.

Coraz większy nacisk kładziony na ekologię i redukcję śladu węglowego może jednak sprawić, że szybkie oraz (a raczej przede wszystkim) wygodne pociągi wrócą do łask. Dlatego warto zwracać uwagę na takie projekty, jak ten autorstwa Thierry’ego Gaugaina. Ten francuski specjalista z dziedziny designu w przeszłości zaprojektował kilka jachtów, a teraz postanowił podzielić się ze światem swoją wizją pociągu przyszłości – niewykluczone, że niezbyt odległej.

Projektowi G-Traina (bo tak Gaugain określił swoje dzieło) zdecydowanie nie brakuje rozmachu. W jego wyobrażeniu pociąg ma składać się z czternastu wagonów, które łącznie mają mieć długość około 400 metrów. Nie oznacza to jednak, że pomieści wielu pasażerów – pociąg ten ma stanowić alternatywę przede wszystkim dla prywatnych odrzutowców. Projekt zakłada, że G-Trainem będzie mogło jednocześnie podróżować osiemnastu pasażerów. Ci z pewnością nie będą mogli narzekać na brak ciekawych wrażeń. Zgodnie z wizją Gaugaina ściany wagonów mają być wykonane ze szkła i będzie można na nich wyświetlać różne obrazy. „Na zewnątrz może być zima, ale właściciela może nagle otoczyć piękny letni dzień pełen kwiatów i łąk” – mówi Gaugain. Oprócz tego na pokładzie pociągu mają znaleźć się wszelkie możliwe udogodnienia. Twórca używa zresztą określenia „pałac na kołach”, co dobrze oddaje istotę jego pomysłu.

Potrzebujemy trochę czasu, aby zwolnić, aby podróżować wewnętrznie, aby zrozumieć, dokąd chcielibyśmy się udać i zrozumieć nasze pragnienia. W podróżowaniu nie chodzi o prędkość. Chodzi o odpowiednie spędzanie czasu – naszego najcenniejszego zasobu.”

– twierdzi Gaugain.

Trudno przewidzieć kiedy G-Train trafi na tory (o ile w ogóle do tego dojdzie). Gaugain nie chciałby, aby jego projekt skończył się jedynie na wizualizacjach, dlatego podjął rozmowy z fachowcami, którzy mieliby mu pomóc w urzeczywistnieniu jego pomysłu. Zgodnie z szacunkami budowa takiego pociągu miałaby pochłonąć około 350 milionów dolarów. Drogo? Z pewnością, ale za to bardziej ekologicznie, niż odrzutowcem!