Kiedy w 2002 roku w Chinach wybuchła epidemia wywołana przez wirusa SARS, zaczęła rozprzestrzeniać się panika. Szybko okazało się, że choroba przenoszona przez nowego koronawirusa może spowodować śmierć prawie co dziesiątego zarażonego. To bardzo duży odsetek. Gdyby nie udało się powstrzymać epidemii, ofiary śmiertelne w ludziach trzeba by było liczyć w milionach. 

W Chinach szybko odkryto, że najskuteczniejszym sposobem przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa są izolacja kliniczna i kwarantanna oraz – a może przede wszystkim – higiena. To wtedy na masową skalę wprowadzono regulacje nakazujące mycie rąk mydłem i stosowanie środków dezynfekujących na bazie alkoholu, a także unikanie kontaktu bezpośredniego. W tym oczywiście uścisków dłoni na powitanie i pożegnanie. 

Szybka reakcja władz i powszechna dyscyplina w przestrzeganiu nowych przepisów pomogła zdusić wirusa SARS. W wyniku epidemii zmarły 774 osoby. 17 lat później koronawirus Covid-19 w niecałe 3 miesiące od pierwszego zarejestrowanego przypadku zabił ponad 50 tys. ludzi na całym świecie. Przy czym w Azji krzywą nowych zachorować udało się spłaszczyć, podczas gdy Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia wciąż zmagają się z nieustannie rosnącą liczbą zakażeń i ofiar śmiertelnych. Najlepiej z koronawirusem Covid-19 poradził sobie Tajwan, wyciągając wnioski z epidemii SARS.

Podczas gdy w styczniu tego roku w Azji coraz więcej osób cierpiało z powodu nowego wirusa, Europejczycy i Amerykanie nie zamierzali rezygnować z dawnego stylu życia. Potrzebowaliśmy naprawdę mocnego uderzenia, aby zrozumieć, co robimy źle. Do jednych z naszych przyzwyczajeń – witania się uściskiem dłoni lub całusem w policzek – już pewnie nigdy nie wrócimy. Powoli uczymy się, że kontakt bezpośredni to łatwy sposób przekazywania zarazków między ludźmi. 

Raja Murphy, korespondent „India Times” już od 20 lat apeluje, abyśmy darowali sobie codzienne uściski dłoni. Na ludzkich rękach, jak wynika z badań mikrobiologów, znajduje się więcej bakterii niż na sedesie. Przekazywanie ich – dosłownie – z rąk do rąk jest po prostu głupie. Uścisk dłoni to prosty sposób do przenoszenia bakterii Escherichia coli (E coli). Im dłuższy i silniejszy uścisk dłoni, tym więcej brudu i potu zostaje w dłoni obojga ludzi. Raja Murphy namawia więc, aby dawny sposób powitania zastąpić lekkim skinieniem głowy lub tzw. żółwikiem, czyli lekkim stuknięciem się zamkniętymi pięściami dłoni. Ten ostatni sposób szczególnie przyjął się wśród sportowców. Walijski Instytut Badań Biologicznych i Środowiskowych potwierdza, że „żółwik” jest 20 razy bardziej higieniczny niż tradycyjny uścisk dłoni.

Oduczenie się uścisku dłonie nie będzie łatwe. Przede wszystkim jest to nasz odruch. Szczególnie wśród mężczyzn – prawa dłoń mimowolnie wysuwa się i graba gotowa. Poza tym odmowa uścisku dłoni może być kulturowo interpretowana jako wyraz niechęci lub arogancji. Za zmianami zwyczajów powinien więc iść jasny komunikat: uścisk dłoni nie tylko jest już passé. Sprawmy, aby było obciachem!

---------

Łukasz Załuski – szef działu redakcyjnego ELLE MAN. Jest absolwentem stosunków międzynarodowych i glottodydaktyki polonistycznej. Przez wiele lat związany z magazynem popularnonaukowym FOCUS. Współtworzył stronę sztos.pl. Lektor języka polskiego i kultury polskiej dla obcokrajowców. Prowadzi zajęcia ze studentami I roku na Uczelni Łazarskiego. Autor bloga językowego popolsku.net.