Łukasz Piszczek jest obecnie w trakcie leczenia kontuzji pęknięcia włókna mięśniowego, której nabawił się 5 października w meczu z SC Freiburgiem. Mówiło się, że miał wrócić do gry w sobotnim meczu z Borusią M’gladbach, ale jednak tak się nie stanie.

Polski Związek Piłki Nożnej postanowił poprawić mu humor przyjemną niespodzianką. Prawy obrońca zostanie powołany na listopadowy mecz kadry przeciwko Słowenii, czyli ostatniego spotkania eliminacji do Euro 2020. Tym samym piłkarz będzie miał dobrą okazję do pożegnania się z kibicami na PGE Narodowym.

Jak doskonale wiadomo, Piszczek zakończył grę w naszej reprezentacji w sierpniu zeszłego roku. „Ja już odczuwam trudy każdego meczu i zdecydowałem, że dla mnie i reprezentacji będzie to odpowiedni moment, by się pożegnać, zakończyć wspólną przygodę” – mówił wtedy. 34-letni piłkarz zagrał w kadrze 65 razy. Udało mu się zdobyć 3 bramki oraz zanotować 9 asyst. Po raz pierwszy wyszedł w barwach biało-czerwonych 3 lutego 2007 roku, w spotkaniu z Estonią (wygranym 4-0). To było jeszcze za czasów Leo Beenhakkera.

ZOBACZ TEŻ: Szare eminencje awansu Polaków do Mistrzostw Europy. Komu zawdzięczamy świetną grę, a nie jest o nim tak głośno?

Piszczek zaliczył cztery wielkie imprezy: mistrzostwa Europy 2008, 2012 i 2016 oraz mistrzostwa świata 2018. Jego ostatni mecz nie był jednak fortunny, bowiem było to przegrane 3-0 starcie z Kolumbią na mundialu w Rosji. Istnieje spora szansa, że jego pierwszy i zarazem ostatni występ w drużynie prowadzonej przez Jerzego Brzęczka przyniesie mu niezapomniane wspomnienia.