Kolejnym problemem, z którym borykamy się z kolei my – lekarze, oraz całe środowisko medyczne to #infodemia. Dezinformacja, fake newsy i teorie spiskowe – na to brak już nawet słów. Dociera do nas zbyt wiele nowych informacji, które zmieniają się z godziny na godzinę. Niestety, sytuacja jest nadzwyczajna, w związku z tym zalecenia, również te medyczne zmieniają się z godziny na godzinę. Lekarze też uczą się tego wirusa, to zupełnie nowa mutacja. Mutacja, która przysparza nam wielu kłopotów, nie znamy jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania. A pacjenci oczekują jednego, odpowiedzi na pytanie: „Co mam zrobić, aby być bezpiecznym?”

Na ten moment znaleźliśmy kilka prostych, uniwersalnych rozwiązań. Przede wszystkim #zostańwdomu. Wydaje się trudne? W wielu przypadkach tak, bo przecież jak mamy pracować, jak funkcjonować w normalnym życiu? I tu znów medycyna mówi „nie wiem”. Zalecenie ma ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się wirusa, bo przecież najłatwiej przenosi się on z człowieka na człowieka. Stąd zalecenia o utrzymaniu odległości 1-1,5 metra od drugiej osoby. 

Kolejny aspekt to #myjręce. I właściwie wydawało by się, no przecież każdy z nas dba o higienę, myje ręce. Czego znowu ci lekarze przyczepili się do tego mycia rąk? Otóż przyczepili się do ich niemycia. Jak bowiem pokazują badania blisko 67% mężczyzn po wyjściu z toalety nie myje rąk! Serio panowie? I co? Za chwilę koledze, szefowi, bratu podajemy tę nieumytą rękę na przywitanie się. Obrzydliwe. A przecież wśród naszych pań te statystyki też nie są zadowalające, zaledwie co trzecia kobieta myje ręce po wyjściu z toalety. Czy teraz rozumiecie, że lekarze czepiają się prostego sposobu zapobiegania zarażenia jakim jest mycie rąk? Mam zatem ogromną nadzieję, że epidemia ta, jakkolwiek uciążliwa, już raz na dobre nauczy nas choćby właśnie mycia rąk, czynności tak niby prostej i banalnej, a jednak przez społeczeństwo często unikanej. 

W swojej działalności w social mediach (prowadzę bloga, konto na Instagramie i Facebooku dla pacjentów) zauważyłem jedno: uwielbiamy powielać niepotwierdzone informacje. Jedno jest pewne, świat medycyny przespał okres przygotowania miejsc, gdzie internauci będą mogli znaleźć wiarygodne źródło informacji. Żyjemy w czasach zdigitalizowanych, szukamy informacji w internecie. Na szczęście coraz więcej lekarzy i personelu medycznego udziela się w social mediach, podobnie zresztą jak instytucje państwowe, co mnie osobiście bardzo cieszy. Zaufanie do lekarzy jest nadal duże. Zwracajmy jednak uwagę na to, co czytamy, kto jest autorem treści, bo najczęściej ta informacja działa jak głuchy telefon: ktoś gdzieś usłyszał, ktoś coś powiedział, gdzieś do mnie dotarło… Nie tędy droga. Korzystajmy #tylkozwiarygodnychźródeł. I dbajmy o nasza higienę, nie tylko tę fizyczną, ale i cyfrową. 

Odpowiadając na pytanie wyjściowe, czego epidemia koronawirusa może nas nauczyć, chciałbym wyrazić moją nadzieję, że wyciągniemy wnioski i zadbamy chociaż o podstawowe elementy dotyczące najprostszej kwestii, czyli właśnie higieny. To najwyższa pora na jej lekcję! My naprawdę nie żyjemy w średniowieczu. Woda z kranu jest zdrowa. Mydło - ogólnie dostępne. Nie szukajmy cudów, nie oczekujmy, że ktoś za nas coś zrobi. Zadbajmy o zdrowe otoczenie w domu, miejscu pracy. Przystosujmy się. Zdyscyplinujmy się. Postarajmy się. Zróbmy to dla siebie i innych.

---------

Łukasz Durajski  - absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie. Ponadto kształcił się we Włoszech, studiując medycynę na Uniwersytecie Campus Bio-Medico w Rzymie. Lekarz specjalizujący się w dziedzinie pediatrii na Klinice Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego (PTP), Polskiego Towarzystwa Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej (PTEiDD), Członek Polskiego Towarzystwa Wakcynologii (PTW). Swoim doświadczaniem lekarskim dzieli się www.DoktorekRadzi.pl oraz na swoich kontach w social mediach: facebook.com/doktorekradzi oraz instagram.com/doktorekradzi.