Polacy i Polki zawsze cenili sobie auta z najwyższej półki. Czy pandemia w jakikolwiek sposób zmieniła te upodobania?

Na płaszczyźnie produkcji koronawirus skomplikował procesy oraz planowane dostawy samochodów, szczególnie na początku pandemii. Pamiętajmy, że fabryki Lamborghini i Bentley jako pierwsze zatrzymały produkcję, dbając o swoich pracowników. W późniejszym okresie COVID właściwie niczego nie zmienił. Obie marki są luksusowe i w pewnym stopniu niszowe, a co za tym idzie miały i mają swoje ograniczenia niezależne od pandemii. Bez względu jednak na okoliczności, nasi klienci doskonale rozumieją, że produkty luksusowe cechują się wydłużonym czasem oczekiwania.

Kim jest klient Lamborghini i Bentley'a?

Naszymi klientami są głównie ludzie interesujący się motoryzacją. To bardzo świadomi konsumenci. Auta są nie tylko ich pasją, oni je doskonale znają i rozumieją. Podczas zakupu nierzadko padają bardzo szczegółowe pytania: o materiały czy sposoby produkcji. Oczywiście prestiż też ma znaczenie, ważne jest jednak to, co samochód ma do zaoferowania, nie tylko jako przedmiot, którym poruszamy się z punktu A do B. Nasi klienci traktują pojazdy często jako część wizerunku, coś co nazywamy popularnie „lifestylem”, ważne jest dla nich to, jak się w tym pojeździe czują. No i oczywiście co auto może zagwarantować podczas jazdy, myślę tu o przyjemności i ekscytacji z prowadzenia. Bentley i Lamborghini mają niezwykle dużo do zaproponowania na każdej płaszczyźnie. Sam doświadczyłem tych wrażeń.

Pasjonatów Lamborghini cechuje przywiązanie do detali. Jak się dziś prezentuje spektrum personalizacji modeli marki z Sant’Agata Bolognese?

Skonfigurować można prawie wszystko, co podpowie wyobraźnia. Ograniczenia wynikają właściwie tylko z przepisów prawa. Miałem kiedyś sytuację, kiedy to klient wybrał kolor pasów bezpieczeństwa, który nie był homologowany. Szczęśliwie jednak udało się ten problem rozwiązać. Firmy takie jak Lamborghini czy Bentley zawsze oferują konsumentom najlepsze rozwiązania, choć naturalnie zdarza się, że znalezienie odpowiedniej opcji jest niełatwe. Na tym polega cała magia naszych marek – są po prostu wyjątkowe, nie tylko ze względu na produkty, jakie mają w ofercie, ale również elastyczność wobec potrzeb klienta. Ta elastyczność też jest częścią naszego podejścia do projektowania auta razem z klientem. To bardzo ciekawy proces – lubiany, ale i pracochłonny, wymaga wiedzy oraz zaangażowania. Tak jak wspomniałem, nasi potencjalni nabywcy są bardzo świadomi swoich wyborów, a naszym obowiązkiem jest prawidłowo odczytać ich potrzeby oraz właściwie doradzić.

Ile trwa proces konfiguracji?

Bardzo dobre pytanie… (uśmiech) Również z mojego doświadczenia wynika, że w skrajnych przypadkach proces może trwać nawet trzy lata. Czasem jednak jest to zaledwie piętnaście minut w przypadku klientów, którzy przychodzą do salonu z gotowym pomysłem na konfigurację.

Jak szybko doczekamy się elektrycznych wersji Lamborghini i Bentleya?

Obie marki już zapowiedziały, że pracują nad elektryfikacją swoich samochodów, przedstawiły swoją strategię wraz z konkretnymi datami, ten proces już trwa.

Wielu obserwatorów przekonuje, że supersamochody będą ostatnią grupą pojazdów, które jeszcze przez długi czas utrzymają napędy spalinowe…

Dzisiejszy świat zmienia się tak szybko, że trudno coś brać za pewnik. Wyobrażam sobie jednak, że długo jeszcze będzie istniał rynek sportowych samochodów spalinowych, które będą wyraźnie droższe od ich elektrycznych odpowiedników i raczej ograniczone do grupy największych miłośników pojazdów tego rodzaju. Za emisję dwutlenku węgla będzie trzeba zapłacić i koszt ten będzie oczywiście wliczony w cenę samochodu. Wolumen supersamochodów jest na tyle mały, że sam w sobie nie ma krytycznego wpływu na środowisko.

Luksusowe samochody wciąż onieśmielają?

Z ciekawą sytuacją miałem do czynienia w ubiegłym miesiącu. Do salonu Bentleya przyjechał z południowej Polski mężczyzna autem innej marki. Przejeżdżając, zauważył ciekawe auto stojące w salonie. Zaparkował, wszedł i wskazał swoją specyfikację: auto w kolorze niebieskim. I zaczęła się rozmowa. My nie chcemy onieśmielać luksusem. To nie leży w naturze naszych pracowników. Od czasu do czasu zdarzają się wycieczki osób, które przychodzą tylko popatrzeć na supersamochody. Zawsze jesteśmy wobec nich życzliwi.

Możemy się spodziewać jeszcze jakiejś rewolucji w branży samochodów z najwyższej półki?

Świat się zmienia na naszych oczach. Bentley i Lamborghini również. W segmencie aut sportowych czy luksusowych nie nazwałbym zmian rewolucyjnymi, a raczej ewolucyjnymi. Dla nas zawsze będzie się liczyć design, najwyższa jakość czy osiągi… DNA marek pozostanie bez zmian.  Zawsze będziemy traktować nasze samochody jak dzieła sztuki.

Jak się tworzy społeczność wokół takich marek jak Bentley czy Lamborghini?

Nasze produkty mają cechy pewnego stylu życia. Chcemy spotykać się z właścicielami naszych aut nie tylko podczas wydarzeń wprost motoryzacyjnych… I tu przykład: latem tego roku przygotowaliśmy turniej golfowy, na który zaprosiliśmy klientów marki Bentley – Bentley Golf Invitational. Z zaznaczeniem, że jest to spotkanie przyjaciół marki, impreza bardziej towarzyska, a nie kolejny turniej golfa dla profesjonalnych graczy.  Dla wielu osób była to po prostu bardzo dobra okazja, aby poznać się bliżej, spędzić miło czas, odpocząć razem z nami, próbować czym jest golf. Sam na potrzeby tego wydarzenia musiałem wziąć kilka lekcji gry... (uśmiech)

W Lamborghini z kolei wszystko kręci się wokół prędkości, energii i pasji. Tym właśnie jest Lamborghini Drive Club, czyli nasze flagowe wydarzenie drivingowe organizowane na najlepszym w Polsce torze wyścigowym Silesia Ring. Mamy do dyspozycji flotę aut przeznaczonych do jazdy torowej prosto z fabryki oraz opiekę instruktorską Squadra Corse – fabrycznego teamu.

Już dzisiaj mogę zapowiedzieć drugą edycję zarówno turnieju golfowego pod marką Bentley i Lamborghini Drive Club. Zapraszam!

W jakim kierunku zmierza rynek aut luksusowych w Polsce?

Będzie się oczywiście dalej rozwijał. Spodziewamy się systematycznego i zrównoważonego wzrostu, co jest wynikiem z jednej strony zwiększającego się popytu, a z drugiej określonych mocy produkcyjnych. Nawet pandemia, która wpłynęła na każdy sektor gospodarki nie zmieniła tego trendu.

 

Rozmawiał: Piotr Kolasa