Potężna limuzyna robi ogromne wrażenie. Wyrazisty grill, będący znakiem rozpoznawczym piątej generacji modelu LS, rysowany i dopracowywany był podobno przez jednego projektanta przez dwa tygodnie. Choć samochód mierzy 5235 mm, jego linia jest lekka i dynamiczna. Karoserię postawiono na 20-calowych felgach wyposażonych w komorę tłumiącą hałas nawierzchni, a pneumatyczne zawieszenie i wybitnie wyciszone wnętrze mają za zadanie odizolować pasażerów od świata zewnętrznego. Dosłownie!

Lexus LS 500h: salon na kołach

Lexus LS to jeden z tych samochodów, którymi lepiej być wożonym, niż prowadzić je samemu, dlatego zwiedzanie wnętrza rozpocznę od tylnej części. Przez ogromne drzwi wsiada się wygodnie i nawet bardzo wysocy użytkownicy nie powinni mieć problemu z zajęciem miejsca. Tylna przestrzeń pomieści trzech pasażerów, ale nie takie jest jej przeznaczenie. Już sama konstrukcja foteli uzmysławia nam, że z tyłu powinny jeździć maksymalnie dwie osoby. Każdy z foteli da się regulować w dowolnym kierunku, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek niedogodności. Fotele da się ustawić w pozycji półleżącej, są podgrzewane, wentylowane i mają funkcję masażu. Każda z szyb wyposażona została w swoją elektrycznie sterowaną zasłonkę. Pasażerowie sterują swoim komfortem za pomocą dotykowego pulpitu, umieszczonego w rozbudowanym podłokietniku. Menu jest dość czytelne i na tyle łatwe w obsłudze, że para kilkulatków bezbłędnie poradziła sobie z nią do tego stopnia, iż przejęła sterowanie także funkcjami multimediów z przodu auta.

Lexus LS 500h: a jednak latający dywan

Zawieszenie doskonale reaguje na poprzeczne nierówności i jeśli z przedniej osi docierają do uszu niepokojące odgłosy, to tylna oś jest już gotowa na to, by dokładnie wytłumić wszelkie niedogodności. Lexus LS to ogromna limuzyna i flagowy okręt japońskiej marki. Spoczywa więc na nim ciężar sprostania wymaganiom największych tego świata. Od czasu debiutu pierwszego Lexusa LS minęło już prawie 30 lat, ale w dalszym ciągu zaskakuje wykonaniem, jakością wykończenia i podejściem do poszczególnych detali. Testowy egzemplarz wyposażony został we wnętrze stworzone ręcznie przez mistrzów Takumi, otrzymało więc ręcznie plisowane wykończenie drzwi oraz elementy ze specjalnie rżniętego szkła Edo Kiriko. Wyposażenie widniejące w konfiguratorze pod nazwą Omotenashi warte jest tyle, co nowa Toyota Corolla TS Kombi, ale zamówić LS 500h bez tego wnętrza to jak przejść do Narnii przez szafę z Ikei. Drzwi zamykają się z gracją, bezszelestnie domykając, gdy tylko dotkną zamka, ale by wejść do świata Lexusa LS i czerpać z niego przyjemność, musimy na nowo nauczyć się wykonywania rutynowych czynności...

Lexus LS 500h: symfonia z delikatnym fałszem altówki

Samochód wyposażony został w hybrydowy układ napędowy, na który składają się: jednostka spalinowa o pojemności 3,5 l i mocy 299 KM oraz silnik elektryczny o mocy 179 KM. Napęd na cztery koła realizowany jest przez skrzynię automatyczną o czterech biegach mechanicznych i sześciu wirtualnych (razem 10). Auto przy niskiej prędkości porusza się bezszelestnie i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że Lexus LS 500h jest pod tym względem niedoścignionym wzorem. Problem powstaje w momencie, gdy chcemy wykorzystać wszystkie 359 koni mechanicznych uśpionych dotąd pod ogromną maską. Do wnętrza dociera wtedy dźwięk wolnossącego V6, który osiąga około 5000 obr./min. I choć samochód sprawnie przyspiesza, a biegi zmieniane są płynnie, to nie tak wyobrażałem sobie wzór limuzyny. Dźwięk silnika jest zbyt natarczywy, a nie powinien drażnić uszu. Na szczęście na pokładzie znalazł się 24-kanałowy system audio Mark Levinson. Jest tak dobry, że na tę chwilę nie jestem w stanie wymyślić, czym inżynierowie zaskoczą nas w kolejnej odsłonie modelu LS. Rekomendacją dla niego jest to, że nie trzeba go słuchać głośno, by był cudownie efektowny. Po prostu gra sobie w tle, niczym kwartet smyczkowy w klubie dla gentlemanów. Nie drażni, nie absorbuje uwagi, a jednocześnie wypełnia wnętrze wyrafinowaną elegancją.

Żeby jednak nie było tak bardzo słodko, muszę zwrócić uwagę na obsługę systemu multimedialnego. Kierowca komunikuje się z samochodem za pomocą dotykowego pada na konsoli środkowej. Ma on funkcję uczenia się i sam pomysł nie jest zły. Odnoszę jednak wrażenie, że jest zbyt mało responsywny i za bardzo odwraca uwagę od drogi. Użytkując auto przez tydzień, nigdy nie byłem do końca pewny, czy uruchomiłem odpowiednią funkcję. Na szczęście nie tak dawno dotarła do mnie wiadomość, że Lexus zmienia system swoich multimediów. Czekam więc z niecierpliwością na poprawę.

Lexus LS 500h: król dróg, król wód

Podsumowując, Lexus LS 500h wciąż jest, moim zdaniem, wzorem do naśladowania. Samochód nie ustrzegł się kilku niedogodności (bo ciężko je traktować w kategorii wad), wynikających z rozwiązań systemowych koncernu, które być może z czasem ulegną poprawie. Uważam jednak, że perfekcja wykonania, przemyślane wnętrze, cudowne materiały wykończeniowe i dbałość o każdy szczegół tworzą z niego reprezentacyjny krążownik, który z powodzeniem może zostać uznany za króla limuzyn w klasie premium.