Po wielu perturbacjach związanych z pandemią COVID-19, w końcu do kin trafi najnowszy film o Jamesie Bondzie. „Nie czas umierać” – bo taki tytuł nosi oczekiwana na całym świecie produkcja – zadebiutuje w polskich kinach 1 października. Nie może być premiery filmu z kultowej serii bez odpowiednich gadżetów.

Niezwykły Land Rover

Zdaje się, że najbardziej imponującym jest ten przygotowanym przez brytyjskiego producenta samochodów. Land Rover zapowiedział premierę nowego modelu Defendera. Inspirowany jest on właśnie filmem o agencie 007. Limitowana edycja pojazdu powstała na bazie najmocniejszego z całej palety Defenderów – oznacza to, że pod jego maską pracuje silnik V8 o pojemności 5 litrów oraz mocy 518 koni mechanicznych. Choć pojazd nie należy do najmniejszych i najlżejszych, do 100 km/h rozpędza się w nieco ponad 6 sekund.

Jednak w wypadku bondowskiego Defendera nie chodzi o moc, a o stylistykę. Pojazd dostępny jest w czarnym kolorze, którym pokryto również felgi oraz wszystkie elementy wykończeniowe.  Podobnie jest we wnętrzu, gdzie postawiono na proste, ale nowoczesne rozwiązania. W oczy rzuca się duży ekran, który pozwala na obsługę pojazdu. Stylistyka jest minimalistyczna i schludna, nawiązująca w bezpośrednio do gadżetów, którymi w filmach posługuje się James Bond.  

Land Rover Defender V8 Bond Edition kosztował będzie lekko ponad 114 tysięcy dolarów (436 tysięcy zł). Jeśli jesteś zainteresowany jego zakupem, nie zwlekaj – wyprodukowano zaledwie 300 egzemplarzy.

Land Rover przygotował również film prezentujących opisanego Defendera:

„Nie czas umierać” – ostatni taki Bond

Jak już zostało wspomniane, film pojawi się w kinach na początku października. W produkcji po raz ostatni pojawi się Daniel Craig, który jakiś czas temu zapowiedział, że nie będzie dalej wcielał się w postać agenta 007. Jego następca nie jest jeszcze znany. W „Nie czas umierać” antagonistę zagra Rami Malek, zdobywca Oscara za film „Bohemian Rhapsody”.

Premiera filmu była kilkukrotnie przekładana z powodu pandemii COVID-19. Wytwórnia liczy na krociowe zyski. Wydaje się, że to możliwe zważywszy na zainteresowanie produkcją, a także faktem, że w większości krajów kina funkcjonują na normalnych zasadach.