Lamborghini Aventador na rynku supersamochodów istnieje od dziesięciu lat. To jednak koniec, ale jakże piękny. Włoski producent wypuścił bowiem na rynek Aventador Ultimae, czyli pożegnalną wersję kultowego modelu. Firma uznała, że najlepszym hołdem będzie połączenie dwóch niezwykle cenionych modeli – Aventador Superveloce Jota (osiągi) oraz Aventadora S (wygląd).

Lamborghini Aventador Ultimae – silnik, osiągi i wyposażenie

Choć to dalekie od współczesnych standardów, zdecydowano, że Lamborghini Aventador Ultimae wyposażony został w wolnossące V12 o pojemności 6,5l, które generuje 780 KM przy 8 700 obrotach oraz 720 Nm momentu obrotowego. Tak jak należało się spodziewać, osiągi są niesamowite! Model w wersji coupe rozpędza się do setki w 2,8 sekundy, natomiast do 200 km/h w 8,7 sekundy. Roadster jest niezauważalnie wolniejszy. W oby przypadkach prędkość maksymalna jest jednakowa – to robiące ogromne wrażenie 355 km/h.

Lamborghini Aventador Ultimae posiada napęd na tylną oś i wyposażony został w 7-biegową przekładnię automatyczną. Producent zapewnia, że zmiana biegu zajmuje dokładnie 50 milisekund. Zadbano również o wydajne hamulce. Nowy Aventador od 100 km/h do zera wyhamuje na dystansie około 30 metrów.

Producent zadbał, żeby Aventador Ultimae wyposażony został we wszystkie najnowsze systemy poprawiające nie tylko komfort jazdy, ale również osiągi, przyczepność czy zachowanie na zakrętach. Ciekawym przykładem niech będzie Lamborghini Dinamica Veicolo Attiva, czyli system, którego zadaniem jest optymalne dobranie ustawień przepływu powietrza w zależności od zmieniających się ruchów nadwozia. Ciekawostką jest także program „Ad Personam”, którego – za odpowiednią opłatą – członkiem może zostać przyszły posiadacz Lamborghini Aventador Ultimae. Co to daje? Będzie on mógł sobie wybrać jeden z... 300 dostępnych kolorów nadwozia. Kto bogatemu zabroni, prawda?

Wnętrze Lamborghini Aventador Ultimae

Akurat w tym wypadku producent nie postawił na rewolucje. Proste, sportowe, ładnie wykończone elementy mogą się podobać, ale osoby śledzące wygląd kolejnych Aventadorów szybko zauważą, że nie zaszła tutaj większa rewolucja. Oczywiście – bądźmy ze sobą szczerzy – to wciąż jest klasa premium, ale zwyczajnie można było oczekiwać, że na pożegnanie w środku samochodu pojawi się coś specjalnego. Wygoda jazdy jest na wysokim poziomie (jak na supersamochód!), ale oczywiście z wiadomych przyczyn nie ma mowy o wielkich przestrzeniach czy wielu obszernych schowkach. No ale kto kupuje samochód za ogromne pieniądze (oficjalnej ceny wciąż nie podano) z nadzieją, że uda mu się do niego zapakować kilka walizek?