Kluby postrzegają zimowe okno transferowe jako okazję raczej do uzupełnienia składu, niż jego całkowitej przebudowy. Najbardziej aktywne są kluby, które albo znajdują się w trudnej sytuacji w tabeli i szukają sposobu, aby się z niej wykaraskać, albo te, gdzie doszło do niespodziewanych, ciężkich kontuzji kluczowych zawodników.

Oto dziesięć najciekawszych, naszym zdaniem, zmian barw klubowych w zimowym oknie transferowym w sezonie 2020/21. W zestawieniu uwzględniliśmy zarówno przenosiny na stałe, jak i wypożyczenia (które nierzadko wiążą się z opcją lub koniecznością zakupu zawodnika po sezonie).

Martin Ødegaard (Real Madryt -> Arsenal)

Nie jest dane utalentowanemu Norwegowi błyszczeć w barwach Realu Madryt. Ødegaard trafił do „Królewskich” już w 2017 roku, ale regularnie był wysyłany na wypożyczenia. Na ostatnim z nich, spędzonym w Realu Sociedad, młody rozgrywający wyrósł na jednego z najlepszych zawodników La Liga i wydawało się, że jest w stanie powalczyć o pierwszy skład Realu. Zinedine Zidane był jednak innego zdania i regularnie stawiał na innych zawodników. Norweg uznał zatem, że musi poszukać okazji do gry gdzieś indziej. Padło na Arsenal, gdzie głównymi konkurentami w walce o pierwszą jedenastkę będą Dani Ceballos (również wypożyczony z Realu, nie sprawdził się w Londynie) oraz młody Anglik, Emile Smith-Rowe. Martin Ødegaard w formie wydaje się być lepszym od obu z nich, tylko uda mu się tę formę złapać?

Sebastien Haller (West Ham United -> Ajax Amsterdam)

Wysoki, dobrze zbudowany, skuteczny napastnik, który dobrze sprawdził się w silnej lidze. Haller zdawał się być wręcz skrojony pod wymagania Premier League i tego samego zdania byli włodarze West Hamu, którzy na piłkarza Eintrachtu Frankfurt wyłożyli w 2019 roku 50 milionów euro, bijąc w ten sposób klubowy rekord. Francuz jednak nie sprostał wymaganiom Davida Moyesa – przez półtora roku do siatki trafiał rzadko i często wydawał się być wręcz ciałem obcym w ekipie z London Stadium. West Ham postanowił nie czekać na jego przebudzenie i w zimowym oknie sprzedał go do Ajaxu Amsterdam za 22,5 miliona euro. Haller z miejsca trafił do pierwszej jedenastki Ajaxu i wydaje się, że znalazł się w odpowiednim miejscu – w pierwszych sześciu meczach strzelił 2 gole i zanotował 4 asysty.

Dominik Szoboszlai (Red Bull Salzburg -> RB Lipsk)

Wyniki wykręcane przez młodego Węgra w Red Bullu Salzburg były zwiastunem transferu – i to jednego z silniejszych klubów Europy. Sporo mówiło się o zainteresowaniu między innymi Arsenalu, ale ostatecznie wszystko zostało w rodzinie i Szoboszlai zamienił Red Bull na RB, przenosząc się z Salzburga do Lipska. 20-letni skrzydłowy stał się w ten sposób częścią bardzo interesującego projektu i jeśli utrzyma dotychczasową dyspozycję pod okiem Juliana Nagelsmanna, to za 2-3 lata może stać się bohaterem transferu trzykrotnie bardziej kosztownego, niż ten ostatni (RB Lipsk zapłacił za tego zawodnika 20 milionów euro).

Miroslav Stoch (wolny transfer -> Zagłębie Lubin)

Słowacki napastnik przez ostatnie pół roku pozostawał bez klubu po tym, jak zakończyła się jego umowa z PAOK Saloniki. Rękę do doświadczonego, ale bynajmniej nie starego (31 lat) zawodnika postanowiło wyciągnąć Zagłębie Lubin. Stoch to nazwisko zdecydowanie mniej głośne od innych bohaterów tego tekstu, ale ciekawe w kontekście polskiej ligi – Słowak ma za sobą ponad 100 występów w mocnej lidze tureckiej i przeszło 50 w europejskich pucharach, głównie w barwach Fenerbahce. No i jest autorem bramki, która została uznana za najładniejszą na świecie w 2012 roku.

Trudno powiedzieć, czy sprawdzi się w Zagłębiu, ale miło powitać w lidze gościa, który ma solidne piłkarskie CV i nie jest przy tym jedną nogą na emeryturze.

Arkadiusz Milik (Napoli -> Olympique Marsylia)

Pobyt Arkadiusza Milika w Neapolu to temat na dłuższą rozprawkę. Polski napastnik przez pierwsze dwa sezony głównie się leczył – musiał uporać się z kontuzją kolana oraz więzadeł krzyżowych. Gdy już doszedł do pełni zdrowia, stał się jednym z podstawowych zawodników Napoli i regularnie trafiał do siatki rywali, choć gdyby nie problemy ze skutecznością, to z pewnością miałby na koncie więcej bramek. Jego sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu na początku sezonu 2020/21 – Polak usiłował wymusić odejście do Juventusu i kategorycznie nie zgadzał się na oferty innych klubów (zainteresowane były Roma i Fiorentina). Skończyło się na tym, że Milik nie zmienił barw w ogóle, a trener (zapewne odpowidenio poinstruowany przez prezesa klubu) nie zgłosił go do żadnych rozgrywek. Polak spędził pół roku na trybunach, by w zimowym oknie transferowym przejść do Olympique Marsylia. Francuski klub co prawda nie jest Juventusem, ale da Polakowi możliwość gry, co jest kluczowe dla naszej kadry w kontekście zbliżających się Mistrzostw Europy.

Alejandro Gomez (Atalanta Bergamo -> Sevilla FC)

Jeden z dziwniejszych transferów tego okna. Alejandro Gomez, nazywany przez kibiców „Papu”, był kluczowym piłkarzem w drużynie Atalanty Bergamo, która pod wodzą Gian Piero Gasperiniego prezentowała jeden z najciekawszych styli w Europie. Jego przenosiny do Sewilli wielu przyjęło ze zdziwieniem – Gomez ma co prawda 32 lata, ale jego wartość wydaje się być o wiele wyższa, niż zapłacone przez klub z Andaluzji 5,5 miliona euro. Sam piłkarz stwierdził, że opuszczając Bergamo ma „mieszane uczucia”, ale nie sprecyzował, z czego one wynikają. Media informowały o jego konflikcie z trenerem, ale bez podawania szczegółów.

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa -> Red Bull Salzburg)

Piłkarz, którego poczynaniom trzeba będzie się wnikliwie przyglądać. 20-latek w 2019 roku przyszedł do Rakowa Częstochowa z Zagłębia Lubin za darmo. Półtora roku później opuszcza Częstochowę za 5 milionów euro, a jego nowym pracodawcą jest Red Bull Salzburg, który – jak widać na przykładzie wspomnianego Szoboszlaia – wie, jak wykorzystać młodego zawodnika tak, aby ten stał się lepszy w swoim fachu. Jeśli Piątkowski spełni pokładane w nim nadzieje, to za jakiś czas powinien się stać nie tylko zawodnikiem jeszcze lepszego klubu, ale również – a może raczej przede wszystkim – filarem reprezentacji Polski.

Ozan Kabak (Schalke 04 Gelsenkirchen -> Liverpool FC)

Po kontuzjach odniesionych przez Virgila Van Dijka, Joe Gomeza i Joela Matipa Jurgen Klopp musiał uzupełnić kadrę o co najmniej jednego środkowego obrońcę. I uznał, że do wypełnienia luki najlepiej nada się Ozan Kabak – zawodnik co prawda perspektywiczny, bo zaledwie dwudziestoletni, ale z drugiej strony grający w zespole Schalke 04, który w tym sezonie stracił 49 goli w 19 meczach i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Niemiecki szkoleniowiec jest jednak znany z tego, że piłkarze przeciętni stają się u niego jednymi z najlepszych na swoich pozycjach (jak stało się chociażby z Jordanem Hendersonem i Andym Robertsonem). Niewykluczone, że podobnie będzie z Kabakiem – skoro po takiego piłkarza sięga mistrz Anglii, to musi coś w nim widzieć.

Shkodran Mustafi i Sead Kolasinac (Arsenal -> Schalke 04 Gelsenkirchen)

Władze znajdującego się w beznadziejnej sytuacji Schalke (ostatnie miejsce w tabeli, 8 punktów w 19 meczach) uznały, że w walce o awans trzeba sięgnąć po doświadczonych zawodników. I tak się złożyło, że dwóch takich piłkarzy znajdowało się w kadrze Arsenalu – mowa o Shkodranie Mustafim i Seadzie Kolasinacu. Obaj nie spełnili nadziei trenerów, właścicieli i kibiców „Kanonierów” i w ostatnim czasie przegrali walkę o miejsce w składzie. Mustafi w tym sezonie spędził na boiskach Premier League zaledwie 43 minuty, a Kolasinac zagrał tylko w jednym spotkaniu. Trudno się spodziewać, aby to właśnie oni okazali się remedium na problemy byłego klubu Tomasza Hajty, ale cóż – jego włodarze raczej nie mieli wielu argumentów, aby skłonić do przenosin lepszych zawodników.

Mesut Özil (Arsenal -> Fenerbahce)

Ostatnie ruchy transferowe Arsenalu musiały sprawić, że księgowi tego klubu są w iście szampańskich nastrojach. Po kilkunastu miesiącach prób londyńskiemu klubowi udało się wreszcie pozbyć z listy płac Mesuta Özila – niegdyś jednego z najlepszych rozgrywających na świecie, a w ostatnim czasie zbędnego balastu. Niemiec nie pasował do taktycznej układanki Mikela Artety i na początku sezonu nie został zgłoszony do żadnych rozgrywek. Klub musiał jednak wywiązywać się z zapisów zawartego z piłkarzem kontraktu, który gwarantował mu najwyższe zarobki w zespole. Ostatecznie władzom Arsenalu udało się porozumieć z piłkarzem, który za darmo przeniósł się do Fenerbahce. Arsenal nie zarobił, ale nie będzie musiał płacić Özilowi 7 milionów funtów – o tyle wzbogaciłby się Niemiec, gdyby został w Londynie do końca czerwca.