Alejo Carpentier – „Eksplozja w katedrze” (wyd. PIW)

Eksplozja to fascynująca wędrówka trójki kreolskich sierot przygarniętych przez francuskiego rewolucjonistę i wrzuconych w zamęt historii. To – niepozbawione elementów magicznych i przesycone egzystencjalizmem − spojrzenie z perspektywy karaibskiej na czasy Rewolucji Francuskiej, czasy jakobińskiego terroru i Napoleona.

Trzeba przyznać, że PIW wykonuje świetną robotę, wznawiając tak wielkie pozycje. Pozwala to przede wszystkim zwrócić uwagę młodszym pokoleniom na autorów, których nigdy nie powinno się przestać czytać. „Eksplozja w katedrze” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich osób, które wierzą w moc literatury. Warto już sięgnąć po nią ze względu na jej język – cudownie gęsty, wręcz barokowo inkrustowany. To rozbuchanie natychmiast zawróci wam w głowach. 

Osamu Dazai – „Owoce wiśni” (wyd. Czytelnik)

„Owoce wiśni” tworzy szesnaście opowiadań, wybranych spośród najpoczytniejszych w twórczości Osamu Dazaia. Pisarz nie wychwala w nich takich skarbów „japońskości”, jak ceremonia parzenia herbaty czy teatr nō. Nie mówi współczesnym mu rodakom, jak żyć w strasznych czasach wojny i jak odnaleźć się w powojennej rzeczywistości przegranego państwa. Autor, z humorem i ironią, czerpiąc z osobistych przeżyć oraz doświadczeń, opisuje zwyczajne życie. Drobne zdarzenia, przyjemne i bolesne przeżycia służą pytaniu o kształt i sens ludzkiej egzystencji.

Uniwersalizm prozy Osamu Dazaia wręcz zadziwia – w wielu miejscach nie czuje się, że te teksty napisano w latach 30. czy 40. Uderza też jego śmiałość, a przy tym trafność w oddawaniu spraw męsko-damskich. Opowiadanie „Osiem widoków Tokio” jest tego najlepszym przykładem – autor wybornie opisuje swoje skomplikowane kontakty z tajemniczą H. W „Pięknej dziewczynie” z niezwykła czułością kreśli przelotne spotkania z tytułową bohaterką. Choć jego styl jest przeważnie prosty, to niepozbawiony ujmującego liryzmu – w szczególności gdy opisuje naturę („Sto widoków Fuji”). Osobliwą siłą „Owoców wiśni” jest to, że książka pozwala się oderwać od codziennej rzeczywistości, choć Dazai głównie skupia się właśnie na niej. Jednak robi to w tak sugestywny, szczery i ludzki sposób, że nie mamy żadnych wątpliwości co do jego pisarskiego talentu. Pozycja obowiązkowa.

Nick Drnaso – „Sabrina” (wyd. Kultura Gniewu)

Kiedy Sabrina znika, pilot sił lotniczych USA zostaje wciągnięty w sieć przypuszczeń, szalonych domysłów i bezczelnych kłamstw. Pomimo okoliczności stawia się codziennie na służbę w sterylnej jednostce, która nie pomaga odciąć się od sytuacji na zewnątrz.

Od tracącego zmysły Teddy’ego, kolegi z dawnych lat i jednocześnie chłopaka zaginionej. Od Sandry, siostry Sabriny, która w oczekiwaniu na jakiekolwiek wiadomości desperacko próbuje zabić czymś czas. Aż pewnego dnia w internecie pojawia się zapis z taśmy wideo. Od tej pory każdy miłośnik teorii spiskowych będzie miał swoją interpretację wydarzeń pasującą do jego wizji świata.

„Sabrina” to pierwszy w historii komiks nominowany do prestiżowej nagrody Bookera. Zupełnie zasłużenie. To wyjątkowe dzieło, które lepiej niż większość współczesnych powieści potrafi oddać współczesny świat, w którym ludzie coraz mniej zwracają uwagę na osobiste relacje i coraz bardziej zanurzają się w teoriach spiskowych, fake newsach i kolejnych sensacyjnych wydarzeniach. Komiks Drnaso przypomina oglądanie pełnego napięcia filmu: sam sposób prowadzenia narracji nasuwa zresztą takie skojarzenia. Autor wykazuje się przy tym doskonałą powściągliwością – stale nas zaciekawia, ale nigdy nie stara się zamienić swojej opowieści w widowiskowy nadmiar atrakcji. Przy czym uderza niezwykła pustka z jego kadrów – często przestronne pomieszczenia, które nie posiadają praktycznie żadnych mebli. Bardzo trafnie łączy się to ze stanem emocjonalnym, w jakim się znajdują bohaterzy Drnaso. To bez wątpienia absolutna czołówka tegorocznych tytułów komiksowych. Ba, wszystkich wydarzeń kulturowych. Rzecz obowiązkowa.

Eliot Weinberger – „Z rzeczy pierwszych” (wyd. Karakter)

Osobliwe, niepodobne do innych, eseje Eliota Weinbergera przesuwają granice gatunku, oscylują między prozą poetycką a naukowym zapisem czy opowiadaniem. Autor, znawca kultury starożytnych Chin i Ameryki Południowej, tłumacz Borgesa, Paza i poezji chińskiej na język angielski, dzieli się tu swoimi pasjami – antropologa, archeologa, miłośnika natury – i wprowadza nas w świat zapomnianych wierzeń, mało znanych zjawisk, fascynujących analogii, zadziwiających powiązań między kulturami. Rozmach jego zainteresowań jest ogromny – od wierzeń Azteków po symbolikę gestów w średniowiecznym klasztorze benedyktyńskim i buddyzmie, od znaczenia wiatru w kulturze Chin po poezję Pounda i Yeatsa, nie pomijając świata roślin, zwierząt i czterech żywiołów. Te precyzyjne, wyciszone eseje są wyjątkowo oryginalną formą kontemplacji piękna i różnorodności świata.

Krzysztof Varga – „Dziennik hipopotama” (wyd. Iskry)

„Wychowany w cieniu traum narodowych, przygnieciony szantażem emocjonalnym, że mam się nieustannie utożsamiać, przeżywać, współodczuwać, identyfikować ze swoim krajem, coraz bardziej zmęczony byłem Polską i jej histerycznością, emocjonalnym rozwibrowaniem, deficytem trwałości. Nic tu nie mogło się zakorzenić i wrosnąć na dekady, stulecia. Nawet jak już zaborcy, okupanci, najeźdźcy nie rozwalają wszystkiego, to demolują moi rodacy, ponieważ wyłącznie zaniechanie bądź destrukcja są im przynależne.

Zazdrościłem Francuzom ich dobrego samopoczucia, Niemcom ich samozadowolenia, dziedzictwa kulturowego Włochom, a oceanu Portugalczykom. Gdybym dziś był dwudziestoparolatkiem, to chciałbym na zawsze stąd wyjechać i rozumiem każdego, kto pragnie porzucić ten kraj, odciąć się od niego i stać się kimś innym. Za późno, za wiele lat tu żyję, na stałe już nie wyjadę, ale po raz pierwszy w życiu wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym w 1988 roku został we Francji i nie wrócił do Polski na studia. Zapewne nie zostałbym pisarzem, redaktorem, felietonistą, nie poznałbym ludzi, których tutaj pokochałem i którzy stworzyli moje życie, ale przynajmniej nie byłbym już Polakiem” – Krzysztof Varga.

Łukasz Staniszewski – „Małe grozy” (wyd. Literackie)

Hipnotyzująca i magiczna opowieść z serca Warmii.

Stary Jerycho hoduje pod powiekami perły, Michał Toporek konstruuje niemożliwe maszyny, moc opowieści Józwy jest tak nieodparta, że przyciąga wszystkie kobiety, Daniłło czyta w myślach, a Karolina burzy krew nawet w drewnianym strachu na wróble. Jeśli Warmia nie miała dotąd swojej mitologii – duchów, strachów, kusicielek i demonów – mieszkający w Olsztynie Łukasz Staniszewski wypełnia ten brak swoim brawurowym debiutem powieściowym.

Pełne zmysłowości, zaskakujące i oryginalne historie, które tworzą realistyczny, a zarazem magiczny obraz Warmii – mikroświata, którym rządzą popędy, pragnienia i tęsknoty, a jedynym sposobem na zaspokojenie niepohamowanego apetytu na życie jest odnalezienie jedności z naturą, choćby i poza moralnością.

Krystian Nowak – „Kebabistan” (wyd. Krytyka Polityczna)

Kebab w Polsce to najpopularniejszy rodzaj tak zwanego fast-foodu – co najmniej jedna trzecia wszystkich restauracji w Polsce oferuje potrawy kebabopodobne. Jak wygląda świat polskiego kebaba? Krystian Nowak pojechał w Polskę się tego dowiedzieć. Bardzo smaczny reportaż nie tylko dla fanów ciętego mięsa w cienkiej picie.

Książka zilustrowana została zdjęciami Jakuba Szafrańskiego.

Jo Nesbo – „Królestwo” (wyd. Wydawnictwo Dolnośląskie)

W norweskiej wiosce gdzieś w górach mechanik Roy wiedzie spokojne, proste życie. Kiedy jego przedsiębiorczy brat Carl wraca po latach z propozycją budowy hotelu, odżywają mroczne sekrety ich dzieciństwa i czasu dorastania. Roy zawsze bronił młodszego brata przed rówieśnikami i chronił przed złośliwymi plotkami, ale teraz jego lojalność zostaje poddana próbie.

Gdy miejscowy stróż prawa wznawia śledztwo w sprawie tragicznej śmierci rodziców braci, Roy staje przed dylematem, jak wiele jest w stanie poświęcić w imię braterskiej miłości.

Wojciech Szot – „Panna doktór Sadowska” (wyd. Dowody na istnienie)

Opowieść o lekarce, naukowczyni, działaczce społecznej, feministce, patriotce, automobilistce, przedsiębiorczyni, lesbijce – bohaterce jednego z najgłośniejszych skandali obyczajowych międzywojennej Warszawy.

„Zarzut uprawiania miłości lesbijskiej nie jest hańbiący” – miała powiedzieć w czasie procesu Zofia Sadowska, bohaterka jednego z najgłośniejszych skandali obyczajowych międzywojennej Warszawy. O „ekscesach” w gabinecie lekarskim na Mazowieckiej 7 powstały setki artykułów, dowcipów, karykatur i piosenek kabaretowych. Brukowce oskarżały Sadowską o organizowanie lesbijskich orgii, uwodzenie pacjentek i przyczynienie się do rozpadu kilku małżeństw, a nawet o doprowadzenie do dwóch zgonów. Czy lesbijka może być lekarką? – to pytanie zadawali sobie sędziowie i członkowie izby lekarskiej.

„Panna doktór Sadowska” – pisali o niej dziennikarze. Pierwsza w Imperium Rosyjskim polska lekarka z doktoratem. Zaangażowana feministka, która poszła do Piłsudskiego upomnieć się o prawa wyborcze dla kobiet. Działaczka społeczna i naukowczyni. Ceniona przez pacjentów internistka. Niosła pomoc bieżeńcom w czasie pierwszej wojny światowej i poszkodowanym w powstaniu warszawskim. Właścicielka kopalni ropy naftowej i przedsiębiorczyni inwestująca w budowę osiedla. Automobilistka. Zawsze w męskiej marynarce, pod krawatem, w binoklach na nosie. Mówiono, że nie rozstaje się ze szpicrutą.

Zofia Sadowska przez lata walczyła o dobre imię. Wojciech Szot odtwarza mechanizmy zaszczuwania lekarki przez prasę i przywraca jej miejsce w historii.

Panna doktór Sadowska to opowieść o wymazywaniu niewygodnych biografii, ale przede wszystkim − o odwadze i walce o godność.

Warren Ellis – „Globalne pasmo” (wyd. Egmont)

Amerykańska miniseria science fiction osadzona w teraźniejszości, składająca się z pojedynczych niezależnych historii, w 2004 roku nominowana do Nagrody Eisnera. Globalne Pasmo jest agencją ratunkową o światowym zasięgu, interweniującą w przypadku kryzysów, które z powodu swojej nietypowości albo poziomu ryzyka przerastają konwencjonalne służby. W skład tej założonej i finansowanej przez tajemniczą Mirandę Zero zagadkowej organizacji wchodzi tysiąc jeden agentów będących specjalistami w wielu różnych dziedzinach: od broni biologicznej po parkour.

Elementem wyposażenia każdego członka Globalnego Pasma jest specjalny telefon umożliwiający stały kontakt z prawą ręką Mirandy Zero, sprytną Alef, która czuwa nad przebiegiem każdej akcji z centrum operacyjnego agencji. Od lingwisty w średnim wieku, przez szesnastoletniego maniaka komputerowego i emerytowanego detektywa, po najwyższej klasy oblatywacza – każdy z agentów Globalnego Pasma jest doskonały w tym, co robi, a także stanowi ostatnią szansę ludzkości na przeżycie.

Frank Miller – „Sin City: Ten żółty drań” (wyd. Egmont)

Odchodzący na emeryturę policjant przez przypadek ratuje małą dziewczynkę z rąk seryjnego mordercy, którym okazuje się członek klanu Roarków. Oczywiście, sprawa zostaje zatuszowana, a kozłem ofiarnym zostaje policjant. Kiedy po wielu latach wychodzi z więzienia, odnajduje dorosłą już dziewczynę, byłą ofiarę zboczeńca. Razem z nią dąży do ukarania prawdziwego sprawcy zbrodni sprzed lat. Czwarty tom wybitnej serii komiksowej. Jeśli wciąż się zastanawiacie, czy sięgnąć po dzieło Millera, to najwyższa pora podjąć męską decyzją i zapoznać się z nim. Nie pożałujecie. 

Joshua Williamson – „Palcojad”, 3 tom (wyd. Egmont)

Trzeci i ostatni tom zbiorczego wydania przebojowego horroru wydawnictwa Image. Prawda o szesnaściorgu seryjnych mordercach w Buckaroo w końcu wychodzi na jaw… Ale jakim kosztem? Agent Finch i szeryf Cane muszą przejść przez piekło, by uratować siebie i swoich bliskich. Czy im się to uda? Scenariusz tego trzymającego w napięciu komiksu napisał Joshua Williamson, który w swojej karierze współpracował z niemal wszystkimi istniejącymi wydawnictwami komiksowymi. 

ZOBACZ: Książki na sierpień 2020: co warto przeczytać? [PRZEGLĄD ELLE MAN]

CZYTAJ: 7 książek Jerzego Pilcha, które musisz znać. „Pod mocnym aniołem” to jego niejedyna wybitna powieść

ELLE MAN POLECA: Najlepsze książki XXI wieku. „2666”, „Droga”, „Łaskawe” i inne [RANKING ELLE MAN]