Robert Walser – „Zbój” (wyd. PIW Państwowy Instytut Wydawniczy)

Pod koniec artystycznej aktywności Robert Walser, wybitny, a niedoceniany dostatecznie w Polsce pisarz, doświadczył kryzysu twórczego:  litery nie chciały płynąć po papierze. W jednym z listów nazwał to „zmęczeniem ręki”. Spróbował innego sposobu – przy użyciu zaostrzonego ołówka zapełniał skrawki papieru (bilety, rachunki) miniaturowym pismem. Przez wiele lat owe zapiski uchodziły za nieczytelne. Dopiero gigantyczny wysiłek badaczy doprowadził do ich „odszyfrowania”. Nazwano je mikrogramami. Najdłuższym mikrogramem jest powieść „Zbój”, hybryda opowieści miłosnej, farsy i tragedii.

Każde wydanie kolejnej powieści niemieckiego autora trzeba uznać za ważne wydarzenie. Dzięki nieocenionej Małgorzacie Łukasiewicz i jej znakomitemu tłumaczeniu teraz mamy okazję poznać „Zbója”. I jest to zapoznanie jak najbardziej udane – Walser był bowiem tym rodzajem pisarza, jak ujął to Elias Canetti, który nigdy nie wyjawia swoich motywów. Jest najbardziej skrytym pośród pisarzy. I faktycznie – tajemniczość tej powieści jest niezwykle nęcąca. A te wszystkie dygresje i zatajenia tylko wzmagają efekt ciekawości. Rzecz obowiązkowa.

W.G. Sebald – „Opis nieszczęścia. Eseje o literaturze” (wyd. Ossolineum)

Obiektami dociekań i interpretacji albo bohaterami esejów niemieckiego autora są m.in. Arthur Schnitzler, Franz Kafka, Elias Canetti, Thomas Bernhard, Joseph Roth, Jean Améry, Jean-Jacques Rousseau, Gottfried Keller, Robert Walser, a do grona pisarzy dołącza Jan Peter Tripp, malarz i szkolny kolega Sebalda; osobny szkic został poświęcony fenomenowi pierwszych autorów żydowskich tworzących w języku niemieckim, takich jak Leopold Kompert i Karl Emil Franzos.

W pierwszej części tomu Sebald przygląda się głównie literaturze austriackiej, potem przechodzi do omawiania literackich indywidualności Szwajcarii. W swojej pracy korzysta na równi z kompetencji filologa i z licencji eseisty. Jako badacz, jako krytyk i jako pisarz jest bowiem przede wszystkim namiętnym czytelnikiem. Czyta uważnie, z bliska – wybiera z potoku narracji pojedynczą frazę i skupia się na jej szczególnym i złożonym znaczeniu. Porusza się po mapie literatury własnym szlakiem.

Kolejna książka przetłumaczona przez Małgorzatą Łukasiewicz na liście. Jeżeli macie przeczytać tylko jedną pozycję w tym roku zawierającą eseje, to postawcie na „Opis nieszczęścia” W.G. Sebalda. Można śmiało napisać, że w ostatnich 30 latach nie było ważniejszego i lepszego pisarza niemieckiego. „O czymkolwiek Sebald nie pisze, mamy wrażenie, że pisze o sobie i swoich bohaterach: pozbawionych korzeni melancholikach, grzebiących w historii po to, by znaleźć punkt zaczepienia dla swojego dawno już zdeterminowanego losu” – napisał Bartosz Sadulski w „Dwutygodniku”.

Eleganckie sentencje i niezwykła przenikliwość oraz trafność osądu Sebalda sprawiają, że po przeczytaniu chociażby eseju o Thomasie Bernhardzie, chce się natychmiast sięgnąć po jakąś powieść Austriaka. Przy tym Sebald nigdy nie wpada w suchy akademicki ton w swoich tekstach – wyłania się z nich także bardziej osobista perspektywa, która przypomina mocno jego hybrydowe powieści. Kolejna rzecz obowiązkowa.

Sandor Marai – „Dziennik 1977-1989” (wyd. Czytelnik)

Dziennik 1977–1989 – tom piąty – opowiada o ostatnich latach życia pisarza. Spędził je w Ameryce, w kalifornijskim San Diego, które od pierwszej chwili przypadło mu do serca. Niewiele już pracował, na dodatek z wiekiem stawał się coraz bardziej sceptyczny wobec roli literatury, ale również w tym okresie ukończył i opublikował kilka ważnych książek.

To lata kłopotów ze zdrowiem własnym, a szczególnie Loli, którą pisarz opiekował się z wielkim oddaniem i czułością. Proces choroby, pielęgnacji, odchodzenia żony, a także swoje uczucia drobiazgowo opisał w Dzienniku; relację z tej specyficznej kroniki żałoby trudno czytać bez wzruszenia.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych w krótkim czasie pisarz stracił wszystkich swoich bliskich – Lolę, Jánosa, a także pozostałą na Węgrzech resztę rodzeństwa. Samotny i schorowany postanowił sam pożegnać się z życiem.

Ostatni tom absolutnie porażających dzienników wielkiego węgierskiego pisarza to prawdziwa uczta literacka – Marai był jedną z tych osobistości literatury, które praktycznie zawsze znajdowały odpowiednie słowa, by opisać konkretne uczucia czy sytuacje. Choć jego pesymizm nie będzie dla każdego, to jednak trudno nie wzruszyć się podczas czytania tych zapisków – w końcu przedstawiają człowieka, który musiał sobie radzić z odchodzeniem żony, zmierzając nieubłaganie ku swojemu kresowi. Trzecia rzecz obowiązkowa w maju.

Mihail Sebastian – „Od dwóch tysięcy lat” (wyd. Książkowe Klimaty)

Utrzymana w poetyce dziennika powieść przedstawia losy żydowskiego intelektualisty w międzywojennej Rumunii, w czasach narastającego antysemityzmu i gwałtownych napięć.

Autor zastanawia się, co to znaczy być Żydem w obliczu niebezpiecznej radykalizacji poglądów, portretuje ludzi i panujące wśród nich nastroje, przyjmując postawę uważnego i wrażliwego obserwatora. Ta wydana w 1934 roku, przenikliwa, niemal złowieszcza, a dziś zadziwiająco aktualna książka to nie tylko próba uchwycenia momentu dziejowego i naszkicowania charakteru epoki, ale też „ryzykowny akt szczerości” autora, który w świecie powszechnego rozgorączkowania stara się zachować jasność umysłu, broniąc swojego prawa do samotności.

Tłumacz Dominik Małecki wykonał kawał bardzo dobrej roboty przy tłumaczeniu tej książki, bowiem w jego przekładzie proza Sebastiana jest na tyle soczysta, że spokojnie mógłby podpisać się pod nią niejeden współczesny pisarz. Ba, taki Edouard Louis zabiłby, żeby napisać coś takiego jak „Od dwóch tysięcy lat”. Świetny jest tutaj pomysł na stylizowanie narracji w formie dziennika – dzięki temu wszystkie opisywane wydarzenia i spostrzeżenia autora uderzają swoją bezpośredniością. Z dużym wyczuciem i zadziwiającą konsekwencją Sebastian nakreślił w swojej historii świat, który od pierwszej strony uderza swoją gwałtownością i beznadziejnością. Momentami nie jest to dalekie od wyobrażeń Franza Kafki. Już kapitalna okładka idealnie oddaje klimat powieści. Czwarta rzecz obowiązkowa.

Grant Morrison – „Multiwersum” (wyd. Egmont Polska)

Istnieje pewien komiks. Z pozoru zwykły, lecz jeśli przeczytasz go do końca, zwariujesz i dołączysz do armii szaleńców, którzy otwierają drogę do naszego świata potworom apokalipsy... Nie tylko do naszego, ale do każdej z 52 rzeczywistości, które składają się na Multiwersum. Herosi ze wszystkich tych wszechświatów będą musieli połączyć siły, aby ocalić własne planety przed wszechogarniającym zagrożeniem, które chce zniszczyć wszelkie istnienie w każdej rzeczywistości – w całym Multiwersum…

Powyższy opis dobrze oddaje to, co czeka czytelnika. „Multiwersum” będzie frajdą dla osób, które akurat poszukują czegoś lżejszego i przy tym podchodzącego do suberbohaterów w bardziej odlotowy sposób. Szkot Grant Morrison to akurat mistrz odjechanych fabuł, więc pewne dziwactwa tego komiksu raczej nie będą dla jego fanów zaskoczeniem. Choć ten tytuł nie jest tak szalony jak główne dzieła Morrisona, to oferuje niezłą rozrywkę. Rysunki będące dziełem wielu grafików też przykuwają oko. Komiks do tego jest naprawdę ładnie wydany, więc tym bardziej warto po niego sięgnąć.

Brian Wood – „DMZ - Strefa zdemilitaryzowana. Tom 2” (wyd. Egmont Polska)

Drugi tom przygód Matty’ego Rotha, młodego korespondenta wojennego, w cenionej serii „DMZ – Strefa Zdemilitaryzowana”.

Antyestablishmentowe powstanie amerykańskich klas średnich przekształciło się w drugą wojnę secesyjną, która spustoszyła cały kraj. Najbardziej ucierpiał Nowy Jork, gdzie obie strony konfliktu usiłowały bezskutecznie przejąć kontrolę nad wyspą Manhattan. Mieszkańcy tej części miasta nie poddali się ani rebelianckim Wolnym Stanom, ani siłom rządowym, co doprowadziło do uznania wyspy za DMZ, czyli strefę zdemilitaryzowaną.

Matty Roth trafił do DMZ z ekipą telewizyjną. Miał być asystentem znanego dziennikarza, ale kiedy po dramatycznym wypadku śmigłowca uznał, że jego szef nie żyje, sam zaczął nadawać korespondencje ze strefy. Pokazał, jak żyją ludzie na Manhattanie i zdobył zaufanie opinii publicznej. Dzięki wpływowemu ojcu mógł opuścić DMZ. Pozostał tam jednak, aby jako robotnik budowlany zinfiltrować firmę Trustwell Inc., która zdobyła lukratywny kontrakt rządowy na odbudowę dzielnicy. Roth nabrał podejrzeń, że sprawa nie jest tak prosta, jak się wydawało. Czy jest gotowy na to, co odkryje? Jak daleko będzie musiał się posunąć, by się tego dowiedzieć? 

Autorem scenariusza „DMZ” jest wielokrotnie nominowany do Nagrody Eisnera Brian Wood. To co szczególnie imponuje w przypadku tej serii, to połączenie ostrych metafor Wooda z celowo brzydką grafiką rysownika Riccardo Burchielliego. Często mamy do czynienia z wydarzeniami, które spokojnie biją na głowę swoją pomysłowością i intensywnością niejeden współczesny film akcji.

Frank Miller – „Damulka warta grzechu. Sin City. Tom 2” (wyd. Egmont Polska)

Sin City – miasto barów, prostytutek, bandytów i prawdziwych mężczyzn. Dwight jest fotografem. Specjalizuje się w kompromitowaniu ludzi ze szczytów władzy. Wiedzie spokojny, jak na Miasto Grzechu, żywot, dopóki nie pojawia się ona – Ava – kobieta jego życia. Dawna miłość, która desperacko szuka pomocy…

„Sin City” to jeden z najbardziej klasycznych amerykańskich cykli sensacyjnych. Jego autorem jest mistrz komiksu Frank Miller, który w latach 80. tchnął nowe życie w Batmana i Daredevila. Tutaj mamy mistrzowskie przeniesienie estetyki filmowego czarnego kryminału w medium komiksowe. Jeśli podobały się wam adaptacje, to konieczne sięgnijcie po komiksy. Są jeszcze lepsze.

Izolda Kiec – „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt” (wyd. Marginesy)

Długo wyczekiwana biografia Zuzanny Ginczanki. To pierwsza tak obszerna opowieść o życiu wybitnej poetki.

W Warszawie już za życia była legendą kawiarnianej cyganerii drugiej połowy lat trzydziestych. Przyjaźniła się z Tuwimem i Gombrowiczem, polemizowała z Karpińskim i Słonimskim. W czasie wojny uciekła do Lwowa, a stamtąd do Krakowa. W 1944 roku została zatrzymana i rozstrzelana kilka miesięcy później w Płaszowie. Od lat dziewięćdziesiątych poezja Ginczanki i sama Ginczanka budziła coraz większe zainteresowanie.

Izolda Kiec zbiera i weryfikuje dotychczasowe informacje na temat poetki oraz uzupełnia je o niepublikowane wcześniej relacje jej znajomych, a także fakty zgromadzone podczas poszukiwań w archiwach. Nie dąży do rozstrzygania sprzecznych relacji tam, gdzie jest to niemożliwe, ani do stworzenia jednoznacznego obrazu Ginczanki.

Kotwica Odpowiedzi na pytania o osobowość i o tajemnice Ginczanki biografistka szuka także w jej wierszach, w szczątkowo zachowanej korespondencji i w fotografiach, kryjących być może więcej aniżeli piękny uśmiech.

Biografia pokazuje konteksty czasu i miejsc, w których żyła Ginczanka. Wzbogacona jest w materiały ilustracyjne: fotografie oddające realia epoki, dokumenty dotyczące samej poetki i bliskich jej osób oraz unikatowe, nieznane dotąd portrety Ginczanki.

Marcin Kołodziejczyk – „Wartało” (wyd. Wielka Litera)

Małe miasto o złej porze roku. Rdza. Zawiść. Chciwość. Wietrznie. Biało-czarno. Zero szacunku. Miasteczko zdziczałe, odcięte od świata. Rządzące się brakiem praw. Złowieszcze. Rozpolitykowane. Korodujące. Jak wór pełen rupieci z różnych epok. Jak stara i złośliwa maszyna zabawka dysząca tuż przed upadkiem. Podtrzymywana tylko naiwną ludzką nadzieją. Pewnej samotnej jesiennej nocy do miasteczka przyjeżdża człowiek, który ucieka przed samym sobą. Ma poważną misję, ale wolałby o niej zapomnieć. Jednak tego, co zobaczy w miasteczku, zapomnieć się nie da. Pierwszy w Polsce złowieszczy thriller psychologiczno-polityczny dziejący się w kieszonkowym środowisku. Nie mów, że ta książka nie jest dla ciebie, skoro jest o nas wszystkich. Przetrwać to jedno, ale co dalej? Wartało by przeczytać.

Najnowsza powieść finalisty Nagrody Literackiej Nike za epopeję narodową „Prymityw”.

Josef Škvorecký – „Gorzki świat” (wyd. Czarne)

Josef Škvorecký należał do wybitnego pokolenia powojennych pisarzy takich jak Václav Havel, Bohumil Hrabal czy Milan Kundera, którzy zdefiniowali współczesną czeską literaturę. Jego najgłośniejsza i wielokrotnie nagradzana powieść „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” została uznana za arcydzieło, które inspirowało kolejne pokolenia autorów.

Niniejszy wybór zawiera wiele tekstów nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi. Pisane w latach pięćdziesiątych opowiadania o tematyce żydowskiej, znakomity cykl o upiornych czasach stalinizmu, opowieści o jazzie, który dla bohaterów jest namiastką wolności. Choć akcja niemal wszystkich tekstów z tego tomu rozgrywa się w czasach totalitarnych, poczucie humoru Škvoreckiego i autentyczny dystans do rzeczywistości ratują przed ostatecznym poczuciem klęski i rozpaczy.

Renata Kim – „Dlaczego nikt nie widzi, że umieram” (wyd. W.A.B.)

Przemoc psychiczna nie pozostawia po sobie zewnętrznych śladów, na ciele ofiar nie pojawiają się siniaki ani zadrapania, ale jej skutki bywają równie bolesne i niszczące. Przekonali się o tym bohaterki i bohaterzy reportażu Renaty Kim, którzy przez lata tkwili w toksycznych relacjach, na co dzień zmagając się z upokorzeniami zadawanymi im przez partnerów. Ich historie często zaczynają się jak zakończenia baśni, bo oto na ich drodze pojawił się ktoś, kto zdawał się być spełnieniem marzeń o znalezieniu swojej drugiej połowy, o wyśnionym ideale.

Niestety bajkowy początek bywał w ich przypadku tylko wstępem do prawdziwego dramatu, który rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami. Dlaczego nikt nie widzi, że umieram to wstrząsające relacje ludzi, którzy doświadczyli w swoim życiu przemocy emocjonalnej. Ich opowieści dopełniają rozmowy z psychologami o tym, jak wchodzi się w toksyczną relację, jakie są jej kolejne etapy i jak trudno się z niej wyplątać.

Neil Gaiman – „Stwory noce i inne historie” (wyd. Egmont Polska)

Komiksowe adaptacje opowiadań popularnego pisarza i scenarzysty Neila Gaimana, znanego chociażby z cyklu „Sandman”. W skład tomu wchodzą historie: „Arlekin i walentynki”, „Morderstwa i tajemnice”, „Stwory nocy” oraz publikowane po raz pierwszy w Polsce „Fakty w sprawie odejścia panny Finch” i „Zakazane narzeczone niewolników bez twarzy w sekretnym domu nocy straszliwych żądz”.

W niebie, gdzie wszyscy są zajęci tworzeniem świata, dochodzi do zbrodni. Archanioł szukający winnego trafia do XX-wiecznego Los Angeles. Grupa przyjaciół opiekuje się srogą panną Finch. Razem trafiają do zatęchłych komnat podziemnego cyrku, gdzie można wejść do Gabinetu Spełnionych Życzeń. Ale trzeba być bardzo ostrożnym z życzeniami! Czarny Kot z pozoru wydaje się zabłąkanym, wiejskim kocurem, ale w niezwykły sposób będzie potrafił odwdzięczyć się za okazaną mu dobroć.

Gaiman to jeden z mistrzów powieści graficznej, więc każdy scenariusz jego autorstwa, który otrzymuje rysunki, staje się z miejsca czymś, co warto sprawdzić. „Stwory nocy i inne historie” urzekają typową dla tego autora dorosłą baśniowością.

Autorami scenariuszy są Neil Gaiman i P. Craig Russell, a rysunki stworzyli John Bolton, Michael Zulli, P. Craig Russell i Shane Oakley.

Dan Watters – „Lucyfer. Diabelska komedia” (wyd. Egmont Polska)

Początek kolejnej serii rozgrywającej się w wymyślonym przez Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Jej głównym bohaterem jest Lucyfer. Dawniej potężny Książę Ciemności jest teraz niewidomym, kalekim, ubogim starcem, który nie ma pojęcia, jak trafił do miasteczka, gdzie nieustannie prześladują go złe moce. 

W tym samym czasie starzejący się policjant z Los Angeles wyrusza w długą podróż, aby dowiedzieć się, dlaczego ostatnio spotkało go tyle cierpienia. Czy detektywa i Lucyfera coś łączy? Kto i dlaczego uwięził największego z diabłów? Jaką rolę przeznaczono policjantowi w rozgrywce między demonicznymi siłami? 

Scenariusz serii pisze specjalizujący się w horrorach brytyjski autor Dan Watters. Lucyfer w tym tytule wygląda jak David Bowie w swojej ostatniej personie scenicznej – Thin White Duke. Już z tego powodu dobrze się ogląda i czyta ten komiks.

ZOBACZ: Najlepsze książki XXI wieku. „2666”, „Droga”, „Łaskawe” i inne [RANKING ELLE MAN]

CZYTAJ TEŻ: Agnieszka Osiecka: tego o niej nie wiecie

ELLE MAN POLECA: Co podczas domowej izolacji czyta Grzegorz Kapla? [ELLE MAN BOOK CLUB]