Planowaliśmy przyjechać do Mediolanu konkretną ekipą, z zamaszystą telewizyjną produkcją. Byli już zamówieni i operator, i dźwiękowiec, zarezerwowane bilety. Miało być na bogato, cały sztab ludzi. Bo to przecież pierwsza sesja okładkowa Krzysztofa Piątka, nowego bohatera masowej wyobraźni, nie tylko w Polsce, nie tylko we Włoszech, ale i na świecie. Chcieliśmy wszystko uchwycić, sfotografować, nagrać w każdym medialnym wymiarze.

- Zdjęcia tak – odpowiedzieli menedżerowie – ale telewizji Krzysztof nie chce. Poczułem zdziwienie, konsternację, może nawet żal, ale przede wszystkim szacunek pojawił mi się wtedy w głowie. Bo kto nie chce samego siebie zobaczyć w telewizji?

 - To pierwszy krok w nową stronę, nieznaną, więc chcemy go zrobić po swojemu, spokojnie – wyjaśnili menedżerowie Krzysztofa Piątka. Pierwszy kontakt złapaliśmy jeszcze pod koniec marca. Od razu treściwy. Zdjęcia zrobiliśmy w połowie kwietnia. Ale nie było, że już, że teraz musimy ten materiał opublikować. Żadnej presji. Wszystko we właściwym czasie. We wspólnym życiu Krzysztofa i Pauliny Procyk, od czerwcowego ślubu – Piątek, każdy temat pojawia się i rozwija mądrze. Nic się nie wydarzy, zanim nie powinno się stać. Wszystko krok po kroku. Choć czasem ta ich piłkarska przygoda to- czy się w piorunującym tempie.