Rzeczywistość zewnętrzna to świat, ludzkość – czyli nasza planeta i jej problemy. Teraz jest ich dużo, a dzisiaj koronawirus zdecydowanie wiedzie w tych obszarach prym. Pierwszy raz w życiu spotykam się z tym, że obie te rzeczywistości się tak mocno oddaliły. Musimy izolować się od innych, od świata zewnętrznego. Podstawowe ludzkie aktywności społeczne są „zawieszone do odwołania”. I tutaj z pomocą przychodzi mi moja aktywność zawodowa –tworzenie gier komputerowych. To fenomen, który, jak dotąd, nie poddaje się żadnym kryzysom gospodarczym. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że na nich zyskuje.

Ludzkość jest zamknięta w domach, więc siłą rzeczy skupia się na rozrywkach z domu dostępnych. Gry video, które w ostatnich latach zaczęły być liderem wśród tzw. rozrywek elektronicznych dziś - w dobie koronawirusa - biją rekordy sprzedaży. Ten sektor pokazał już swoją niezależność od negatywnych czynników gospodarczych w trakcie kryzysu finansowego po upadku banku Lehman Brothers. Teraz sytuacja się powtarza. Czy gdy brakuje nam pieniędzy, odmówimy sobie lub swojemu dziecku zakupu nowego roweru za 2 tysiące złotych? Prawdopodobnie tak, ale na to, żeby kupić grę video będzie nas stać. 

Moja firma błyskawicznie przestawiła się na tryb pracy „zdalnej” – technicznie i komunikacyjnie nie jest to dla nas żadnym problemem. Jesteśmy w stanie pracować nad obecnymi projektami a nawet rozpoczynać nowe. Brakuje mi możliwości spotkania się „na żywo” z ludźmi z naszego zespołu – żadna technologia tego nie zastąpi. Obecną sytuację traktuję jako przejściową i wiem, że lada tydzień wszystko wróci do normy.

Ostatnie tygodnie były dla mnie szczególnie intensywne zawodowo. Z wybuchem epidemii zbiegł się sukces sprzedażowy naszej ostatniej gry „Green Hell”. To dziwne uczucie, kiedy zawodowo odnosisz sukces a w tle panuje największy od lat kryzys gospodarczo-społeczny. Prawdopodobnie właśnie sfera zawodowa powoduje, że mój świat mimo wielu obecnych ograniczeń nie stanął na głowie. Tworzenie gier komputerowych to nie tylko mój zawód, ale przede wszystkim pasja – i właśnie dziś mam szczególną możliwość to docenić.

Czy czas epidemii nas czegoś nauczy? Czy pozostawi jakiś ślad w każdym z nas? Obserwuję, że w sferze osobistej każdy z nas odczuwa to inaczej, każdy mierzy się z innymi problemami. Jako ludzkość jednak niestety zbyt szybko zapominamy o wydarzeniach z przeszłości i nie wyciągamy lekcji z nauki, jaką daje nam historia. Za dużo myślimy o sobie, za mało o nas jako o globalnym społeczeństwie, które jest przyszłością naszej planety. Kryzysy mają to do siebie, że łatwo się podczas nich jednoczymy i zaczynamy sobie pomagać. Byłoby wspaniale gdybyśmy o tych umiejętnościach nie zapomnieli także wtedy, kiedy pandemia minie. Obecna epidemia przypomina mi, jak bardzo wszystko co nas otacza jest ze sobą i z nami powiązane. 

Świat zmienia się cały czas, nigdy nie stoi w miejscu. Z natury jestem optymistą i wiem, że świat za rok będzie już w zupełnie innym miejscu. Tak to już jest, że człowiek ma niesamowitą umiejętność przetrwania i odbudowywania się. Oby ta umiejętność została nam na zawsze!

---------

Krzysztof Kwiatek - absolwent Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi na kierunku grafiki komputerowej. Grafiką do gier video, która również jest jego pasją, zajmuje się od 17 lat. Swoją karierę zawodową rozpoczął w 2001 r. od stanowiska grafika w firmie L’art. W latach 2003 – 2008 współtworzył firmę Prominence, w której objął stanowisko Lead Artist. W 2008 roku stał się współtwórcą oraz członkiem zarządu Techland Warszawa, gdzie przez ponad 8 lat pełnił funkcję dyrektora artystycznego oraz kierował działem Level Art. Obecnie łączy funkcje dyrektora artystycznego i członka zarządu w firmie Creepy Jar S.A., której jest również współtwórcą.​