Polski napastnik jest zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi. Goniący go Timo Werner z RB Lipsk traci do niego już 5 bramek. Można śmiało powiedzieć, że Lewandowski zmierza po piątą w karierze, a trzecią z rzędu, koronę króla strzelców. Jego dorobek w tym sezonie jest doprawdy niezwykły – 26 goli w 26 kolejkach.

Ten wynik jest tym bardziej imponujący, gdy weźmie się pod uwagę, że w 36 z 57 wcześniejszych sezonów Bundesligi taki dorobek strzelecki wystarczył do zgarnięcia korony. Na tym etapie sezonu tylko Gerd Mueller był lepszy od „Lewego” – w sezonie 1971/72 miał 31 bramek po 26 kolejkach. Tamte rozgrywki skończył z 40 golami, co jest wciąż rekordem Bundesligi.

Choć o wyrównanie czy pobicie tego wyniku Muellera będzie bardzo ciężko (zostało 8 kolejek do końca), to Lewandowski ma duże szanse na poprawienie swojego najlepszego wyniku w sezonie – 30 bramek (strzelił tyle w sezonach 2015/16 i 2016/17).

Kolejne osiągnięcie Lewandowskiego

W niedzielnym meczu Bayern Monachium wygrał z Unionem Berlin 2:0 i utrzymał swoją czteropunktową przewagę nad będącą na 2. miejscu w tabeli Borussią Dortmund. Lewandowski strzelając gola z rzutu karnego w tym spotkaniu dokonał niezwykłej rzeczy – zbliżył się do osiągnięcia Stefana Kiesslinga z sezonu 2012/13. O co chodzi?

Jak podał portal Gracenote Live, nasz napastnik jest pierwszym zawodnikiem od tamtego czasu, który w jednym sezonie Bundesligi strzelił przynajmniej 10 bramek otwierających wynik spotkania. Kiessling ostatecznie strzelił dla Bayeru Leverkusen 12 takich goli, więc „Lewemu” niewiele brakuje do wyrównania tego rekordu.

Warto wspomnieć, że bramka Lewandowskiego okazała się jego 40. trafieniem w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach. 31-latek po raz piąty z rzędu osiągnął tę barierę. Facet jest jak maszyna. Co więcej, ma szansę na pobicie aż dwóch rekordów w Bundeslidze.

ZOBACZ TEŻ: Mecze piłkarskie w systemie drive-thru. Duńczycy znaleźli sposób na kibicowanie na żywo