Jego imię to nazwa japońskiego mięsa

Joe Bryant tak lubił jeść japońską wołowinę o nazwie „Kobe” w jednej z restauracji na przedmieściach Filadelfii, że postanowił nazwać swojego syna na cześć mięsa pochodzącego od Wagyu, najdroższej krowy świata. To bardzo drogie mięso jest rozpoznawane za sprawą swojej marmurkowej struktury. Nazywając swojego syna w ten sposób, Joe Bryant wiedział co robi – w końcu Kobe przez wiele lat był najlepszym koszykarzem świata.

Bryant żył przez kilka lat we Włoszech

Ojciec Bryanta był zawodowym koszykarzem. Występował w NBA w barwach m.in. Houston Rockets i Philadelphia 76ers. Jednak w 1984 roku opuścił USA i razem z rodziną przeniósł się do Włoch, gdzie występował w zespołach z tamtejszej ligi. Podczas swojego pobytu w Europie, Kobe nauczył się biegle mówić po włosku. W koszykówkę zaczął grać w wieku trzech lat, ale w nieco późniejszym wieku nie była mu obca także piłka nożna. Kibicował A.C. Milan. Gdy ojciec przeszedł na sportową emeryturę, w 1992 roku rodzina wróciła ponownie do Stanów Zjednoczonych.

Bryant sam sobie nadawał przydomki

Koszykarz Los Angeles Lakers słynął z przydomku „Black Mamba” (Czarna Mamba). Kobe miał tą interesującą przypadłość, że sam lubił sobie nadawać pseudonimy. Jak wytłumaczył w jednym z wywiadów dla ESPN: „Czarna Mamba może uderzać z dokładnością 99 proc. przy maksymalnej prędkości, w krótkich odstępach czasu. Taki rodzaj precyzji chcę posiadać w koszykówce”.

W 2013 roku Bryant spróbował nadać sobie inny pseudonim – „Vino”. Oczywiście słowo miało nawiązywać do wieku i formy koszykarza, który w tamtym czasie pomimo 35 lat na karku potrafił rzucać 27 punktów na mecz i przebywać na parkiecie 38 minut. Jednak ten przydomek nie przyjął się tak powszechnie jak „Czarna Mamba”, który był bez wątpienia szalenie trafny w oddaniu wspaniałej gry Bryanta. 

Ma na koncie Oscara

Po przejściu na emeryturę pięciokrotny mistrz NBA zaangażował się m.in. w twórczość filmową. W 2018 roku został laureatem Oscara za „Dear Basketball”. Amerykańska Akademia Filmowa uhonorowała koszykarza statuetką w kategorii najlepszy animowany film krótkometrażowy. „Dear Basketball” powstało na podstawie wiersza napisanego przez Bryanta.

Produkcja wyreżyserowana przez Glena Keane’a ukazuje sportowca jako małego chłopca, który marzy o graniu w NBA. Kobe był nie tylko producentem filmu, ale również narratorem i modelem. Dziś to liryczne i wizualnie bardzo ładne dzieło nabiera dodatkowej głębi. I niestety smutku.

Ma drugi najlepszy wynik punktowy w meczu NBA w historii

W styczniu 2006 roku Kobe Bryant zaliczył być może najlepszy indywidualnie występ w historii NBA. Choć rekordzistą punktów w jednym meczu NBA jest Wilt Chamberlain (w 1962 roku zdobył 100 punktów), to jednak w jego czasach koszykówka wyglądała trochę inaczej. Chamberlain korzystał w pełni ze swoich warunków fizycznych (wzrost 216 cm, niesamowity zasięg ramion 234 cm) i zdobywał punkty głównie blisko kosza. Bryant zaś swój rekordowy mecz rozegrał w czasach, gdy obrona stała na wyższym poziomie niż w latach 60.

22 stycznia 2006 Kobe w meczu przeciwko Toronto Raptors rzucił aż 81 punktów, co jest drugim wynikiem w historii ligi. Do przerwy meczu Bryant miał 26 punktów, czyli całkiem nieźle, ale prawdziwy popis dał w drugiej połowie, w której rzucił aż 55 punktów. Trafił 28 rzutów z 46 oddanych: w tym 7/13 z dystansu i 18 z 20 wolnych. Oprócz tego miał jeszcze sześć zbiórek, dwie asysty, trzy przechwyty i blok. Taki występ już raczej nigdy nie trafi się w NBA.

Dwa numery zastrzeżone

Kobe Bryant w barwach Jeziorowców nosił dwa numery. Karierę zaczynał z numerem „8”, ale w sezonie 2006/2007 postanowił zmienić ją na „24”. Pierwszy mecz w NBA Kobe rozegrał 3 listopada 1996 roku, a ostatni 13 kwietnia 2016 roku. Jako gracz Los Angeles Lakers rozegrał 1346 meczów w sezonie zasadniczym i 220 w fazie play-off. Zdobył w lidze 33 643 punkty, co daje czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Z tą drużyną zdobył pięć tytułów mistrzowskich. Stąd logicznym posunięciem było, gdy w 2017 roku Lakersi postanowili zastrzec dwa numery, z jakimi grał Bryant.

– Najlepszy gracz, który kiedykolwiek nosił złoto i purpurę – takimi słowami zapowiedział Kobego inny wybitny zawodnik Magic Johnson.

Piękne pożegnanie w ostatnim meczu

Kobe Bryant swoją karierę na parkietach NBA zakończył w najbardziej spektakularny sposób z możliwych. 13 kwietnia 2016 roku w Staples Center rzucił przeciwko Utah Jazz aż 60 punktów, doprowadzając Lakersów do zwycięstwa 101-96. Został najstarszym zawodnikiem w historii, któremu udało się rzucić minimum 60 punktów w meczu. Miał wtedy 37 lat i 234 dni. „O wiele bardziej chciałbym żegnać się po meczu o mistrzostwo, ale cóż... Nie chciałem rozegrać kolejnego nudnego i bezbarwnego meczu. Byłem zmęczony, ale myślałem sobie: ‘Kurcze, po co ja mam się oszczędzać?’. Chciałem wyjść na parkiet i dać show” – powiedział po meczu.

Kobe Bryant dawał nam show przez niemal 20 lat. To koszykarz, który nigdy nie zostanie zapomniany. Świat stracił wielką osobowość.