Zacznijmy od pytania, które zawsze chciałem zadać profesjonalnemu zawodnikowi MMA z najwyższej półki. Czy zdarzyło Ci się czuć lęk przed wejściem do klatki?

Oczywiście. Lęk towarzyszy każdemu zawodnikowi w każdej dyscyplinie i jest on nieodłącznym elementem sportu. Sztuką jest opanować ten element i przekształcić go w stres motywujący. Pracuję nad tym poprzez trening mentalny. To właśnie on w pewnym momencie może nam pomoc – wyostrzyć zmysły czy zmobilizować ciało do pracy. Myśle, że każda osoba, która mówi że nie odczuwa choćby delikatnego strachu kłamie.

Na swoim koncie masz zaledwie jedną przegraną i to w mocno niejednoznacznych okolicznościach. Czy można w związku z tym można powiedzieć, że wychodzisz na ring wiedząc, że wygrasz?

W sporcie na najwyższym poziomie prawdziwe starcie zaczyna się na długo przed walką i odbywa się w głowie zawodnika. Jeżeli ją wygramy i przekonamy się do swoich możliwości to póżniej łatwiej nam jest wejść w decydujące starcie. Zawodnicy musza być pewni siebie i wiedzieć czego chcą jeżeli chcą być najlepsi na świecie. Za każdym razem wychodzisz po to, żeby wygrać. I ja tak do tego podchodzę. Jedyną przegraną, którą mam na swoim koncie, tak naprawdę przegrałem z sędziami, a nie z przeciwnikiem. Plus jest taki, że dała mi ona najwięcej doświadczenia i ognia ze wszystkich.

W sztukach walki ważniejsze są aspekty fizyczne czy psychiczne?

Aspekt fizyczny, jak i psychiczny jest tak samo ważny w życiu jak i w sporcie. Musimy zachowywać balans i równowagę. Wtedy kroczek po kroczku idziemy przed siebie. Czasem mówi się, że 70 proc. to nasza głowa, a reszta to umiejętności, ale to dyskusyjne stwierdzenie.

Kiedy rozpoczęła się twoja przygoda ze sztukami walki?

Moja przygoda ze sportem rozpocząłem w wieku 9 lat w Kudowie Zdrój. Sekcja zapaźnicza ULKS Opal Kudowa. Poszedłem za kolegami z podwórka i od pierwszego treningu złapałem bakcyla, dzięki któremu nie opuściłem ani jednego treningu aż do dzisiaj. Czyli można powiedzieć, że bawię się sportem już 20 lat.

Jak wyglądają twoje przygotowania? Trenujesz codziennie?

Treningi i przygotowania to jest mój styl życia. Od zawsze byłem związany ze sportem olimpijskim, czyli zapasami. Od małego jeździłem na obozy sportowe, gdzie treningi odbywają się dwa razy dziennie. W kolejnych latach układałem życie pod sport tak, by treningi cały czas wyglądały jak obóz sportowy. Główne części to oczywiście dwie jednostki treningowe po 1,5 h codziennie. Jednak do tego dochodzą jeszcze treningi medytacji, rozciągania, praca nad oddechem, fizjoterapia i regeneracja, wiec tak naprawdę możemy powiedzieć, że trenuję całymi dniami, by odnieść sukces. Na codzień trenuje w Poznaniu w klubie Czerwony Smok.

Swoją przygodę z federacją UFC rozpocząłeś prawie równo rok temu. Czym charakteryzują się walki w tej prestiżowej organizacji? Wielu mówi, że to Liga Mistrzów w świecie sztuk walki.

Też mi się tak wydaje. Potencjał tej organizacji jest niesamowity i UFC w każdym calu to wykorzystuje. Walczą tam najlepsi zawodnicy na świecie W sportach olimpijskich – Igrzyska Olimpijskie to największe laury, a w mieszanych sztukach walki odpowiednikiem jest właśnie UFC. To jest moja najwieksza motywacja – walczyć i stać się mistrzem świata.

Którą walkę w swojej dotychczasowej karierze uznajesz za najtrudniejszą?

Od początku mojej kariery każda kolejna walka była trudna i cieżka. Każdy rywal był mocny przez co szybko wspinałem się w rankingach europejskich docierając na szczyt i zdobywając dwa pasy dwóch kategorii wagowych w największej europejskiej organizacji KSW. Jednak, gdybym miał wybierać to myśle, że pierwsza walka z Normanem była najtrudniejsza z wielu czynników i po tej walce walce wprowadziłem najwięcej zmian w swój plan treningowy.

Dla wielu mężczyzn sportowców moment, w którym założyli rodzinę był przełomowy w kontekście myślenia. Czy w twojej głowie też coś się wtedy zmieniło?

Moja decyzja o założeniu rodziny była świadoma i przemyślana, dlatego jestem szczęśliwy. Mam wspaniała żonę, dwójkę fantastycznych dzieci, którym staram się przekazać wartości życiowe. Są oni moja motywacja w każdych moich krokach życiowych.

fot. Daniel Stokowiec

Co jest Twoim kolejnym wielkim sportowym celem w życiu?

Cel jest jeden od zawsze – tytuł mistrza świata, czyli pas UFC kategorii lekkiej.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym chciałbyś zajmować się, gdy zdecydujesz się zejść z profesjonalnego ringu?

Myśle, że gdyby nie sport to zostałbym strażakiem i ratował świat (śmiech). Sport ukształtował moje życie, więc chciałbym walczyć tak długo jak zdrowie pozwoli i czerpać z tego radość. Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam na moją kolejną walkę w UFC już niedługo.