Na początku lat 90. Reed Hastings – programista z sukcesami – odważnie wkroczył w świat biznesu. Początkowo uważał, że nie ma wielkich predyspozycji do kierowania ludźmi, ale szybko przyswajał tajniki zarządzania. Choć jego pierwsza firma nie odniosła sukcesu, kolejny start-up – założony w 1997 – stał się globalnie znanym przedsiębiorstwem.

Netflix był pierwotnie platformą, oferującą Amerykanom ryczałtowy wynajem filmów na DVD. Zamawiałeś konkretny tytuł, a listonosz przynosił ci do domu płytę (którą oczywiście należało oddać!). Hastings nie był pewny powodzenia tej inicjatywy, ale miliony osób na całym świecie, którzy kojarzą postać Franka Underwooda, już wiedzą, że była to dobra decyzja!

O. Jacek Szymczak OP tylko się uśmiecha na wzmiankę o Hastingsie. - Można powiedzieć, że nasza droga do „katolickiego Netfliksa” trwała aż osiemset lat, bo zakon Dominikanów zawsze zastanawiał się, jak dotrzeć do współczesnego, oczywiście dla danego okresu, człowieka – przyznaje.

W ostatnich latach zastanawiał się jakby prężniej. Dominikanie w Polsce zasłynęli bowiem z szeregu unikatowych inicjatyw, znanych nie tylko osobom wierzącym. Wystarczy wspomnieć youtubowy kanał „Langusta na palmie”, prowadzony przez charyzmatycznego o. Adama Szustaka, który subskrybuje już blisko pół miliona internautów. To była inicjatywa oddolna, ale wizerunkowo zyskał cały zakon.

- „Katolicki Netflix” - jak lubimy w uproszczeniu nazywać naszą inicjatywę – to niejako podsumowanie naszych działań z ostatnich lat. Oczywiście chcemy przyciągnąć jak największą liczbę widzów, ale najbardziej zależy nam na świadomym odbiorcy, który z nami zostanie i będzie dawał świadectwo innym. Bo wie pan, wiara to przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem! - przekonuje o. Jacek Szymczak.

Pomysł na stworzenie sformalizowanej platformy VOD pojawił się już na początku zeszłego roku, start projektu planowano na grudzień. Premiera nieco się opóźniła, ale chyba warto było czekać – w dniu startu na stronie odnotowano ponad 16 tys. użytkowników, a w ciągu następnych kilku dni liczba odsłon przekroczyła... ćwierć miliona! Aktywniejsze okazały się kobiety.

Platforma „Dominikanie.pl” - pod względem graficznym – do złudzenie przypomina Netfliksa. Materiały zostały przypisane do kilku działów: Biblia, Teologia, Rodzina, Modlitwa czy Rekolekcje. Znajdziemy tam również komentarze do codziennych czytań liturgicznych, nakręcone w konwencji programu kulinarnego. W planach są produkcje o kulturze. Odcinki przygotowują zarówno zakonnicy jak i świeccy.

Fot. materiały prasowe Dominikanów

 - Nasz serwis jest kierowany głównie do osób wierzących, którzy posiadają już choć podstawową wiedzę religijną – tłumaczy o. Szymczak – Czy niewierzący znajdą tam coś dla siebie? Oczywiście zachęcamy do odwiedzin, ale to trochę tak, jakby ktoś, kto nie serfuje, czytał magazyn o surfowaniu. Owszem, może się zainteresować tematem, ale będzie z tym nieco większy problem.

Nowa platforma video jest finansowana z dwóch źródeł – przez samych Dominikanów z Polski oraz za pośrednictwem serwisu Patronite, dzięki któremu to internauci mogą wpłacać datki. Dominikanie z uśmiechem zauważają, że najgłośniejsze zbiórki na Patronite z ostatnich miesięcy to właśnie ich inicjatywa oraz projekt Tomasza Sekielskiego, który będzie realizował film dokumentalny o pedofilii w Kościele.

Trudno odmówić pomysłodawcom werwy i zaangażowania. Podczas przeglądania portalu (podkreślmy – darmowego!) zastanawiałem się jednak na ile w tym wszystkim pragmatycznej próby ocieplania wizerunku Kościoła w Polsce. Dość wspomnieć o kiepskiej tendencji powołań kapłańskich, nie mówiąc już o ogromnych stratach, jakie w pojmowaniu religii wyrządził film „Kler”. - Po pierwsze, uważamy, że stosowanie moralizatorskiego tonu jest nieskuteczne, dlatego w swoich produkcjach unikamy nachalnej katechizacji – przyznaje o. Jacek Szymczak – Po drugie, nie chcemy niczego ocieplać, nie taka jest nasza rola! Poza tym, ja nie byłem aż tak zażenowany filmem Smarzowskiego jak pan. Owszem, uważam, że reżyser opowiedział historię w bardzo stronniczy sposób, ale z wieloma problemami poruszanymi w „Klerze” zetknąłem się niemal osobiście. A wiemy, że tuszowanie problemu to najszybsza droga do jego eskalacji...

Nowe produkcje na „katolickim Netfliksie” mają pojawiać się cyklicznie, regularnie. Np. na kanale „Langusta na palmie” możemy wirtualnie zwiedzić studio, w którym powstają niektóre programy.

Na koniec rozmowy z o. Jackiem Szymczakiem zażartowałem, że to może pora, by pomyśleć również o „katolickim Tidalu”, oferującym muzykę sakralną. - Na razie zapraszamy na organizowane przez nas koncerty, kolejne już na wiosnę. Tylko proszę się spieszyć, bilety zwykle wyprzedają się w kilka godzin. Jak u Dawida Podsiadły!

No tak, bo przecież już dawno nie ma bram (nie ma bram, nie ma bram, nie ma bram, nie ma braaaam), których nie dałoby się wyważyć.