Kamil Wiśniewski podczas 9. etapu Rajdu Dakar 2019 porzucił walkę o wynik, aby pomóc innemu zawodnikowi na trasie. Rajdowiec napotkał na swojej drodze nieprzytomnego motocyklistę, który spadł z wydmy. Zatrzymał się, aby mu pomóc. Jak wyglądała ta sytuacja?

Był nieprzytomny, w ciężkim stanie. Wezwałem pomoc i czekałem, aż przyjadą. Są takie sytuacje, że wynik się nie liczy. Nie spojrzałem nawet na jego numer startowy. Byłem skupiony na pomocy człowiekowi. Byłem wczoraj 3 razy w biurze rajdy zapytać się o niego, ale nie mogli mi udzielić żadnych informacji.

Kamil Wiśniewski - wynik Rajdu Dakar 2019

Kamil Wiśniewski jadący na Can-Am Renegade 850 dojechał do mety etapu ze stratą półtorej godziny. Na biwaku organizator sprawdził jego GPS. Skorygowano mu czas. Finalnie, po przejechaniu ostatniego odcinka (359-kilometrowy etap z odcinkiem specjalnym o długości 112 kilometrów do Limy) Wiśniewski wywalczył wymarzone 6. miejsce w klasyfikacji quadów.  To jego osobisty rekord i wyczyn tym większy, że w 2017 roku dojechał na metę na 10. pozycji.

Kamil Wiśniewski - składniki sukcesu 

O dzielnej postawie i duchu walki Wiśniewskiego można mówić dużo. Nam jednak, jeszcze przed jego startem w tegorocznym Rajdzie Dakar, udało się dowiedzieć, jak się przygotowuje do każdego wyścigu. Co je? Co pije? Jak dba o kondycję? Kiedy może przytyć? A kiedy musi schudnąć? Zobaczcie, co na ten temat powiedział Marcie Krupińskiej.

Kamil Wiśniewski o miłości do quadów

W quadzie zakochałem się od pierwszego przejazdu. Dzień później ruszyłem na rajd przeprawowy. Pierwsza wygrana mnie napędziła. Byłem wysportowany i to mi dało przewagę nad innymi zawodnikami. Ludziom wydaje się, że się nie męczymy, siedzimy za kółkiem, ale na quadzie siedzi się tylko na prostych odcinkach. Czasami przez 100 km trzeba jechać „w przykucu”. Na pierwszych zawodach uszkodziłem kręgosłup przez jazdę na siedząco, bo najlepsze amortyzatory nie zastąpią mięśni nóg. Wiem, że każdy mięsień jest ważny. Dlatego codziennie rano jeżdżę na rowerku 40–50 minut w saunie, w 50 stopniach Celsjusza, wieczorem robię trening siłowy. Trzeba mieć parę – quad waży prawie pół tony, musiałem go parę razy postawić, gdy się przewrócił. Żeby wzmocnić nogi, zacząłem też chodzić po górach. Jak przez trzy godziny poczołgam się w śniegu, to potem mówię żonie, że już chcę na Dakar. Choć w tym roku ani razu nie siedziałem na quadzie. Wsiądę na niego już w Peru, w styczniu.