Wyłonienie najlepszego piłkarza zza granicy, który grał w polskiej lidze jest zadaniem praktycznie niewykonalnym. Jedni wskażą Vadisa Odjidje-Ofoe, który na tle innych ligowców wyglądał często jak zawodnik z innej planety. Inni powiedzą o Danijelu Ljuboi, a jeszcze inni przypomną na przykład Artjomsa Rudnevsa i Maora Meliksona. Jednak niezależnie od tego, ilu kibiców i dziennikarzy poprosiłoby się o stworzenie swojego rankingu, to w każdym z nich Kalu Uche znalazłby się na jednym z czołowych miejsc.

Kalu Uche i Wisła Kraków

Jego piłkarska droga do Europy wyglądała dość standardowo. Po udanych występach w barwach nigeryjskich klubów Enyimba FC i Iwuanyanwu Nationale został wypatrzony przez skautów Espanyolu i w wieku 18 lat trafił do Barcelony. Na granie w lidze hiszpańskiej było wówczas dla niego za wcześnie, więc klub zdecydował się go wypożyczyć. Pierwszy sezon w jego wykonaniu był dość średni – Uche pojawił się na boisku w zaledwie 11 meczach, w których nie zdobył ani jednej bramki. Przełom nastąpił w kampanii 2002/2003. Zaczęło się od asyst w meczach ligowych, a potem dołączyły do nich bramki – zarówno na krajowym podwórku, jak i arenie europejskiej. O ile wyeliminowanie przez Wisłę słoweńskiego ND Primorje przyjęto z radością, ale i bez większego zaskoczenia, o tyle czekająca w kolejnej rundzie Parma była klubem ze zdecydowanie innej półki. „Biała Gwiazda” przegrała pierwszy mecz 1-2, ale awansowała dzięki rewanżowemu zwycięstwu 4-1, a Uche miał w tym swój udział – to on asystował przy bramce Daniela Dubickiego, która ustaliła wynik rywalizacji. W następnej rundzie Wisła mierzyła się z Schalke 04 Gelsenkirchen, a Uche ponownie trafił do protokołu meczowego, strzelając gola w meczu rewanżowym. Krakowski klub awansował po remisie 1-1 i zwycięstwie 4-1. W 1 8 finału Uche i spółka trafili najgorzej jak mogli, bo na Lazio Rzym. Klub ze stolicy Włoch był wówczas jednym z silniejszych w Europie, a w jego kadrze znajdowali się między innymi Jaap Stam, Enrico Chiesa i Diego Simeone. I chociaż zawodnicy Wisły robili, co mogli, to nie dali rady pokonać bardziej renomowanego rywala – po zaskakującym remisie 3-3 w Rzymie przegrali w Krakowie 1-2. Uche pokazał się w tym dwumeczu z bardzo dobrej strony – w pierwszym spotkaniu strzelił gola po podaniu Marcina Kuźby, a w kolejnym odwdzięczył się koledze asystą.

Na krajowym podwórku Kalu radził sobie równie dobrze. Sezon 2002/2003 zakończył z bilansem 34 mecze, 9 goli i 13 asyst we wszystkich rozgrywkach. Wyróżniał się jednak nie tylko liczbami – był zawodnikiem niezwykle przebojowym i dynamicznym, lubującym się w dryblingach, a przy tym efektywnym. Gra ówczesnej Wisły mocno opierała się na skrzydłach, a Uche dobrze do tego systemu pasował, podobnie jak jego partner z drugiej strony boiska, czyli Kamil Kosowski. W styczniu 2003 w plebiscycie „Piłki Nożnej” Kalu Uche został wybrany najlepszym obcokrajowcem grającym w polskiej lidze, a kilka miesięcy później zadebiutował w pierwszej reprezentacji Nigerii. I to jak – strzelił wówczas bramkę!

ELEVEN SPORTS W ELLE MAN: KALU UCHE: Po meczu Wisły z Lazio Roberto Mancini poprosił mnie o koszulkę [PODCAST]

Późniejszy etap pobytu Uche w Wiśle nie był jednak zbyt pozytywny. Nigeryjczyk w meczu przeciwko Amice Wronki opluł Marka Zieńczuka, co – jak tłumaczył – było reakcją na rasistowskie komentarze z jego strony. Wydział dyscypliny nie dał wiary tym tłumaczeniom i ukarał Uche zawieszeniem na trzy mecze. Potem było jeszcze gorzej – Kalu odmówił gry w meczu Wisły przeciwko Omonii Nikozja w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Takie zachowanie miało być zemstą zawodnika na klubie, który nie dał mu zgody na transfer do Ajaxu Amsterdam. Uche został ukarany półroczną dyskwalifikacją. Po sześciu miesiącach rozbratu z piłką Nigeryjczyk wrócił do Wisły i podpisał z nią nowy kontrakt. Nadal jednak ciągnęło go na zachód i w końcu dopiął swego – najpierw udał się na wypożyczenie do Girondins Bordeaux z opcją transferu definitywnego (z której Francuzi nie skorzystali), a potem na stałe opuścił Polskę, przenosząc się z Wisły do Almerii za około milion euro.

Życie po Wiśle

W Hiszpanii zaaklimatyzował się szybko i praktycznie z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem Almerii. W barwach klubu z Andaluzji występował przez sześć sezonów i był to najbardziej udany etap w jego karierze, po którym zaczął się zjazd. Zaczęło się od nieudanej przygody w Szwajcarii w Neuchatelu Xamax, po której nastąpiła tułaczka – Uche był zawodnikiem Espanyolu, tureckiej Kasimpasy, kilku klubów w Katarze i Indiach, ale nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca. Karierę zakończył w 2019 roku, odchodząc z hinduskiego klubu ATK.

Więcej o Kalu Uche możecie dowiedzieć się z naszego nowego podcastu stworzonego razem z ELEVEN SPORTS i duetem 2ANGRYMEN. Polecamy!