Jak się okazuje Amerykanie szykują się na bardzo gorące lato. I nie chodzi tu wcale o pogodę, ale o spodziewany powrót do randkowania. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych nie wykupują już zapasów papieru toaletowego, ryżu czy makaronu, jak to miało miejsce na początku pandemii, tylko kondomy. Według wyników badań firmy IRI na przełomie marca i kwietnia sprzedaż prezerwatyw w USA wzrosła aż o niecałe 23,5 proc.

W ostatnich latach sprzedaż kondomów zaczęła spadać. Największą zapaść rynkową zanotowano w czasie pandemii, a dokładniej w całym 2020 roku, kiedy to zmniejszyła się aż o niemal 4,5 proc. w porównaniu do roku poprzedniego.  Zgodnie z artykułem opublikowanym na łamach CNN producenci prezerwatyw odetchnęli dzięki temu z ulgą i teraz z optymizmem spoglądając w przyszłość.

Podobnie zresztą jak zwykli ludzie, którzy od ponad roku są zmuszani do przestrzegania restrykcji i utrzymywania dystansu społecznego, przez co łakną intymnych kontaktów. Nie mogą się doczekać, kiedy znowu będą mogli ponownie randkować i uprawiać seks. Co prawda znaleźli substytut stosunków cielesnych, ale to przecież nie to samo.

W ramach swojej corocznej ankiety SKYN postanowiło sprawdzić w jaki sposób pandemia wpłynęła na intymne życie młodych Amerykanów. Marka odkryła, że 39 proc. respondentów coraz częściej się masturbuje, a u 29 proc. zwiększyła się częstotliwość uprawiania stosunków wirtualnych za pomocą kamerek internetowych czy telefonu.

Teraz wszyscy szykują się do odłożenia zabawek erotycznych i dobrodziejstw technologii. Szczepienia i poluzowanie restrykcji pozwoli im dać upust swoim żądzom. Bo chociaż wywołany sytuacją z COVID-19 stres, niepokój i wysiłek negatywnie wpływają na libido, 39 proc. respondentów wspomnianej wyżej ankiety wskazało, że od początku pandemii odczuwa zwiększony pociąg seksualny.