To jeden z najchętniej oglądanych meczów w całym sezonie. Kibice przyzwyczaili się, że pojedynki Realu z Barceloną to nie tylko gwaracja piłkarskiej jakości, ale też emocje na najwyższym poziomie. Atmosferę budują też media, które o pojedynkach nazywanych Gran Derbi potrafią zacząć pisać kilka tygodni przed planowanym meczem.

W tym roku sytuacja jest bardzo szczególna dla obu klubów. W związku z panującą pandemią wiele hiszpańskich zespołów nie mogło pozwoli sobie na rozrzutną politykę transferową w trakcie letniego okienka. Jedną z takich drużyn jest Real Madryt, który poza ściągnięciem z wypożyczenie Martina Ødegaarda w zasadzie nie dokonał wzmocnień. Kibice „Królewskich" w tym momencie przypomną nam, że Norweg w zeszłym sezonie był jedną z najjaśniejszych postaci hiszpańskiej ligi broniąc barw Realu Sociedad. To prawda, ale nawet biorąc na to poprawkę trudno uznać okienko transferowe Realu za okazałe.

W bardzo trudnej sytuacji znajduje się trener „Królewskich" Zinedine Zidane. Real nie zaczął sezonu spektakularnie. Najlepszym na to dowodem jest ligowa porażka 0:1 z drużyną Cadiz. Bardziej niepokojąca jest jednak porażka w Lidze Mistrzów z przetrzebionym koronawirusowymi kwarantannami Szachtarem Donieck. Niektórzy hiszpańscy dziennikarze są nawet zdania, że w sobotni meczu z Barceloną, Zinedine Zidane może grać o utrzymanie swojej posady. 

W „drugim narożniku" stanie FC Barcelona, która latem przeszła niemałą rewolucję. Ronald Koeman zastąpił na stanowisku trenera Ernesto Valverde, a kilku piłkarzy stanowiących do niedawna o sile zespołu jak np. Arturo Vidal czy Ivan Rakitić pożegnało się z zespołem. Jednak tym, co najbardziej zachwiało klubem z Katalonii była z pewnością afera związana z samym Leo Messi. Argentyńczyk pozostaje w jawnym konflikcie z prezydentem klubu Josepem Marią Bartomeu. Doszło nawet do sytuacji, w której Messi ogłosił, że zamierza opuścić „Dumę Katalonii". Zawodnik ostatecznie w klubie pozostał, ale napięta atmosfera w zespole wciąż się utrzymuje. 

W związku z opisaną sytuacją wszystko wskazuje na to, że pojedynek obu drużyn może być punktem zwrotnym. Dla Realu ewentualne porażka może oznaczać zmianę trenera, a dla Barcelony ostateczne potwierdzenie, że Leo Messi opuści klub w następnym oknie transferowym.