Edge+ – co w trawie piszczy?

Z myślą o niecierpliwych – zacznijmy od specyfikacji:

  •     Procesor: Qualcomm Snapdragon 865 5G
  •     Pamięć RAM: 12 GB LPDDR5
  •     Pamięć: 256 GB UFS 3.0
  •     Ekran: 6,7” OLED, FHD+, 90 Hz, HDR 10+, proporcje 2:1
  •     Akumulator: 5000 mAh z ładowaniem 18 W, ładowaniem bezprzewodowym 15 W i ładowaniem zwrotnym
  •     Wymiary: 161,1 x 71,4 x 9,6 mm
  •     Masa: 203 g

Brzmi nieźle, prawda? Powyższe parametry wskazują, którą grupę odbiorców chce zadowolić producent. To smartfon dla najbardziej wymagających, którzy codziennie stawiają swoim sprzętom najcięższe wyzwania. Najbardziej drobiazgowi znawcy pewnie zauważą brak certyfikatu IP przeciwko zalaniu, ale nawet oni muszą przyznać, że te dane robią wrażenie. 

Pierwsze wrażenie? Ekran

Szybki rzut oka na zdjęcia nowego modelu i od razu widzimy pierwsze zaskoczenie – zakrzywiony ekran. Technologia, od której inne firmy powoli odchodzą i szufladkują w jako „nieudany eksperyment”. Motorola poszła w przeciwną stronę tej drogi i zakrzywiła ekran jeszcze bardziej, dochodząc do rozwiązania, które nazwała „Endless Edge”. Według producenta ma to zwiększyć możliwości interfejsu i jednocześnie powiększyć optycznie ekran. Jak to się sprawdzi? Powiedzą nam pierwsi klienci.

Aparat czyli oczko w głowie twórców

Ten model na zakończyć trwającą już kilka lat walkę Motoroli z opinią „dobrych telefonów ze złymi aparatami”. Mocniejszy model Edge+ został wyposażony w układ aparatów składający się z czterech sensorów. Główny czujnik ma oferować rozdzielczość 108 Mpix i obiektyw szerokokątny f/1.8. Dodatkowo będzie on wspierany przez przy sensory: 16 Mpix z obiektywem ultrawide f/2.2 i trybem Macro Vision, 8 Mpix z obiektywem telefoto f/2.4 i 3 krotnym powiększeniem optycznym i sensor ToF pracujący nad głębią obrazu. A z przodu? Aparat 25 Mpix z obiektywem f/2.0.

Problem polega na tym, że co najmniej od kilku lat sprawdza się teza, że jakość zdjęć nie opiera się na zastosowanych technologiach, a oprogramowaniu. Motorola zdaje się zdawać sobie z tego sprawę. Według twórców telefonu, programiści spędzili masę czasu nad nowym softwarem i nie pozwoli on na robienie naprawdę doskonałych zdjęć.

Motorola Edge czyli tańszy brat

Kolejny razy mamy do czynienia z wizualną zagadką dla kupujących. Oba modele, ten  z „plusem” i ten bez niego są w zasadzie takie same z wyglądu. A środku? Kilka istotnych zmian. Miłym zaskoczeniem jest fakt, że tańszy model nie jest tylko bardzo budżetową wersją, która ma przypominać droższego brata z wyglądu i zawodzić swoim wnętrzem. Motorola Edge zapowiada się jako naprawdę solidny smartfon. Tańszy model oferuje:

  •     Procesor: Qualcomm Snapdragon 765 5G
  •     RAM: 6 GB LPDDR5
  •     Pamięć: 128 GB
  •     Ekran: 6,7” OLED, FHD+, 90 Hz, HDR, proporcje 2:1
  •     Akumulator: 4500 mAh z ładowaniem 15 W, brak ładowania bezprzewodowego
  •     Wymiary: 161,6 x 71,1 x 9,29 mm
  •     Masa: 188 g
  •     Główny sensor aparatu 64 Mpix z obiektywem szerokokątnym f/1.8

Cena? Najwyższa półka

Walka na rynku trwa. Producenci ściagają się nie tylko pod względem technologii, ale też cen poszczególnych modeli. Jak na ich tle wypada nowa Motorola? Powiedzmy tak – producenci są bardzo pewni siebie. Na polskim runku Motorola Edge kosztować będzie 2999 zł. Ceny Edge+ jeszcze nie znamy, ale wnioskując pod cenie europejskiej (1199 euro) będzie kosztować sporo powyżej 5000 zł, plasując się w topie listy najdroższych telefonów na rynku. Czy będzie warta swojej ceny? Poczekamy z oceną na pierwsze testy.