The Ears to młody zespół, który tworzą niezwykle dojrzali muzycy. Ich trzech i Ona jedna: Tomasz Licak, znakomity saksofonista, absolwent duńskich konserwatoriów, Maciej Wróbel, doświadczony perkusista, znany z projektów Rykoszept czy Granie Herberta, Michał Starkiewicz, uzdolniony gitarzysta jazzowy i Marta Uszko, wybitna aktorka dramatyczna i wokalistka obdarzona niezwykłą barwą głosu i osobistym urokiem. 

Muzyka dla duszy

Ta grupa wytrawnych muzyków złączyła swe artystyczne i muzyczne drogi, żeby stworzyć jeden z najlepszych zespołów, grających muzykę dla… duszy. Właśnie – dla duszy. Nie chcę w żaden sposób kategoryzować muzyki, którą tworzy The Ears. Byłoby to niesprawiedliwe wobec nich i nietaktowne. Na ich debiutanckim krążku „Wielka płyta” znajdziemy po prostu mnóstwo dobrej muzyki. Wzruszającej, poruszającej, nostalgicznej, optymistycznej, łaskoczącej i dającej do myślenia. Płyta jest wspaniale zaaranżowana i wycyzelowana muzycznie – nic dziwnego, muzycy tej klasy nie mogli stworzyć niczego złego. Żaden z muzyków nie wystaje ponad innego, równo rozkładają akcenty, współgrają ze sobą, a co najważniejsze, czuć, że dobrze się bawią, koncertując razem.

Na tle tego wspaniałego, muzycznego mirażu błyszczy pełną mocą wokalistka, Marta Uszko. Ten, kto zna tę dziewczynę ze sceny teatralnej wie, jakie ogromne światło ma w sobie, jak jest magnetyczna i porywająca. Nie inaczej jest, kiedy śpiewa. Może wtedy jedynie jest więcej niej samej. Nie skrywa się za bohaterką dramatu. Jest bardziej sobą. Jest w niej wtedy więcej prawdy o niej samej: młodej, szczęśliwej dziewczynie, która codziennie dokonuje mnóstwa ważnych, życiowych wyborów. Ma kojący wokal, czysty, otulający, choć – jak donoszą życzliwi – potrafi również śpiewać bardzo wysoko, a także bardzo mocno, czyli jak mówią w branży „ma wygar”! Marta Uszko na płycie znakomicie interpretuje teksty napisane przez Kaję Cykalewicz-Licak i Macieja Litkowskiego, niemniej z wielką niecierpliwością czekam na Jej autorskie teksty. Patrząc na Nią, jak śpiewa, wydaje mi się, że ma w sobie wielkie pokłady wyobraźni, z których można wydobyć piękne, osobiste, wzruszające teksty. 

ZOBACZ: "Letnicy ery facebooka" - o najnowszej premierze Teatru Narodowego w Warszawie pisze Tomasz Sobierajski

Muzycy z The Ears mówią, że stworzyli muzykę dla ludzi myślących. Trudno im zaprzeczyć. Jest to muzyka o czymś. Chcę takiej muzyki więcej, szczególnie na obezwładniającą jesień. 

The Ears

„Wielka płyta”