Półfinalista Wimbledonu sprzed 6 lat kończy właśnie rehabilitację po kolejnym zabiegu kolana. Batalia zdrowotna 28-letniego tenisisty trwa już dobre trzy lata. Te problemy sprawiły niestety, że Jerzy Janowicz w listopadzie 2018 roku wypadł z rankingu ATP. W szczerej rozmowie z portalem sport.pl opowiedział m.in. o tym, co usłyszał, gdy zgłosił się o pomoc do Polskiego Związku Tenisowego. Janowicz chciał skorzystać z usług kliniki Rehasport, z którą związek ma podpisaną umowę. Odpowiedź PZT wprowadza w osłupienie.

Spytałem, że skoro klinika ta opiekuje się zawodnikami związkowymi, to może mógłbym liczyć na pomoc. Dostałem odpowiedzieć, że jedyne, co mogą mi zaoferować, to badanie wady postawy u dzieci. Zapytałem, czy mówią poważnie, a oni stwierdzili, że tak. Po tej rozmowie dalszego kontaktu już nie było – powiedział Janowicz.

Janowicz przyznał, że jest już do tego przyzwyczajony. – Chociaż jeśli poświęcam dużą część mojego życia na reprezentowanie kraju, nie omijałem spotkań drużyny narodowej, nawet podczas meczu z RPA, gdy miałem ciężką anginę, to takie potraktowanie mnie może trochę boleć. Nie zamierzam jednak płakać nad tym, bo wiem, że po prostu muszę liczyć na siebie i osoby mi najbliższe – oznajmił.

Ostatecznie Janowiczowi udało się skorzystać z usług Rehasportu. Na własną rękę nawiązał z nimi współpracę. – Klinika bardzo chętnie zgodziła się pomóc. Zajmują się mną tam bardzo profesjonalnie – powiedział.

Tenisista jest przekonany też, że jego problemy z kolanem zaczęły się podczas meczów Pucharu Federacji w 2015 roku. Jego zdaniem lekarz kadry postawił złą diagnozę, dając przyzwolenie na grę. To miało jedynie pogorszyć uraz. – Na tym poziomie taki błąd nie powinien mieć miejsca. Na pewno o to mam trochę żalu. Boli też to, że tak naprawdę zostałem później pominięty i całkowicie zapomniany. Od czasu gdy nie gram, nie wykonano do mnie ani jednego telefonu – powiedział Janowicz.

Janowicz o Hubercie Hurkaczu i Kamilu Majchrzaku

Dziennikarz sport.pl nie mógł nie zapytać Janowicza oto, czy słyszał o dobrych występach Huberta Hurkacza, który pokazał się z bardzo dobrej strony w turniejach w Dubaju, Indian Wells i Miami (w tym udało mu się ograć triumfatora z Indian Wells, Dominica Thiema). Janowicz stwierdził, że Hurkacz w końcu zaczął grać tak jak należy, czyli stał się agresywny na korcie.

Janowicz odniósł się także do sytuacji związanej z Kamilem Majchrzakiem, który po porażce w eliminacjach do turnieju w Miami otrzymał kilkadziesiąt wiadomości z pogróżkami i inwektywami od osób obstawiających w zakładach bukmacherskich. Janowicz przyznał, że od początku swojej kariery miał styczność z tego typu zachowaniami. – Po każdym meczu, bez względu na to, czy go wygrałem, czy przegrałem. W zależności od tego, czy popsułem komuś kupon, czy nie – powiedział.

Teraz wystarczy życzyć Jerzemu Janowiczowi szybkiego powrotu do zdrowia. O jego problemach coś wie szkocki tenisista Andy Murray, który również jest po kilku poważnych operacjach kolana.

Przypomnijmy, że oprócz półfinału w Wimbledonie, Janowicz zagrał także w finale turnieju w Paryżu (z serii Masters) w 2012 roku. Tam przegrał z Davidem Ferrerem. Przez dłuższy czas sportowiec był uznawany za wielką nadzieję polskiego tenisa.