Wielki jak Grand Canyon

Swój amerykański rodowód Jeep zdradza już po otwarciu drzwi. Wnętrze jest bardzo obszerne, a sportowo wyprofilowane fotele wielkie i wygodne. Podłokietniki umieszczono na odpowiedniej wysokości, dzięki czemu idealnie podtrzymują ramię. Można się przyczepić do plastików, ale nie do ich jakości. Ta jest na najwyższym poziomie. Walory praktyczne są bezsprzeczne. Chodzi o to, żeby łatwo się je czyściło, Jeep jest w końcu samochodem rodzinnym. W moim odczuciu, mogłyby być odrobinę bardziej miękkie. Deska rozdzielcza jest za to obita skórą i robi świetne wrażenie.

Ekran systemu Uconnect ma przekątną 8,4 cala i sterowanie dotykowe. Obsługuje praktycznie wszystkie funkcje auta. Uwagi można mieć jedynie do rozdzielczości wyświetlacza. Delikatnie mówiąc mogłaby być ciut lepsza, szczególnie w opcji kamery cofania. Jeep w dalszym ciągu hołduje tradycji i wszystkie funkcje świateł oraz wycieraczek umieścił w jednej magicznej manetce z lewej strony kierownicy. Obsługa wymaga pewnego przyzwyczajenia, ale można się jej szybko nauczyć. Żadnych kłopotów nie będą mieli za to użytkownicy Mercedesów, bo marka spod znaku trójramiennej gwiazdy od lat stosuje podobne rozwiązanie. Grand Cherokee to świetne auto rodzinne. Jest przestronne i przemyślane. Dzieci będą uwielbiać odtwarzacz DVD Blu-ray i bezprzewodowe słuchawki. Monitory umieszczone są w oparciach tylnych foteli, więc każdy będzie miał własny na wyłączność.

Bagażnik, jak na amerykańskie auto przystało, jest ogromy. Jeśli wasza partnerka stwierdzi, że na weekend zabiera wszystkie swoje buty i kapelusze, możecie odpowiedzieć spokojnie i od niechcenia, że przed podróżą powinna wstąpić do boutique i kupić sobie jeszcze te zniewalające szpilki od Valentino.

Podróżując Jeepem Grand Cherokee SRT nie poczujecie zmęczenia, nawet podczas długich podroży. Z resztą Jeep z łatwością zadba o to, byście jednorazowo nie zrobili więcej niż 300 kilometrów. Olbrzymi i supermocny silnik jest bowiem żarłoczny jak grupa wygłodniałych piranii i bez opamiętania pochłonie każde ilości paliwa. Ten samochód równie dobrze mógłby mieć dziurę w zbiorniku, a i tak nie wylałaby się z niego nawet kropla paliwa, z taką siłą pompa paliwa przepycha benzynę w kierunku cylindrów.

Po ciemnej stronie mocy

To, o czym teraz napiszę, z pewnością nie raz wykonacie z kompletem pasażerów, ale najczęściej robić to będziecie prowadząc samemu. Gdy wyrzucicie dzieci pod szkołą, a żonie prześlecie gorącego całusa i zostaniecie już sami, wasz wskazujący palec niby zupełnie przypadkiem trafi na przycisk z napisem „Launch”. W każdym innym samochodzie wcisnęlibyście wtedy pedał hamulca do oporu, potem gaz do dechy i puszczając hamulec, wyskoczylibyście do przodu zostawiając za sobą całą resztę uczestników ruchu drogowego. W SRT stanie się jednak coś innego. Najpierw samochód poprosi was, żebyście wyprostowali koła. Następnie każe wam wcisnąć pedał hamulca do oporu, by wyświetlić wykres ciśnienia w układzie hamulcowym. Dopiero teraz wciskacie gaz do podłogi, ale nie oznacza to wcale, że procedura startowa dobiegła końca. Bardziej niecierpliwych czytelników pragnę poinformować, że jesteśmy dopiero w połowie! Komputer bowiem zwalnia hamulce tylnych kół po to, by kręcić nimi w miejscu bez opamiętania. Jeep staje w kłębach dymu i znika w nim przy akompaniamencie ryku potężnej V-ósemki. Tak, właśnie rozgrzaliście opony przed właściwym startem. Silnik o pojemności 6,4 (słownie: sześć i cztery dziesiąte) litra osiąga moc 468 KM i moment obrotowy 624 Nm. To siła, która bez problemu mogłaby napędzić ciągnik siodłowy z naczepą wypełnioną…no właśnie, o czym sobie teraz pomyśleliście? Ten mocarz wierci się i wierzga przy każdym, nawet najmniejszym muśnięciu pedału gazu, powodując kołysanie całego nadwozia. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, a 8 cylindrów bezzwłocznie zabiera się do pracy, zamieniając opony w dymiące, łyse walce.

W katalogu producenta znajdziecie informację, że pierwszą setkę Jeep osiąga po pięciu sekundach, ale napisano to chyba tylko po to, by wywołać w kierującym chęć sprawdzenia tego parametru. Mnie udało się urwać z tej liczby jeszcze 0,2 sekundy. Skąd to wiem? Komputer skrupulatnie i cierpliwie liczy czas każdej próby przyspieszenia, a wyniki prezentuje na desce rozdzielczej. Z dumą mogę stwierdzić, że umiem sprawnie ruszyć Jeepem SRT, a nie jest to wcale takie łatwe.

Auto startuje z miejsca jak oszalałe. W trybie „Track” na tylną oś trafia 70 proc. mocy i momentu obrotowego, dzięki czemu świetnie prowadzi się w zakrętach. Oczywiście, przesadą byłoby, gdybym napisał, że jeździ jak gokart, jednak przy swojej masie zachowuje ogromną zwinność.  Czas na kilka liczb. Prędkość maksymalna Jeepa Grand Cherokee SRT to 257 km/h, a spalanie waha się pomiędzy piętnastoma litrami przy bardzo spokojnej jeździe, a aż trzydziestoma pięcioma podczas szaleństw. Czy to dużo? Zdecydowanie tak, ale wrażenia, jakie gwarantuje i dobry humor, w jaki ten kolos wprawia swojego kierowcę warte są przelania przez cylindry każdej ilości paliwa.

Szaleństwo usprawiedliwione

Jeep Grand Cherokee SRT to samochód, który znajduje się pomiędzy wszystkimi klasami, a stojąc w szerokim rozkroku może jednocześnie pełnić rolę samochodu rodzinnego i sportowego. Potrafi być biznesową limuzyną, by za chwilę stanąć w płomieniach i kłębach dymu sunąc bokiem przez rondo w środku miasta.

Gdy wracam do wspomnień z testu tego mastodonta, nasuwa mi się jedna myśl. Ten samochód został stworzony po to, by zaprzeczyć wszelkim opiniom, że SUV-y to auta bezpłciowe. Grand Cherokee SRT to samochód absurdalny i nie ma racjonalnego wytłumaczenia, żeby go kupić. To pojazd, który wzbudza skrajne emocje, ale będąc motoryzacyjnym maniakiem nie można go nie kochać. Jako osoba, w której żyłach płynie wysokooktanowa benzyna zrozumiem każdego, kto jadąc do salonu konkurencji w celu zamówienia rodzinnego auta, w ostatniej chwili skręci do Jeepa, śmiejąc się w głos i mówiąc do siebie: co ja robię, co ja robię?! To będą dobrze wydane pieniądze, bo motoryzacja powinna cieszyć i wprowadzać nas w dobry nastrój. Kiedy ostatni raz wsiedliście do samochodu, żeby się tak po prostu przejechać?