W 2015 roku Neverland zostało wystawione na sprzedaż – kwota wynosiła aż 100 milionów dolarów. Historia tego miejsca (oraz zapewne zbyt wygórowana wycena) sprawiły jednak, że chętnych nie było. Całość udało się sprzedać dopiero po pięciu latach, i to za o wiele niższą kwotę, bo wynoszącą zaledwie 22 miliony dolarów. Tyle zdecydował się wyłożyć Ron Burkle – amerykański miliarder, zajmujący się między innymi inwestycjami w nieruchomości. Biorąc pod uwagę fakt, ile zapłacił w stosunku do pierwotnych oczekiwań sprzedających można powiedzieć, że trafiła mu się dobra okazja.

Znajdujące się w kalifornijskim hrabstwie Santa Barbara ranczo Neverland to miejsce o ciekawej, choć miejscami mrocznej, historii. Posiadłość oraz okalające ją tereny o powierzchni ponad tysiąca hektarów została kupiona w 1988 roku przez Michaela Jacksona. „Król popu” uczynił z rancza jedno z najbardziej osobliwych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Trudno wyliczyć wszystkie zmiany, ale Jackson wybudował na terenie Neverland między innymi wesołe miasteczko, wioskę indiańską, ogród zoologiczny i stację kolejową, a także domki dla gości. Jak sam tłumaczył, miejsce to zostało przez niego stworzone głównie z myślą o pokrzywdzonych przez los dzieciach, a wszelkie zgromadzone w nim atrakcje służyły właśnie niepełnosprawnym, chorym lub biednym maluchom, dla których wycieczka do Neverland często była największą przygodą życia. Z czasem stworzona przez Jacksona Nibylandia okryła się złą sławą z powodu pogłosek o molestowaniu seksualnym, jakiego gwiazdor miał się dopuszczać wobec odwiedzających posiadłość dzieci. Proces przeciwko Jacksonowi zakończył się jego uniewinnieniem w 2005 roku, ale muzyk zdecydował się wówczas wyprowadzić z rancza twierdząc, że przestał się w nim czuć jak w domu.

Nie wiadomo, jaki los czeka Neverland z nowym właścicielem. Fani piosenkarza od lat postulują, aby ranczo stało się tym, czym miało być w pierwotnych założeniach Jacksona, czyli domem dla dzieci pokrzywdzonych przez los.