Jean-Michel Basquiat niestety nie żył zbyt długo. Zmarł w 1988 roku w wieku 27 lat z powodu przedawkowania heroiny. Jednak pozostawił po sobie ogromną spuściznę w postaci obrazów, które były jedynym w swoim rodzaju połączeniem prymitywnej sztuki afrykańskiej, kolażu, graffiti czy elementów komiksu. Choć już za życia zapotrzebowanie na jego dzieła było duże, to ich wartość w ostatnich kilkunastu latach wzrosła niebotycznie. W 2017 roku jego obraz „Untitled” został wylicytowany za niesamowitą sumę 110,5 mln dolarów.

ZOBACZ TEŻ: Stalowy królik Jeffa Koonsa sprzedany za rekordową kwotę 

Choć Jean-Michel Basquiat był wielką gwiazdą sceny artystycznej w Nowym Jorku lat 80., to jednak zwracał uwagę nie tylko za sprawą swoich abstrakcyjnych dzieł, ale także nieustraszoną osobowością, niewymuszonym stylem i dzikimi fryzurami. Nosił głównie oversizowe ubrania, takie jak flanelowe koszule, wełniane swetry i wydłużone płaszcze. Nie stronił także od kurtek skórzanych czy garniturów, ale zawsze dodawał coś od siebie. Uwielbiał mieszać kolory i formalność strojów – nierzadko jego stylizacje były czymś w rodzaju odbicia tego, co można zobaczyć na obrazach.

Jego pewność siebie w kwestii stylu została zresztą doceniona w 1987 roku przez legendarną projektantkę Rei Kawakubo, która zaprosiła go, aby przechadzał się po wybiegu w ubraniach z jej kolekcji Comme des Garcons na sezon wiosna/lato. I nie da się ukryć, że artysta czuł się w tej roli jak ryba w wodzie. Niejedna znana osobistość z lat 80. dziś prezentuje się dość komicznie, ale tego samego nie można powiedzieć o Basquiacie. Jego oryginalność właściwie wyprzedzała swoje czasy.