Zaraz po lutowym pokazie Bossa w Nowym Jorku zaczęłam szukać Jasona Wu. Ten 32-letni projektant urodzony na Tajwanie właśnie zadebiutował jako dyrektor artystyczny europejskiej megamarki. Show odbył się w drapaczu chmur z widokiem na Manhattan, wśród rzędów industrialnych, lustrzanych kubików i zielonych liści, które miały odzwierciedlać architektoniczny rygor panujący w siedzibie Bossa w niemieckim Metzingen.

Na jego pokazie wszystko ma zachwycać. Na każdym kroku czuje się, jak ważny jest on dla marki. Hugo Boss z wartego miliard dolarów europejskiego giganta mody męskiej chce się przemienić w damską markę, która gra w lidze nowojorskiej. Wystarczy spojrzeć na pierwszy rząd, w którym siedzą Gwyneth Paltrow, Reese Witherspoon, Diane Krüger i Benedict Cumberbatch plotkujący z Anną Wintour, co natychmiast zostało uwiecznione przez dziesiątki tweetów i zdjęć na Instagramie. Wrażenie robią też top modelki na wybiegu, na czele z Edie Campbell, ubraną w czarny komplet ze spódnicą i loafersy, i Stellą Tennant, która zamyka pokaz w czarnym obcisłym smokingu. Za kulisami największe talenty z branży: mistrzowski duet od włosów i makijażu, który tworzą Guido Palau i Pat McGrath, zmienił modelki w eleganckie kobiety z gładko zaczesanymi włosami. A stylista Joe McKenna pomógł Wu w zdefiniowaniu współczesnej kobiety Bossa: miejskiej, nowoczesnej i z męsko-damskim drygiem, który przeciwstawia precyzyjne krawiectwo deli- katnym sukienkom.
Kiedy w końcu namierzam Wu za kulisami, razem z Gwyneth bryluje w świetle reflektorów. Nie mogę do niego dojść, bo drogę blokuje mi gęsty tłum fotografów, ale zauważam, że projektant szepcze coś aktorce do ucha, po czym oboje wybuchają śmiechem. Chociaż Jason na tle gwiazd wygląda jak nastolatek, dziś udowodnił całemu światu mody swoją dojrzałość i wielki talent.

Tego samego wieczoru spotykam Jasona w niedostępnej dla zwykłych śmiertelników części restauracji Omar’s La Ranita, gdzie wydaje kameralną kolację dla przyjaciół domu mody. Wu jest w swoim żywiole, u jego boku siedzą Reese i Diane. Może nie powinnam aż tak pisać o jego zażyłości z gwiazdami, w końcu tak właśnie działa branża w Nowym Jorku: relacje, także te biznesowe, między światem mody a celebrytami są otwarte i osobiste. Gdy wychodzę na papierosa z panem Cumberbatchem wydaje się to bardzo zwyczajne. Gdy aktor szarmancko narzuca mi na ramiona swój płaszcz, abym nie zmarzła, mruczę pod nosem: „Takie rzeczy tylko w Nowym Jorku...”.

Amerykański sen
Nie ma powodu, dla którego Wu miałby czuć się onieśmielony przez cokolwiek. W Nowym Jorku jest czołowym przedstawicielem projektantów młodego pokolenia i znaną osobą publiczną. Jego imię trwale zapisało się w historii amerykańskiej mody, gdy w 2009 roku Michelle Obama tańczyła w śnieżnobiałej sukni jego projektu podczas przyjęcia z okazji inauguracji prezydentury swojego męża. Jason miał wtedy zaledwie 26 lat i swój sukces świętował, zamawiając pizzę z Domino’s Pizza. Przy okazji drugiej inauguracji Obamy cztery lata później Michelle znów wybrała Wu i jego czerwoną „suknię zwycięstwa”, jak nazwał ją magazyn „The New Yorker”. W ten sposób umocniła pozycję Jasona jako swojego szczęśliwego projektanta. Nie było w tym przypadku. Możecie wyobrazić sobie scenę jak z „House of Cards”, do której doszło przy tak ważnej decyzji politycznej. Historia Jasona Wu mogłaby służyć jako wzorowy przykład spełnienia amerykańskiego snu.