Na wywiad umawiamy się w Gdańsku. Wiśniewski porzucił Frankfurt, bo... chciał skończyć z samotnością. Zakochał się. Podoba mu się nowe życie. Od plaży dzieli go jakieś dwieście metrów, jedna ulica. A on lubi morze. Jest przecież marynarzem. Technikum rybołówstwa zrobiło z niego mężczyznę. – W tamtych czasach ktoś z robotniczej rodziny nie mógł podróżować. A ja bardzo chciałem. Technikum było świetnym rozwiązaniem. Kto w latach siedemdziesiątych popłynął do Casablanki czy na Kanary? Męska szkoła, ale też miejsce, gdzie zetknąłem się po raz pierwszy z uczuciem tęsknoty i samotności. Chłopcy czternastoletni wyrwani z domów tęsknią za rodzinami, ale nie wolno im tej tęsknoty pokazać, bo nie są mięczakami. – Nauczył się samotności. Obdarzył nią Jakuba, bohatera „Samotności w sieci”. Ale to nie miała być książka, lecz psychoterapia.

- Odchodziła ode mnie żona. Może nie fizycznie, ale emocjonalnie. wiedziałem, że nasze małżeństwo się rozpada. Wiedziałem, że to ja jestem temu winien przez zaniedbanie, przez zaniechanie. Nie czułem się samotny. Byłem zszokowany. Pisałem o emocjach na podstawie historii ludzi, których kochałem, lubiłem, nienawidziłem, gardziłem niektórymi. To był rodzaj pamiętnika. Fragment tekstu wysłał krytykowi Leszkowi Bugajskiemu. A potem, zachęcony – do wydawnictwa Czarne Andrzeja Stasiuka. Stasiuk wziął do ręki manuskrypt, pół litra wódki i zamknął się na całą noc. Poryczał się. I rano napisał, że to wydają. Zaczęło się. W radiu czytali fragmenty Małgorzata Foremniak i Artur Żmijewski.

- Jako pierwszy polski autor zdecydowałem się opublikować swój adres mailowy. W końcu to jest książka o internecie. W ciągu trzech lat dostałem ponad osiemnaście tysięcy mejli. Przepięknych historii... Kobiety pisały mi o swoich tęsknotach. Otwierały się zupełnie. Internet to przestrzeń, w której jest tyle emocji, że można tam znaleźć nawet miłość. Ludzie zaczęli zdradzać swych partnerów, prowadzić podwójne życie w internecie. Nagle okazało się, że nie trzeba w ogóle wychodzić z domu, by zdradzić kogokolwiek. Z tęsknoty. Zaczynało się to od słów, od ludzi wytęsknionych na takie słowa.

Człowiek siebie w internecie opisuje zawsze lepiej, nawet jeśli wydaje się bardzo szczery. Nie musi konfrontować się z prawdą, tak jak wyidealizowany Jakub z „Samotności”. Wiśniewski ma do siebie trochę żal o tę idealizację, bo sfrustrowane zaniedbywane kobiety zderzyły się z odkryciem, że faceci, których spotykały w kuchni, nie mają nic wspólnego z książkowym bohaterem. – Przedstawiłem mężczyznę idealnego. Jest wrażliwy, bogaty, czuły, nigdy się nie spóźnia. Potrzebny był mi w tamtym czasie taki mężczyzna. Mężczyzna dobry. A niektóre kobiety, zwłaszcza młode, dały się w te sidła złapać. W Rosji myślą, że wszyscy Polacy są tacy jak Jakub. Rosjanki uczą się polskiego, bo myślą, że jak przyjadą do Krakowa czy Gdańska, to na ulicy spotkają takich idealnych Jakubów.  – Ale w zderzeniu z rzeczywistością łatwo o rozczarowanie. Więc po osiemnastu latach przyszedł czas, by skończyć z idealnym, dobrym Jakubem i z samotnością też. Syn bohaterki, wrażliwy chłopak, trochę zamknięty, niedostosowany, pokaleczony, spotyka konserwatorkę zabytków. To ich historia. Internet nie gra już głównej roli...

- Chciałem pokazać, że to nieprawda, że młodzi są bezideowi, niewrażliwi, zatopieni w internecie. Chciałem pokazać, że są wrażliwi, pragną miłości, spełnienia, wierności, lojalności. Dlatego internetu jest zdecydowanie mniej niż w pierwszej części.

- Powieść powstała w Gdańsku. Nadia mieszka dwieście metrów od supersamu, obok menele siedzą na ławce. – Jednym z bohaterów nowej książki jest menel Iskra, to on mówi głównemu bohaterowi: „Kurwa, z powodu przesunięcia widma przestaniesz kogoś kochać?”. To nie jest kolejne love story pisane w trzeciej osobie, nie będzie płakania w poduszkę. Większość pewnie chciałaby się wypłakać, bo wszystkim się pieprzą związki przy wszechwładnym internecie. Ale nie chciałem się powtarzać. To byłoby banalne. Poza tym jestem w zupełnie innym miejscu rzeki, więc nie mogłem nawet wygenerować w sobie tyle smutku. Jest za to napięcie, strach, czy i ta książka zapadnie w serca i wzbudzi takie emocje jak pierwsza część. Dla mnie to bardzo ważna książka. Ale czy koniec samotności nastąpi? O tym zadecydują czytelnicy.