Peter Varga (rocznik 1978) to jeden z głównych designerów pracujących dla Porsche. Z pochodzenia Węgier, studiował na Uniwersytecie w Pforzheim. Od trzech lat kieruje projektami zewnętrznymi nowych modeli aut z logiem, w którym wspięty koń, symbol Stuttgartu, widnieje na tle tarczy Wirtembergii. Projekty Vargi wyróżnia nieskomplikowanie i ponadczasowa prostota. Lekko odświeżone Porsche 911 potwierdza, że nie lubi on radykalnych zmian w klasycznych projektach.

Łukasz Załuski: Porsche Taycan wyróżnia się na pierwszy rzut oka. Właściwie krzyczy: „Jestem na prąd!”. Samochody elektryczne powinny wyglądać inaczej?

Peter Varga: Takie pojazdy trzeba projektować w inny sposób. Z mojego punktu widzenia to dobrze, bo mam możliwość narysowania czegoś zupełnie nowego, pobawienia się proporcjami. Jak zresztą wskazują badania, sami kierowcy oczekują, aby elektryk się wyróżniał. Fajnie jest się przecież pochwalić na ulicy, że prowadzi się samochód napędzany alternatywnymi źródłami energii. Taycan jest zdecydowanie bardziej płaski od innych pojazdów marki, co szczególnie mi się podoba. Jest też lżejszy, bo nie ma silnika spalinowego. Pracujesz dla Porsche od 2004 roku. Który projekt przyniósł ci najwięcej frajdy? Zdecydowanie najbardziej ekscytująca była praca nad nowym Porsche 911. Jednak równie dobrze wspominam ostatnie lata i projektowanie Taycana, właśnie dlatego, że jest to samochód elektryczny i wymagał zupełnie innego podejścia.

Nie kusiło Cię, aby bardziej go zmienić?

Ten samochód to legenda. Takich rzeczy się radykalnie nie zmienia. Poza tym po co ingerować w coś, co jest doskonałe?

Co sprawia, że samochody Porsche wyglądają ponadczasowo i trudno je pomylić z autami innych marek?

My to nazywamy DNA designu. Trzymamy się pewnych zasad na każdym etapie powstawania samochodu. Dzięki temu zachowujemy jednolity, rozpoznawalny styl. Pierwszym krokiem jest stworzenie doskonałych proporcji pojazdu, czyli odpowiedniego stosunku szerokości do długości. W przypadku Taycana, który ma przecież baterię, oznaczało to ciągłe konsultacje mojego zespołu z inżynierami samochodu. A ponieważ jest to auto sportowe mogliśmy trochę poeksperymentować, cały czas zachowując stałe elementy. Taycan nie ma więc oczywiście maskownicy z przodu, a tylne światła – podobnie jak w Macanie – są zamaskowane na całą szerokość tylnej klapy bagażnika. Co jednak najbardziej lubię w stylu Porsche, to czysta forma, która wyróżnia nas na tle konkurencji.

W którym momencie powstawania auta do gry wkracza projektant?

Kiedy zapadnie decyzja o budowie samochodu i jest to zupełnie nowy pomysł, siadamy z innymi działami i przede wszystkim zastanawiamy się, dla kogo ma być ten pojazd. Potem rysujemy pierwsze modele, na tym etapie skupiając się przede wszystkim na proporcjach. Dopiero potem budujemy makiety, choć wciąż pozbawione wielu elementów końcowego wzornictwa. Właściwie więc jesteśmy obecni przy powstawaniu nowego samochodu od samego początku.

Projektowanie to praca grupowa?

Zdecydowanie tak. Na każdym etapie w powstawanie designu jest zaangażowanych wiele osób. Blisko współpracujemy.

Jak samodzielny w takim razie jesteś? Czy byłbyś w stanie przeforsować w Porsche realizację samochodu swoich marzeń?

Teoretycznie tak, ale w praktyce, w powstawanie nowego modelu jest zaangażowanych wiele różnych działów firmy. Jedni dbają, by samochód trafił do odpowiedniej grupy docelowej, inni, by się sprzedał. To musi być wypracowana wspólna decyzja wielu osób. Jeśli chodzi o mnie, chętnie skonstruowałbym nowy supersamochód.

Czy to prawda, że w Twojej pracy wciąż wszystko zaczyna się od ołówka i kartki papieru?

Tak, choć w moim zespole pracuje wielu młodych chłopaków. Dla nich ołówek i kartka istnieją już tylko w wersji elektronicznej, dlatego większość projektów od razu powstaje na ekranie. Takie modele 2D na początek wystarczają. Dopiero potem budujemy naturalnych rozmiarów makiety i modele.

Ile czasu zajmuje zaprojektowanie nowego samochodu?

Pierwszy prototyp Taycana zaprezentowaliśmy cztery lata temu, ale pracę nad powstaniem tego auta w wersji produkcyjnej ruszyły znacznie wcześniej. Nie spieszyliśmy się, bo to był nasz pierwszy pojazd elektryczny i chcieliśmy go zrobić naprawdę dobrze. Wiedzieliśmy więc, że potrzebujemy przynajmniej od czterech do pięciu lat.

CZYTAJ: Pierwszy samochód, czyli jakie auto sprawdzi się dla początkującego kierowcy?

ZOBACZ TEŻ: Porsche E-Hybrid – Nowa era samochodów sportowych 

ELLE MAN POLECA: Ozonowanie samochodu: jak ozonować samochód, aby go odświeżyć i odgrzybić?