Stały związek to... nic stałego. Nieustająco się przeobraża, przechodzi kryzysy, burze i cisze. Wszystkie te etapy wnoszą wartość w nasze życie. Pod warunkiem, że je akceptujemy. I rozmawiamy. I tu już większość z nas przewraca oczami... Jakie „rozmawiamy”? Kto nas tego miał nauczyć? Kto nam kiedykolwiek wytłumaczył, że warto, a nawet trzeba komunikować swoje potrzeby? Kto mówił, jak się kłócić?

To prawda, niewielu z nas nauczono zdrowej komunikacji w domu, a już z pewnością nie w szkole. A nawet jeśli umiemy to zawodowo, to prywatnie leżymy. Jak w swojej najnowszej książce „Siedem grzechów przeciwko seksualności” pisze profesor Zbigniew Izdebski — ci wszyscy wyszkoleni w negocjacjach i komunikacji personalnej menedżerowie wracają do domu i nagle zapominają całą tę wiedzę. Ale akurat tego naprawdę trzeba się nauczyć, by ocalić szczęście, relację i dobry seks. Bo pewnie już wszyscy się zorientowaliście, że zakochanie i szalona chemia z początku związku mija. Ale potem może być jeszcze lepiej... Naprawdę.

Skąd się bierze pożądanie?

„W pierwszym etapie zakochania źródłem pożądania jest element nowości, fascynacja drugą osobą. Relacja przynosi euforię, co w kwestii seksu ma ogromne znaczenie — opowiada Agata Stola, seksuolożka, terapeutka par w Instytucie Psychoterapii i Terapii Seksuologiczej SPLOT. — W gabinecie często spotykam się z sytuacją, kiedy dwoje ludzi w długim związku ze wzruszeniem wspomina wspaniały seks z początków ich znajomości. Mówią, że nie wychodzili z łóżka... Ale gdyby przyjrzeć się temu dokładnie, w terapii par, pojawiłoby się pytanie: czy ten początkowy etap faktycznie spełniał ich seksualne pragnienia, czy przeżywali spełnienie, czy np. był to seks w ich ulubionych pozycjach, porach, sceneriach? Zwykle okazuje się, że w sumie... nie. Wtedy wystarczyła fascynacja nowością. Poznawanie ciała. Niepewność. Chęć zaprezentowania się w sferze intymnej – to sprawia, że tak intensywne jest wspomnienie tamtych lat...” – dodaje.

A potem mija czas i wszystko się zmienia. „To klasyczny cykl życia i relacji, kiedy z pary robi się trójkąt i więcej. I nawet niekoniecznie będą dzieci! Może być to zajmująca praca, a nawet zwierzęta. Wkrada się wtedy codzienna rutyna, mamy dla siebie mniej czasu. Coraz mniej staramy się, coraz mniej interesujemy sobą nawzajem. Kwestie związku lądują na ostatnim miejscu. Ufamy partnerowi, więc nie uważamy, że to zagrażające. Zwykła codzienna nieuważność” – mówi Ireneusz Sielski, terapeuta z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii. A Agata Stola dodaje: „To nie jest tak, że namiętność wygasa, ona się zmienia. Inne są źródła pożądania. Zaczyna się faza świadomej i pewnej miłości. Zaczynamy się naprawdę poznawać. Też w sytuacjach trudnych, w stresie, przy pracy. Relacja rozwija się na różnych płaszczyznach. Dochodzą wspólne tematy. Dzielimy się troskami. Tylko musimy w tym wszystkim pamiętać o sobie” – dodaje.

Utrata pożądania, czyli problem, którego nie można bagatelizować

Jedno jest pewne – gdy mija zakochanie, możemy wybrać dwie drogi. Jeśli komunikacja w sferze intymnej jest uboga, zaczynamy spychać namiętność na bok. Nie działa już efekt nowości. Wpadamy w rutynę życia codziennego. Jeśli jednak rozmawiamy o swoim życiu seksualnym, intymności, nasza relacja pogłębia się. Ci, którzy należą do drugiej grupy, mogą tu przestać czytać. Ale wiem, wiem. Większość z nas tęskni za bliskością, szuka jej, ale nie umie tego wyrazić. A drogę do intymności można odnaleźć nawet po 30 latach związku. Najważniejsze to zrozumieć, co się między nami stało, dlaczego już nie ma motyli w brzuchu.

„W terapii par na początku szukam powodu oddalenia. Jeżeli to jedynie kwestia braku czasu i żmudnej codzienności, to powrót do bliskości jest prostszy. Łatwiej takim partnerom powiedzieć: »Zwróćcie na siebie uwagę, nie zostawiajcie siebie«. Jeśli jednak mamy do czynienia z rozczarowaniem sobą nawzajem, jest trudniej. Osoby skrzywdzone, niezauważone i odrzucone przez partnera potrzebują wysłuchania. Często obie strony tak się czują. Przerzucają się oskarżeniami i szukają sprawiedliwości. To nie prowadzi do niczego dobrego.

Co wtedy radzę? Każdemu z osobna tłumaczę, że druga osoba ma prawo czuć się odrzucona i to nie oznacza, że ty zrobiłeś coś źle w tamtym momencie, ale ta druga osoba musi być wysłuchana. Każdy powinien wziąć odpowiedzialność za własną nieuwagę, beztroskę, nieposzanowanie potrzeb partnera. Zwykle nie odbywa się to jednocześnie. Ktoś musi zatrzymać się pierwszy i przyjąć stawiane zarzuty” – tłumaczy Ireneusz Sielski. „Pracuję z parami, które są ze sobą 20 lat, a wciąż żyją w zaprzeczeniu. Wmawiają sobie, że uprawiają seks w pozycji, którą lubią, że jest im dobrze w łóżku – zaklinają rzeczywistość. A rezygnacja ze swoich potrzeb fatalnie wpływa na związek. I odpowiedzialność ponosi tu osoba, która o sobie nie mówi. Ma żal do partnera, ale ukrywa to” – tłumaczy Agata Stola.

Mężczyźni (są na to badania kliniczne) wolą odmówić seksu, niż przyznać się, że mają z nim jakiś problem, szczególnie jeśli jest tu mowa o problemach z erekcją.

Czemu nie komunikujemy swoim partnerom prawdy? Zwykle nie chcemy zranić drugiej osoby, boimy się, że będzie jej przykro. Rozmowa o seksie wciąż jest krępująca i owiana wstydem. W gabinecie seksuologa pracuje się nad tym wstydem. Agata Stola mówi, że zwykle podczas terapii oswaja pacjentów ze skrępowaniem i przypomina im, że seks, jak całe życie, ewoluuje. Że zmieniamy ulubione miejsca wypoczynku, sporty, które uprawiamy, książki, to dlaczego nie miałby się zmienić nasz seks? Ale zawsze i tak najważniejsze w terapii jest pytanie o cel. „Czy jest wspólny? Czasem tylko jedna strona chce pracować nad relacją i to ona inicjuje terapię. Zwykle dochodzimy też do rozmowy o tym, co stało na przeszkodzie przez minione lata, by zadbać o relację? Kiedy był w związku kryzys i dlaczego? Przyglądam się historii relacji. Pary, które przychodzą po latach i oboje chcą, by powróciła bliskość i namiętność, zwykle osiągają szybko sukces. Nawet jeśli już od dawna nie ma seksu. Tu pomaga staż, wspólne przeżycia. I wspólny cel” – dodaje.

Jeśli komunikacja w sferze intymnej jest uboga, gdy mija zakochanie, zaczynamy spychać namiętność na bok. Nie działa Już efekt nowości i wpadamy w rutynę.

Brak pożądania świadczy o zdradzie? 

Zwykle zabiła go szara codzienność i nadmiar obowiązków. Z czasem pojawiają się zmiany w ciele, brak kondycji, problemy ze zdrowiem. A niekiedy przelewa się czara goryczy w innej przestrzeni relacji i zaczyna to rzutować na seks. „W wielu parach 30–40-latków, gdzie pojawiły się małe dzieci i nowe role, tam rozpoczyna się równoległy proces o nazwie »życie codzienne«. Te obowiązki testują układy między partnerami. Czy jest w relacji równouprawnienie, czy nie? Bo równoległa płaszczyzna to właśnie seks. I gdy występują żale w życiu codziennym, będą widoczne w życiu seksualnym.

Brak seksu w związku – przyczyny / fot. iStock

W seksie lub jego braku ludzie odgrywają się za konflikty z codziennego życia. Ktoś czuje się pokrzywdzony w relacji, w życiu codziennym nie umie walczyć, ale w łóżku może się odegrać” – tłumaczy Agata Stola. A Ireneusz Sielski dodaje: „Często kobieta ma żal, że mężczyzna nie wspierał jej podczas ciąży i porodu, i wtedy to on powinien wziąć za swoje zachowanie odpowiedzialność. Ale jeżeli kobieta poniżała swojego partnera i on później stał się chłodny i obojętny, to musimy wrócić do źródła, do poniżania. I to jej praca. Podobnie jest w przypadku zdrady.

Żeby odbudować związek po zdradzie, trzeba podjąć wiele wysiłku. Będzie mnóstwo pracy, i to po stronie tego, kto zdradził. Taki partner często wolałby jak najszybciej o tym zapomnieć lub zamieść sprawę pod dywan, a tymczasem ta druga osoba, zdradzona, potrzebuje się wyżalić i długo o tym rozmawiać. Wraca do tematu i wraca, i ma do tego prawo. Jeśli nie do stanie przestrzeni od partnera, by się wyżalić, bliskość nie wróci” – mówi. Agata Stola mówi, że „czasem zdrada oczyszcza relację, bo gdyby wszystko nie stanęło na ostrzu noża, nie byłoby konfrontacji, nie padłoby pytanie być z żoną, czy odejść do kochanki? W terapii dobrze pracuje się ze zdradą, para zaczyna od zera ale zdradzony może potrzebować czasu, by znowu wejść w relację”.

Brak seksu w związku – przyczyny

Zdrada to poważny kryzys. Często kończy się rozstaniem. Jednak najczęściej odsuwa nas od siebie codzienna nieuważność. Do pracy stroimy się w eleganckie ciuchy, a w domu nosimy wyciągnięte dresy. Przestajemy dbać o ciało i zdrowie. „Mężczyźni, jak już zdobędą, czego chcieli, siadają na laurach. Stąd to rozluźnienie w dbałości o siebie i uważności na kobietę. Kobiety z kolei rzucają się w wypełnianie planu: dom–dzieci–edukacja–wakacje, i na czas z mężczyzną zaczyna brakować miejsca” – mówi Ireneusz Sielski. I dodaje, że coraz więcej mężczyzn wybiera prosto i łatwo dostęp- ną pornografię od zbliżeń z partnerką. Odpada gra wstępna, nie trzeba się starać. W pewnym wieku coraz częściej pojawia się również problem z potencją. Odpowiada za to stres, zła dieta, nadciśnienie. I kiedy przestaje działać penis, mężczyzna zwykle zamyka się w sobie, ze wstydem. „Mężczyźni (są na to badania kliniczne) wolą odmówić seksu, niż przyznać się, że mają z nim jakiś problem, szczególnie jeśli jest tu mowa o problemach z erekcją.

  • stres,
  • pandemia,
  • praca,
  • nerwy,
  • uzależnienia — to wszystko wpływa na seksualne możliwości, ale panowie nie chcą się leczyć, wolą poświęcić swoje pożycie, by się tylko nie skonfrontować, że coś nie działa. On wtedy myśli, że ma nad seksualnością w relacji kontrolę. A tymczasem to żadna kontrola, a z pewnością odrzucenie partnerki” – dodaje Stola.

Pożądanie w związku – w jaki sposób można je przywrócić?

Od rozmowy. Wiadomo. Warto jednak spojrzeć na tego drugiego z empatią i spróbować pojąć, że jemu też jest ciężko. Oboje jesteśmy zmęczeni, zranieni, w stresie i przygnębieniu. Pandemia tylko to pogłębiła. Możemy zacząć od pogadania o tym, jak się naprawdę w tym trudnym czasie czujemy.

Zbudujemy tu wspólny front. Ważne, by rozmowa zaczęła się z punktu MY, a nie JA. Potem spróbujmy powiedzieć o uczuciach. „Mówiąc o swoich potrzebach należy pamiętać, że jesteśmy w relacji. Nie mówmy: nie zwracasz na mnie uwagi, nie widzisz, kiedy jest mi smutno – bo to komunikacja z puntu widzenia JA. A chodzi o to, by mówić: chciałabym, abyś zauważał, kiedy jesteśmy razem i jest mi smutno; chciałbym spędzać czas tak, bym potrafił mówić ci o moich potrzebach... byśmy doceniali nawzajem to, co dla siebie robimy. Wystarczy odrobinę zmienić komunikat” – tłumaczy Agata Stola. „Można powiedzieć tak: wiesz, jest mi przykro, kiedy zwracasz się do mnie w ten sposób. Czuję się wtedy odrzucony” – podrzuca Ireneusz Sielski.

Naprawdę warto rozmawiać. Szczerze i otwarcie. Wprost. Bez obrażania. Taka konfrontacja może się okazać dla wielu osób uwalniającą sytuacją. Jeśli chcemy odzyskać intymność, musimy znaleźć odwagę. Zawsze, kiedy boję się jakiejś ważnej rozmowy, mówię sobie: a co najgorszego może się wydarzyć? W takiej rozmowie może być napięcie, może konflikt, ale też wiele do ugrania. A jak już całkiem nie wiem, jaką podjąć decyzję, to pytam siebie: a gdyby to miał być ostatni rok twojego życia? Z tej perspektywy ostatni rok bez bzyknięcia wydaje się od razu bardzo smutny. W sumie, co masz do stracenia? Walcz o sobie i o swoją przyjemność.

Tekst „Pora do łóżka" ukazał się na łamach magazynu ELLE Man. 

Może Cię zainteresować także: