Legia Warszawa sama sobie skomplikowała sytuację w tabeli. Słaba forma w rundzie finałowej pozwoliła zbliżyć się piłkarzom Waldemara Fornalika do stołecznej drużyny bardzo szybko, by na dwie kolejki przed końcem sezonu ją wyprzedzić i zdobyć dwa punkty przewagi. Legia mogła wrócić na fotel lidera po ostatniej kolejce i wykorzystać zremisowane równolegle spotkanie Piasta z Pogonią, lecz przegrała w bardzo przeciętnym stylu z Jagiellonią Białystok. Przed sezonem nikt nie spodziewał się, że walkę o tytuł mistrza Polski zaogni nie grająca już o nic drużyna ze Szczecina.

Podczas oglądania meczu Legii w Białymstoku można było odnieść wrażenie, że jej piłkarze tego mistrzostwa po prostu nie chcą. Brak jakiegokolwiek pomysłu na kreowanie akcji ułatwił Jagiellonii grę defensywną, a w konsekwencji powstrzymał Legię od zdobycia bramki.

Wszystko w nogach piłkarzy Piasta Gliwice

Trwający od 2013 roku monopol Legii i Lecha na Ekstraklasę jest bliski końca. Oczywiście nie skreślamy szans piłkarzy ze stolicy, ale wydaje się, że to na nich ciąży w tym momencie większa presja. Co się musi wydarzyć, by Legia ewentualnie obroniła tytuł? Musi wygrać za wszelką cenę z Zagłębiem Lubin i jednocześnie liczyć na to, że bardzo słabo spisujący się Lech Poznań urwie punkty Piastowi Gliwice.

Brak tytułu Mistrza Polski może być dla Legii katastrofą finansową. Drużyna już od jakiegoś czasu wymaga przebudowy, o czym ostatnio mówił prezes Dariusz Mioduski. Dodatkowo stołecznej drużynie nie udało się wygrać Pucharu Polski. W skrócie - nad Warszawą wisi widmo pierwszego od dawna bezowocnego sezonu. Ostatnia kolejka już w ten weekend. Legia zmierzy się z Zagłębiem Lubin, zaś Piast Gliwice podejmie Lecha Poznań. Czy czeka nas pierwsza od wielu lat ligowa sensacja?