1. Jak lubisz rządzić: Król i władca

Putin, Trump, Erdogan, arabscy szejkowie, papieże czy niegdyś namaszczeni przez niebiosa monarchowie absolutni - oto styl dla tych, którzy decydują się na klasykę przywództwa. Jest niezastąpiony w kryzysie gdy trzeba szybko decydować, daje pełną kontrolę i eliminuje bunt. Używa się go, gdy załoga jest niesamodzielna i niekompetentna, ale uwaga na utratę talentów - gdy nie da im się wolności, odchodzą do szefów traktujących ich po partnersku. U zlęknionych pracowników zanika motywacja, a wtedy pan i władca musi rządzić sam i staje się tyranem.

2. Jak lubisz rządzić: Charyzmatyczny mówca

Obama, Kennedy, Ghandi i Luther King wybierali ten sposób sprawowania władzy. Zamiast siły cechowali się inteligencją emocjonalną, a w miejsce aparatu władzy używali niepowtarzalnej osobowości. Ten przekonujący wizjoner nie zmusza, ale perswaduje, chce zmieniać świat i realizuje misję. Niestety, jego charyzma przyciąga słabsze osobowości szukające zbawienia. Modelu tego przywództwa nie da się kopiować (wszak bazuje na cechach jednostkowych), a do tego jest niekompatybilny kulturowo. W końcu Chińczyków motywuje się inaczej, niż Polaków i nie jest to wielka tajemnica historii.

3. Jak lubisz rządzić: Partnerski demokrata

Uważasz, że wszyscy w zespole są tak samo ważni, chcesz podejmować wspólne decyzje i uważasz, że dobre relacje i emocje to podstawa przywództwa? Jeśli tak, to styl demokratyczny jest zdecydowanie dla Ciebie. Nadaje się świetnie do złożonych zadań, do realizacji których potrzeba wielu osób, podnosi zaangażowanie i satysfakcję z pracy. Niestety, tak jak każdy z pozostałych, także partnerski demokrata nie rządzi bez wad: daje pracownikom iluzję równości mimo rzeczywistych różnic kompetencyjnych, a zaordynowany przez niego brak hierarchii zwalnia proces decyzyjny i podnosi koszty oraz potencjalnie zagraża zwierzchnikowi.

4. Jak lubisz rządzić: Pełna wolność działania

Jeśli w pełni ufasz swoim podopiecznym, a ci do tego są świetnie wykształceni i wykwalifikowani, przemyśl użycie stylu lesferycznego (od francuskiego laissez faire: pozwól działać). Rola menedżera w takim zespole jest zminimalizowana do dawania feedbacku - zespół zarządza się samodzielnie, motywuje wewnętrznie i angażuje samoczynnie, na dobrą sprawę nie potrzebując szefa. Ten model nie zadziała, jeśli menedżer unika swoich obowiązków i przenosi je na załogę, brakuje jego obecności, pojawia się walka o władzę, a pracownicy bez prawdziwego przywództwa sobie nie radzą.

Jak widzisz, to zestawienie nie wygląda zbyt optymistycznie. Nie mam wątpliwości co do tego, że świat potrzebuje mądrych liderów, którzy łączą dobre serce z rzetelną wiedzą i adekwatnym sposobem prowadzenia zespołu. Albo narodu. Dzięki nim nowe pokolenia pracowników, dzieci i Polaków będą w stanie zebrać intelektualny, finansowy i kulturowy kapitał, który pozwoli im osiągnąć więcej od poprzedników w znacznie krótszym czasie.

Być może zatem najbardziej etyczną rzeczą, jaką lider może zrobić, jest postaranie się, żeby jego przyszli następcy przewodzili i pracowali lepiej od niego. Oby wszyscy przywódcy szli we właściwym kierunku. Oby - bo jak wiemy z tym bywa bardzo różnie.

---------

Dr Mateusz Grzesiak – psycholog, wykładowca akademicki, przedsiębiorca, trener i konsultant. Ukończył studia magisterskie z prawa oraz psychologii, jest doktorem nauk ekonomicznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu. Szkoli międzynarodowo od ponad 16 lat w 7 językach, głównie na rynkach europejskich i amerykańskich. Napisał 15 książek, jest autorem licznych artykułów publikowanych w Polsce i za granicą. Pracuje m.in. z zarządami firm, średnią i wyższą kadrą menedżerską, przedsiębiorcami, gwiazdami estrady, sportowcami. Na profilach społecznościowych obserwuje go ponad 500 tys.  fanów. Nie lubi spać. Jest perfekcjonistą. Oczekuje bycia najlepszym i najwyższych standardów światowych. Nie dziwnego, że felietony o psychologi, relacjach i zarządzaniu własnymi zasobami zdecydował się pisać właśnie u nas.