Jaguar XE R-Dynamic - koty chodzą własnymi ścieżkami

Brytyjska marka z drapieżnym kotem w logo od lat walczy z przedstawicielami niemieckiej Triady (Mercedes, BMW, Audi) o klientów w niezwykle wymagającej klasie wyższej. Tu niczego nie zostawia się przypadkowi, a poszczególne modele dopracowywane są w szczegółach do ostatniego dnia realizacji projektu. Patrząc jednak na wyniki sprzedaży poszczególnych marek, ciężko jest określić pozycję Jaguara jako „walczącego”. Pokuszę się o stwierdzenie, że ten brytyjski arystokrata, jakby delikatnie wycofany, przyglądał się temu, co dzieje się w mainstreemie i robił wszystko tak, by wyłowić tych klientów, którym nie odpowiada szaleńcza pogoń za produktami spod znaków „Eko” i „Poprawoność polityczna”. 

Jaguar XE R-Dynamic - czy mogę pogłaskać kotka?

Karoseria Jaguara XE w wersji R-Dynamic wyróżnia się z gamy modelowej sportowymi smaczkami. Przód auta dominuje mocarny grill w kolorze czarnym i przeprojektowany przedni zderzak z dużymi wlotami powietrza. Inna, bardziej sportowa jest linia progów. Smukła linia eleganckiego sedana delikatnie wznosi się ku tyłowi nadając sylwetce formę klina. Dopełnieniem całości są ogromne, czarne felgi i delikatna lotka na klapie bagażnika.

Pozycja za kierownicą jest perfekcyjna. Nie ma najmniejszego problemu z zajęciem wygodnego miejsca. Fotele są wybitnie wygodne i ustawiane we wszystkich możliwych płaszczyznach, a kierowca czuje się jakby wnętrze zostało skrojone na wymiar u najlepszego krawca. Miejsca wokół jest wystarczająco nawet dla wysokich pasażerów, ale też nie przesadnie dużo, aby nie poczuć lęku przestrzeni.

Deska rozdzielcza jest równie designerska, co przyjazna kierowcy. Konsola centralna to 2 ekrany, jeden pod drugim. Wyższy jest centrum dowodzenia, niższy służy do głaskania. Wirtualne przyciski pojawiają się po wybraniu odpowiedniej funkcji i jedynie dwa ringi służące do obsługi klimatyzacji  „zaburzają” nieco spokojną taflę gładkiego szkła. Wszystko jest na swoim miejscu i łatwo dostępne, a obsługa intuicyjna. Deska rozdzielcza wykonana została z tworzywa dobrej jakości, ale podczas dużego mrozu, gdy auto jest wyziębione czasem można usłyszeć ciche miauknięcie plastików. Wiem, że nieludzkim jest trzymanie kota na mrozie, szczególnie, gdy właściciel raczy się w tym czasie filiżanka gorącej czekolady, ale takie są prawa testu. Sprawdzić trzeba wszystko w każdych warunkach

Jaguar XE R-Dynamic - mrrauuuu…

Prawdziwe oblicze Jaguar XE odkrywa jednak po odpaleniu silnika. Jego początkowo szorstki, metaliczny dźwięk, szybko zmienia się w mruczenie rasowego kocura wylegującego się na fotelu w salonie i choć w jego klatce piersiowej pracuje czterocylindrowy benzynowiec, to to serce brzmi bardzo rasowo i przyjemnie dla ucha. Największa zabawa zaczyna się jednak, gdy „muśniemy” pedał gazu. Do tej pory miły kotek z czerwoną obróżką zmienia się w agresywnego drapieżnika gotowego odgryźć rękę każdemu, kto będzie chciał pogłaskać go tam, gdzie nie powinien. 250 KM to może nie jest przesadnie wiele, ale moment obrotowy o wartości 365 Nm dostępny jest od 1200 obrotów na minutę, czyli praktycznie po minięciu obrotów jałowych! Cała moc i moment obrotowy przenoszone są za pośrednictwem automatycznej skrzyni na tylne koła auta. Samochód startuje z miejsca jak gepard rzucający się do ataku, a sprint do 100 km/h trwa 6,5 sekundy. Auto rwie do przodu bez opamiętania i w głowie mu tylko złapanie ofiary. Trzeba uważać, bo nieco ponad 6 sekund do pierwszej setki, to osiągi aut sportowych. Na wysokich obrotach silnik ryczy jak zraniona pantera, a moment obrotowy pojawiający się na kołach jest tak duży, że czasem podczas ruszania na suchym asfalcie tył zaczyna się uślizgiwać.

Gdy nawierzchnia jest tylko lekko wilgotna, przy bardziej brutalnym traktowaniu auto zarzuca tyłem jak kot biegnący za myszą po mokrym gresie. To chyba ostatni taki sedan na rynku, który pozwala na bezkarne harce na drodze. Tylną oś kontrolować można bardzo łatwo, a frajda z jazdy jest nie do opisania. Po dłuższej chwili złapałem się na tym, że podświadomie oczekuję od samochodu tego przyjemnego falowania i odruchowo zakładałem kontrę na kierownicy. Na szczęście kaganiec w postaci kontroli trakcji skutecznie studzi zapędy Jaguara. Dostępny jest oczywiście tryb zimowy, który odejmuje wigoru kocurowi, ale kastruje go jednocześnie z całego charakteru. Przy delikatnym głaskaniu pedału przyspieszenia, kocur porusza się bezszelestnie jak mruczek po puszystym dywanie w salonie. Jest wtedy łagodny i dostojny, choć zawieszenie pozostaje przyjemnie sprężyste.

Jaguar XE R-Dynamic - to kot wybiera swojego właściciela

Jaguar XE z mocną jednostką benzynową jest zdecydowanie autem dla kierowcy. Ten samochód trzeba prowadzić samemu. Daje maksymalną frajdę z jazdy, pozwalając jednak na chwilę oddechu od emocji jakie potrafi wywołać. To samochód, który niczego nie udaje. Jest bardzo szybki, rasowy i elegancki. Jest lwim samcem, który schowany w cieniu akacji, spod przymkniętej powieki dogląda swego stada, ale w każdej chwili potrafi błyskawicznie skoczyć i bronić swej pozycji. Jest maszyną dla kierowcy dojrzałego i spełnionego, który niczego nie musi już udowadniać. Maszyną dla właściciela, który bez problemu przymknie oko na minimalne błędy montażowe, bo wie, że blizny dodają mu więcej powagi. Dumny kocur, patrzący na innych nieco z góry, potrafiący w jednej sekundzie ustalić hierarchię w stadzie.