Wchodząc na Instagrama mamy dostęp do praktycznie nieograniczonej puli zdjęć z całego świata, która stale się powiększa. Należy jednak pamiętać o tym, że nie wszystkie z umieszczanych w serwisie fotografii powinna się tam znaleźć. Bo gdy jakieś zdjęcie trafi na Instagram, to jego twórca (który na ową publikację wcale nie musiał się zgodzić, ba, mógł nawet o niej nie wiedzieć) nie ma praktycznie żadnego wpływu na to, co się z tym zdjęciem później dzieje.

Embedowanie formą piractwa?

Jedną z najczęściej używanych funkcji Instagrama, z której ochoczo korzystają wydawcy serwisów internetowych na całym świecie, jest możliwość osadzania zdjęć w witrynach www. I ta właśnie funkcja stała się powodem pozwu sądowego, który złożyło kilku użytkowników ze Stanów Zjednoczonych. Ich zdaniem ta opcja jest bardzo korzystna z punktu widzenia samego Instagrama (bo przyczynia się do poszerzania jego zasięgu), ale dla twórców zdjęć – zwłaszcza tych, których zdjęcia znalazły się w serwisie bez ich wiedzy – już niekoniecznie. Zdaniem powodów możliwość osadzania zdjęć na stronach internetowych z wykorzystaniem Instagrama znacząco zmniejszyło możliwości zarabiania na opłatach licencyjnych dotyczących wykorzystywania treści przez wydawców. No bo po co kupować zdjęcie w agencji, skoro można wykorzystać fakt, że ktoś je wrzucił na Instagram?

Instagram wprowadza ludzi w błąd, że każdy może wykorzystać chronione prawem autorskim zdjęcie używając narzędzia osadzania postów z serwisu. To tak, jakby wejść do bufetu i najeść się za darmo. Instagram jest beneficjentem milionów chronionych prawem zdjęć i filmów umieszczanych w serwisie przez ich twórców. Na ich udostępnianiu zarabia rocznie miliardy dolarów.

mówi adwokat, który reprezentuje powodów.

Prawnik twierdzi też, że Instagram wprowadzał inne firmy w błąd nie precyzując, że embedowanie postów powinno być poprzedzone uzyskanie przez nich zgody od twórców danego materiału foto lub wideo. Zostało to doprecyzowane przez jedną z pracownic Facebooka dopiero w 2020 roku. Autorzy pozwu zwracają też uwagę na fakt, że choć Instagram posiada możliwości śledzenia osadzonych postów i wie, w jakich serwisach są one umieszczane, to nie daje też możliwości swoim użytkownikom, którzy dzięki temu mogliby skuteczniej dochodzić swoich praw.