Bugatti i wyposażenie dodatkowe

Bugatti Veyron zadebiutował na początku ubiegłej dekady. Już wtedy było wiadomo, że marka na długo będzie wyznacznikiem dla innych superluksusowych aut, które są poza zasięgiem 95% społeczeństwa na naszej planecie.

Do Veyrona w katalogu dołączyły inne modele, z Chironem na czele. I tu robi się ciekawie. Ludzie zarabiają coraz więcej, więc analogicznie ceny aut drożeją. Francuski producent może sobie pozwolić na dodawanie niezwykle drogich i rzadko spotykanych elementów do broszurki okraszonej napisem „wyposażenie opcjonalne”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez BUGATTI (@bugatti) Paź 18, 2019 o 9:39 PDT

Tymi, które nam wpadły w oko, są na przykład kolorowane elementy z włókna węglowego czy nadzwyczaj luksusowe materiały używane do wykończenia wnętrza. Diamenty to tylko jedna z opcji. Prezydent marki ogłosił niedawno, że klient Bugatti wydaje średnio około 300 tys. dolarów na wyposażenie opcjonalne. Tyczy się to w dużej mierze modeli Chiron i Divo.

Dla kogoś, kto decyduje się na auto warte 3 miliony dolarów w podstawie wydanie jednej dziesiątej tej sumy na kryształy i diamenty nie powinno być problemem. Pokazuje to zaś ciekawą tendencję w motoryzacji. Wymagający klienci pragną, by ich auta były dziełami sztuki. 

Taka praktyka jest wobec tego coraz bardziej powszechna. Marki, takie jak chociażby Rolls Royce czy Pagani oferują podobne usługi. Trend jest coraz bardziej powszechny. Na przykład, rozmawiałem niegdyś z handlowcem właśnie Rolls Royce’a, który powiedział mi, że jeden z szejków arabskich zamówił dla swojej córki limuzynę z różowymi fotelami obszytymi fioletową nitką. 

ZOBACZ TEŻ: Bugatti La Voiture Noire: najdroższy samochód na świecie zdobył kolejne prestiżowe wyróżnienie

Coraz mniej rzeczy nas już w motoryzacji zaskakuje. Jednak za sumy wydawane na opcjonalne wyposażenie można by było kupić na przykład Lamborghini albo bardzo luksusowe BMW. Producenci wyznają znaną nam zasadę: "klient nasz pan"!